„Podniżka” podatków w Krośnie. Najpierw kłótnia, potem głosowanie na opak

Koszmarnie długa dyskusja, personalne uszczypliwości, spór o miejskie wydatki i konieczność podnoszenia podatków. A na koniec? Radni dosłownie zamienili się miejscami! Ci, którzy popierali podwyżki, zagłosowali przeciw uchwale. Ci, którzy sprzeciwiali się podwyżkom, poparli podniesienie stawek. Wystarczyło, że zamiast podwyżki w wersji prezydenta pojawiła się „podniżka” czyli podniesienie stawek, ale w mniejszym wymiarze.


Reklama

Podwyżkę stawek podatków od nieruchomości poparło tylko 11 radnych. I to nie tych, których byście o to podejrzewali!

Podwyżka czy „podniżka”?

Zacznijmy od końca. Rada Miasta Krosna przyjęła uchwałę o zmianie stawek podatku od nieruchomości na 2027 rok. Nie w wersji zaproponowanej przez prezydenta Piotra Przytockiego, lecz po trzech poprawkach zgłoszonych przez radnego Gabriela Zajdla. Podatki wzrosną, ale mniej, niż chcieli prezydent Przytocki i Skarbnik.

Po długiej dyskusji radni przegłosowali poprawki, a następnie całą uchwałę. Wtedy nastąpiła kompletna zamiana miejsc. Zwolennicy pierwotnej propozycji prezydenta zagłosowali przeciw uchwale po zmianach, a przeciwnicy podwyżek poparli podniesienie stawek podatkowych.

W przerwie obrad zapytaliśmy radnych o ich stanowisko. Z wyjaśnień wynikało, że można uznawać potrzebę większych dochodów, a jednocześnie uważać, że nie powinno automatycznie przerzucać wszystkich rosnących kosztów na mieszkańców i przedsiębiorców.

Tak powstała krośnieńska „podniżka podatków”: stawki idą w górę, ale mniej, niż planowano w Urzędzie Miasta.


Reklama

Brzmi jak żart językowy? Słusznie. Tyle że za tym żartem kryje się całkiem poważna dyskusja o tym, jak powinny wyglądać finanse miasta.

Prezydent chciał więcej

W pierwotnym projekcie prezydent proponował podniesienie stawki podatku od budynków mieszkalnych z 1,20 zł do 1,29 zł za metr kwadratowy. W przypadku budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej stawka miała wzrosnąć z 32 zł do 35,50 zł za metr kwadratowy.

W czasie sesji dochodziło do dziwnych sytuacji. Np. bez wyjaśnienia co się dzieje, bez ogłoszenia przerwy i bez korzystania z mikrofonów Przewodniczący naradzał się z Radcą Prawnym. Treść tej narady podczas jawnych obrad pozostaje nieznana.

Po rozmowach z Krośnieńską Radą Biznesu prezydent obniżył proponowaną stawkę dla przedsiębiorców do 34,50 zł.

W uzasadnieniu projektu pojawiały się rosnące koszty funkcjonowania miasta, wydatki na edukację i sprawy społeczne, utrzymanie infrastruktury oraz inwestycje. Argumentowano również, że rosną koszty energii, paliw i wynagrodzeń, a budżet musi sprostać kolejnym zobowiązaniom.


Reklama

O finansowych argumentach władz miasta i o tym, czego w uzasadnieniu zabrakło, pisaliśmy już w artykule:

Nikt nie próbuje udawać, że miasto nie ponosi rosnących kosztów. Chodzi o coś innego: czy przedstawienie listy potrzebnych wydatków wystarcza, by uzasadnić podniesienie podatków? I czy przed sięgnięciem do kieszeni podatnika nie należałoby równie dokładnie przyjrzeć drugiej stronie budżetu, czyli wydatkom?

Trzy poprawki i głosowanie na żyletki

Gabriel Zajdel złożył trzy pisemne poprawki do projektu uchwały.

Pierwsza dotyczyła podatku od budynków mieszkalnych. Zamiast proponowanych przez prezydenta 1,29 zł za metr kwadratowy radny zaproponował 1,23 zł.

Druga obejmowała budynki związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Zamiast 34,50 zł po autopoprawce prezydenta miało obowiązywać 32,86 zł za metr kwadratowy.

Trzecia poprawka dotyczyła budowli związanych ze zbiorowym odprowadzaniem ścieków. Radny zaproponował pozostawienie stawki 1%, zamiast podniesienia jej do 2%.

Zajdel argumentował, że dwie pierwsze propozycje odpowiadają wzrostowi o około 2,7%, czyli wskaźnikowi przyjętemu do waloryzacji górnych stawek podatków lokalnych.

Wszystkie trzy poprawki zostały przyjęte.

Radny Gabriel Zajdel z „Lewicy” (po lewej).

W przypadku budynków mieszkalnych wynik wyniósł 11 głosów za i 10 przeciw. Tak samo głosowano nad poprawką dotyczącą infrastruktury kanalizacyjnej. W przypadku stawki dla przedsiębiorców poprawka przeszła stosunkiem 11 głosów za, 9 przeciw i 1 wstrzymującego się.

Skarbnik miasta oszacował, że przyjęcie poprawek oznacza około 2,6 mln zł mniej dochodów w porównaniu z wariantem bez tych zmian.

Mniej dochodów niż w projekcie prezydenta nie oznacza jednak, że miasto nie zyska na podwyżkach. Przeciwnie: przyjęte stawki nadal będą wyższe niż obowiązujące w 2026 roku.

„Projekt był dobry, dopóki nie stał się lepszy?”

Najciekawszy moment nastąpił przy głosowaniu nad całą uchwałą, już po przyjęciu poprawek.

Gabriel Zajdel opisał to po sesji następująco:

„I wtedy stolik się przewrócił, radni, którzy popierali projekt Prezydenta, po jego poprawieniu zagłosowali przeciw całej uchwale. Czyli projekt był dobry, dopóki nie stał się trochę lepszy”.

To mocna ocena, ale chyba dobrze oddaje polityczny paradoks tej sesji.

Wcześniej spór dotyczył tego, czy podwyżki są potrzebne. Po przyjęciu poprawek okazało się, że można poprzeć zwiększenie dochodów miasta, a jednocześnie nie zgodzić się na stawki zaproponowane przez prezydenta. Zwolennicy podwyżek podatków zagłosowali przeciw uchwale podnoszącej stawki, a radni apelujący, żeby nie podnosić obciążeń, poparli podwyżkę podatków.

Ostatecznie uchwała przeszła 11 głosami za i 10 przeciw.

Nie zmienia to faktu, że podatki wzrosną. Zmieniła się wysokość podwyżki, a nie sam kierunek decyzji.

A co z oszczędnościami?

Podczas dyskusji wielokrotnie wracał argument, że miasto musi finansować niezbędne zadania. Nikt rozsądny nie będzie przecież kwestionował potrzeby utrzymania szkół, infrastruktury, pomocy społecznej czy bezpieczeństwa. Problem pojawia się wtedy, gdy lista takich potrzeb ma kończyć każdą dyskusję o wydatkach.

Przecież obok wydatków koniecznych istnieją również takie, które można oceniać, kwestionować, przesuwać w czasie albo ograniczać.

Pan Prezydent, Pan Skarbnik oraz część Państwa radnych skupiała uwagę na wydatkach najbardziej niezbędnych, najbardziej oczywistych do obrony, których nikt nie będzie kwestionował. Ale to nie jest pełny obraz miejskich finansów.

Dyskusja coraz bardziej zamieniała się w spór nie na temat i wręcz personalne docinki. Radni przy tym nie byli upominani zgodnie ze Statutem by mówili „do rzeczy!” Odchodzenie od tematu stało się przyczyną wniosku o przerwanie dyskusji. Wniosek przyjęto większością głosów nie dopuszczając kolejnych zgłoszonych do zabrania głosu.

Co z drogą przez park? Wiadomo, że nie powstanie, ale pozostaje pytanie o pieniądze wydane na aktualizację dokumentacji i wykupy nieruchomości, które niszczeją. Może da się zmienić plany i odzyskać pieniądze zamrożone w nieruchomościach?

Co z dopłatami do spółki, która miała utrzymywać się sama? Prezydent wcześniej przekonywał, że miasto nie zamierza do niej dopłacać. Tymczasem dopłaty pojawiły się już w pierwszym roku i obciążają budżet już od kilkunastu lat.

Warto zapytać również o wydatki na medialną promocję władz. Czy opłacanie wywiadów i materiałów w mediach to rzeczywiście jedna z najpilniejszych potrzeb Krosna? Zresztą wkrótce zapewne zobaczymy, jak telewizja realizująca umowę z miastem poinformuje o „podniżce” podatków.

Co z lotniskiem? Nadal czekamy na odpowiedzi dotyczące ekonomicznych aspektów planowanych inwestycji. O ile wzrosną koszty utrzymania? Jakich dodatkowych przychodów można oczekiwać? Ile ma być wizyt „dużych samolotów”? Czy jeden rocznie, jak sugerował prezydent, czy około dziesięciu, jak można było wywnioskować z wersji o „wizytach serwisowych co kilka tygodni”?

