Na skrzyżowaniu ulic Bieszczadzkiej, Polnej i Reymonta w Krośnie w ciągu tygodnia doszło do dwóch zdarzeń drogowych. W obu przypadkach sygnalizacja świetlna nadawała żółty sygnał pulsujący. Policja przekazała nam szczegóły zdarzeń. Pytamy Urząd Miasta, czy zamierza zweryfikować sposób organizacji ruchu, czy trzeba czekać na tragedię?
Reklama
Dwa zdarzenia, ten sam problem
Do pierwszego zdarzenia doszło 12 października, po godz. 16. Jak poinformowała nas mł. asp. Sara Bania-Nowak z Komendy Miejskiej Policji w Krośnie, policjanci wstępnie ustalili, że kierujący Skodą, 71-letni mieszkaniec powiatu krośnieńskiego, najprawdopodobniej nie ustąpił pierwszeństwa kierującej Nissanem, 34-letniej mieszkance powiatu sanockiego.
Kierujący Skodą oraz jego pasażerka zostali przewiezieni do szpitala. Policja prowadzi czynności wyjaśniające pod kątem wykroczenia „spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym” (art. 86 § 1a Kodeksu wykroczeń).
W chwili zdarzenia sygnalizacja świetlna nadawała żółty sygnał pulsujący.
Do kolejnego zdarzenia doszło 19 października, również po godz. 16, na tym samym skrzyżowaniu. Tym razem kierujący Fiatem Punto, 74-letni mieszkaniec powiatu krośnieńskiego, nie ustąpił pierwszeństwa kierującemu Audi, 26-letniemu mieszkańcowi powiatu krośnieńskiego, który podróżował z 21-letnią pasażerką.
Kierujący Fiatem został przewieziony do szpitala. Policja zakwalifikowała zdarzenie jako kolizję, a jej sprawca został ukarany mandatem.
Także w tym przypadku sygnalizacja również nadawała żółty sygnał pulsujący.
Reklama
To nie awaria. Sygnalizacja celowo jest wyłączana podczas największego ruchu drogowego. Czy takie działanie nie stanowi „spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym”?
Płynność ruchu czy bezpieczeństwo?
Sprawa nie jest nowa. Mieszkańcy Suchodołu od miesięcy zwracają uwagę na zagrożenia związane z wyłączaniem sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach ul. Bieszczadzkiej z ulicami Dmochowskiego, Żniwną, Polną i Reymonta.
W godzinach zwiększonego natężenia ruchu sygnalizacja jest przełączana na tryb żółtego światła pulsującego. Miasto uzasadniało to potrzebą poprawy płynności ruchu na drodze krajowej nr 28, szczególnie w związku ze zwiększonym ruchem po zamknięciu ul. Sikorskiego.
Mieszkańcy wskazują jednak, że usprawnianie przejazdu główną drogą nie powinno odbywać się kosztem bezpieczeństwa osób wyjeżdżających z dróg podporządkowanych ani pieszych.
Reklama
Więcej pisaliśmy w artykule:
Straż Miejska wróciła, ale problem pozostaje
Wcześniej interweniowaliśmy także w sprawie bezpieczeństwa pieszych na skrzyżowaniu Bieszczadzkiej i Dmochowskiego. Po wakacyjnej przerwie, od 14 września, do kierowania ruchem ponownie skierowano tam funkcjonariuszy Straży Miejskiej. Zmieniono również godziny pracy sygnalizacji.
To pokazuje, że organizacja ruchu na tym odcinku wymaga uwzględniania nie tylko samochodów jadących drogą krajową, lecz także potrzeb pieszych, w tym dzieci idących do szkoły.
Więcej:
Czy miasto zmieni taktykę?
W związku ze zdarzeniami z 12 i 19 października skierowaliśmy do Urzędu Miasta Krosna pytania o to, czy zostały one odnotowane i czy skłoniły urzędników do ponownej oceny zasad wyłączania sygnalizacji.
Pytamy również, czy miasto zamierza zmienić dotychczasową praktykę, czy będzie ją kontynuować mimo kolejnych zdarzeń.
Na odpowiedź czekamy.
Dwa zdarzenia w ciągu tygodnia, w tym samym miejscu i przy żółtym sygnale pulsującym. Czy to wystarczający sygnał ostrzegawczy? Czy też miasto będzie czekać, aż na tym skrzyżowaniu ktoś zginie?
Sygnalizacja świetlna służy przecież porządkowaniu ruchu na skrzyżowaniach, zwłaszcza wtedy, gdy natężenie ruchu jest duże. Tymczasem na skrzyżowaniach Bieszczadzkiej z ulicami Polną i Reymonta robi się odwrotnie: światła przechodzą w tryb żółtego sygnału pulsującego właśnie w godzinach największego ruchu.
Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!
Możesz wesprzeć nas finansowo:
ERSTE Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
A co z obiecanym „Stopkiem”?
Mieszkańcy pytają również o zapowiadaną osobę („Stopek”) , która miała przeprowadzać dzieci przez przejście dla pieszych, potocznie nazywaną „stopkiem”, ze względu na charakterystyczny, przenośny znak „STOP”. Czy przeprowadzono nabór na to stanowisko? Jeśli tak, z jakim skutkiem? Jeśli nie, dlaczego?
Obecność Straży Miejskiej przy skrzyżowaniu miała być przecież rozwiązaniem tymczasowym. Mieszkańcy mają więc prawo pytać, kiedy pojawi się rozwiązanie docelowe i czy w ogóle jest ono nadal planowane.
Nie jesteśmy „portalem o wypadkach”
KrosnoSfera nie jest portalem zajmującym się wypadkami drogowymi. Tą sprawą zajmujemy się dlatego, że dotyczy dialogu mieszkańców z samorządem. Sygnałów kierowanych przez obywateli do organów władzy oraz sposobu, w jaki władze reagują na zgłaszane problemy.
Nie chodzi wyłącznie o dwa zdarzenia drogowe. Chodzi o zasady organizacji ruchu w miejscu, w którym mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo, a dawane im obietnice nie są realizowane.
Żeby lokalne sprawy nie znikały
Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!
Możesz wesprzeć nas finansowo:
ERSTE Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl

