Wracamy do tematu rozbudowy lotniska w Krośnie. Mieszkańcy zgłaszają zastrzeżenia i protestują. Urząd próbuje uspokajać. My postanowiliśmy sprawdzić dokumentację źródłową. Okazało się, że urząd nie może nam jej udostępnić, bo akta sprawy pojechały do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Fakt postępowania w SKO zatajono na konferencji.
O zastrzeżeniach mieszkańców wobec rozbudowy lotniska pisaliśmy już wcześniej, wspominając o tym przy prezentacji planów Urzędu i informacji o zmianach w Wieloletniej Prognozie Finansowej Miasta:
Już w tym artykule napisaliśmy o narastającym proteście. W kolejnym przedstawiliśmy kluczowe uwagi mieszkańców.
Wczoraj (15. października) odbyła się konferencja prasowa, która powinna wszystko wyjaśnić, a tylko zrodziła kolejne pytania. W tym nie wskazano jaki jest spodziewany ruch lotniczy, czy będzie spełniał oczekiwania gospodarcze i czy będzie w granicach wyznaczonych przez decyzję środowiskową. Za to w ramach „uspokajania obaw” dowiedzieliśmy się, że w tej sprawie „przeważają cele państwa, a nie mieszkańców”.
Nie chcieliśmy wierzyć na słowo
Nie chcieliśmy jednak opierać się wyłącznie na oficjalnych komunikatach ani na opiniach mieszkańców. Dlatego 6 października zwróciliśmy się do Urzędu Miasta Krosna o udostępnienie Karty Informacyjnej Przedsięwzięcia (KIP). To dokument opisujący planowaną inwestycję i jej potencjalne oddziaływanie na środowisko, stanowiący część dokumentacji postępowania środowiskowego.
Chcieliśmy po prostu przeczytać dokument i sprawdzić, co rzeczywiście zapisano w materiałach dotyczących rozbudowy lotniska. Bez zgadywania, bez opierania się na cudzych interpretacjach.
Dwa dni później dokumenty wyjechały do SKO
8 października akta sprawy przekazano do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Redakcję poinformowano o tym 15 października, już po konferencji prasowej.
Odpowiedź z Urzędu:
„Pismem z dnia 8 października 2026 r. akta sprawy znak: KSL.6220.33.2025.MF zostały przekazane do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Dokumentacja o którą Pan się zwrócił zostanie udostępniona jak akta dotyczące sprawy wrócą do Urzędu”.
Czyli: proszę poczekać, aż dokumenty wrócą. Władze obwiniają mieszkańców i media o wypisywanie „niestworzonych rzeczy” w Internecie, a zarazem pozbawiają dziennikarzy możliwości sprawdzenia dokumentów źródłowych.
Podkreślmy to: nasz wniosek wpłynął 6 października. Dwa dni przed przekazaniem akt. To nie jest sytuacja, w której poprosiliśmy o dokumentację, gdy od dawna nie było jej już w urzędzie.
Ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku zobowiązuje Urząd do udostępniania informacji „bez zbędnej zwłoki”. I trudno uznać, że samo przekazanie akt do SKO wyjaśnia wszystko.
Czy w ciągu tych dwóch dni urząd zdążył zająć się naszym wnioskiem? Czy można było udostępnić KIP przed przekazaniem dokumentacji? Czy naprawdę nie ma żadnej kopii, choćby elektronicznej?
Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że dokumentu nie otrzymaliśmy, a urząd każe nam czekać na powrót akt. W czasie gdy mieszkańcy „rozszerzają akcję społeczną”, a Urząd otwarcie mówi o „hejcie”, media pozbawione są możliwości weryfikacji źródłowych informacji.
Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!
Możesz wesprzeć nas finansowo:
Erste Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
„Nawet jak chodnik budujemy, to piszą”
Podczas konferencji prasowej dziennikarze (z innych redakcji) pytali prezydenta również o pisma kierowane przez mieszkańców w sprawie lotniska. Odpowiedzi były wymijające i lekceważące. Prezydent sprowadzał problem do stwierdzenia, że „nawet jak chodnik budujemy, to piszą”.
No tak. Mieszkańcy piszą, mają prawo. Pytanie było krótkie i konkretne, dotyczyło tego, jakie pisma kierują mieszkańcy w sprawie rozbudowy lotniska. Prezydent nie ujawnił, że w wyniku pism mieszkańców sprawa trafiła do SKO.
W tym przypadku mowa o inwestycji, która może mieć istotny wpływ na otoczenie lotniska. Mieszkańcy zgłaszają zastrzeżenia, a sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. To konkretne informacje dotyczące postępowania, a nie coś, co można zbyć wzruszeniem ramion.
Nie czytamy w myślach. Sprawdzamy dokumenty
O przekazaniu akt do SKO i o tym, że nie otrzymamy wnioskowanej informacji, dowiedzieliśmy dopiero po konferencji prasowej.
Nie wiemy dlaczego Piotr Przytocki nie podał informacji o postepowaniu w SKO. Nie będziemy udawać, że potrafimy czytać w myślach. Wiemy jednak, że dziennikarze pytali o aktywność mieszkańców, a istotna informacja o dalszym przebiegu sprawy nie padła w odpowiedziach.
Urząd nie ma kopii? Naprawdę?
Jest jeszcze jedna kwestia. Dlaczego urząd nie może udostępnić kopii KIP? Dokumentacja nie przestaje być potrzebna tylko dlatego, że „akta pojechały do SKO”. To materiały dotyczące planowanej inwestycji, do których urząd może potrzebować wracać przy dalszych pracach, analizach i kolejnych etapach przygotowania przedsięwzięcia.
KIP może mieć również znaczenie w dokumentacji związanej z ubieganiem się o dofinansowanie. Nie wiemy, jakie dokładnie załączniki będą wymagane w przypadku tej inwestycji. Pytamy jednak, czy przy przedsięwzięciu tej skali urząd rzeczywiście nie zachował kopii dokumentu, na którym opiera się postępowanie środowiskowe związane ze składanym właśnie wnioskiem o dofinansowanie?
Dziennikarstwo na zasadzie „copy → paste”?
Czy jesteśmy skazani na „copy → paste” z Urzędu Miasta? Miasto publikuje komunikat, dziennikarze go kopiują, a niewygodne pytania zostawiamy na boku? Chyba nie na tym polega dziennikarstwo. Dlatego chcemy zaglądać do dokumentów źródłowych, sprawdzać deklaracje i konfrontować oficjalne opowieści z faktami.
Mieszkańcy nie pytają o budowę chodnika
Rozbudowa lotniska może przynieść Krosnu korzyści gospodarcze i strategiczne. To jednak nie zwalnia władz z obowiązku rzetelnego informowania o planach, ich skutkach i przebiegu postępowania.
Mieszkańcy mają prawo pytać, zgłaszać uwagi i oczekiwać konkretnych odpowiedzi. Media mają prawo sprawdzać dokumentację, zamiast powtarzać zapewnienia którejkolwiek ze stron.
Jeżeli przekaz urzędu ma być przekonujący, to powinien bronić się dokumentami i faktami, a nie lekceważącym porównywaniem protestujących do osób, które „piszą przy budowie chodnika”.
Będziemy więc czekać na możliwość zapoznania się z KIP. I nadal będziemy pytać o to, czego nie udało nam się ustalić na konferencji.
Bo naprawdę nie chodzi o chodnik.
Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!
Możesz wesprzeć nas finansowo:
Erste Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
Ilustracja przygotowana przez Lunę dla KrosnoSfery, z wykorzystaniem narzędzi generatywnych.