Bez konkretnych szacunków ekonomicznych trudno uznać, że każde kolejne wydatki inwestycyjne są oczywistą koniecznością.

Jest też sport zawodowy. Podczas sesji pojawił się argument, że przedsiębiorcy oczekują rezygnacji z „populistycznych wydatków”. Trudno nie zapytać: co może być bardziej populistyczne niż finansowanie igrzysk, na których występują zawodowi sportowcy dojeżdżający z zagranicy, a z których korzystają również kibice z okolicznych gmin?

Czy gdyby miasto nie dopłacało do tych wydarzeń, bilety musiałyby być droższe? Czy właśnie populistycznie dopłacamy, żeby jakaś grupa wyborców miała tańszą rozrywkę? A może właśnie takie wydatki należałoby poddać dyskusji, zanim uzna się podwyżkę podatków za nieuniknioną? Dlaczego Prezydent argumentując podwyżkę podatków nie przekonywał, że „Miasto przecież musi finansować zawodowy sport”? Bo nie musi?

To nie są argumenty za rezygnacją z jakiejkolwiek inwestycji ani za tym, by miasto przestało finansować sport. To pytania o hierarchię wydatków, bo gdy chodzi o uzasadnienie podwyżki, mowa jest tylko o tym, co broni się samo, a nie o tym co trochę trudniej uzasadnić.

Żeby lokalne sprawy nie znikały

Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!

Możesz wesprzeć nas finansowo:
Erste Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis
 zrzutka.pl

„Trzeba być odpowiedzialnym”

W trakcie dyskusji padały argumenty o odpowiedzialności za budżet i przyszłe potrzeby mieszkańców. Pojawiały się też ostrzeżenia, że radni, którzy zagłosują przeciw podwyżkom, później sami będą przychodzić do prezydenta z wnioskami o chodniki czy inne potrzebne inwestycje w swojej dzielnicy.

Na tym właśnie polegał pewien paradoks tej dyskusji. Prezydent, Skarbnik i popierający ich radni, uzasadniając konieczność podwyżek, chętnie sięgali po przykłady, których zasadności trudno zaprzeczyć.

Szkoły, chodniki, infrastruktura, pomoc społeczna, bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że to zbędne wydatki. Tyle że wybieranie wyłącznie takich przykładów samo w sobie jest zabiegiem populistycznym. To trochę tak, jakby ktoś kupował drogi telewizor, opłacał kolejne pakiety rozrywkowe, a gdy zaczynało brakować pieniędzy na inne potrzeby domowników, przekonywał, że bez dodatkowych pieniędzy nie da się kupić dzieciom jedzenia. Przecież jedzenie jest niezbędne! Tylko że ten argument nie odpowiada na pytanie, czy wszystkie wcześniejsze wydatki były rozsądne.

Podobnie w miejskim budżecie: samo wyliczenie potrzebnych wydatków nie dowodzi jeszcze, że trzeba podnosić podatki. Najpierw warto uczciwie pokazać pełny obraz finansów, także wydatki dyskusyjne, nietrafione inwestycje i przedsięwzięcia, z których można zrezygnować lub które można ograniczyć. Inaczej zamiast rozmowy o priorytetach dostajemy emocjonalny szantaż: „jeśli nie zgodzisz się na wyższe podatki, to dzieciom od ust odejmujesz!”

Warto też zwrócić uwagę na język, którym opisywano podwyżkę. Pojawiło się określenie przedsiębiorców jako „beneficjentów” zmian. To dość osobliwe sformułowanie, jeśli mówimy o podnoszeniu podatku, który przedsiębiorcy będą musieli zapłacić. Niestety nie udało się zabrać głosu, żeby dopytać o to, co w wypowiedziach skarbnika i radnego Finfy oznaczają wspomniani „beneficjenci”.

Jeśli ktoś widzi w podwyżce podatków benefit, to warto wiedzieć dla kogo konkretnie i na jakiej zasadzie?

Radny nie musi być bezradny

Po sesji Gabriel Zajdel napisał, że radny nie jest bezradny. Bezradny robi się dopiero wtedy, gdy uzna, że jego jedynym zadaniem jest podnoszenie ręki zgodnie z instrukcją.

Radni mogą różnić się poglądami, przynależnością klubową i oceną polityki prezydenta. Mogą też zmieniać zdanie, gdy projekt zostaje poprawiony. Ostatecznie jednak ich zadaniem nie jest bezrefleksyjne popieranie każdej propozycji władz ani automatyczne głosowanie przeciw wszystkiemu, co wychodzi z magistratu.

Ich zadaniem jest kontrolowanie wydatków, ocenianie priorytetów i szukanie rozwiązań, które uwzględniają zarówno potrzeby miasta, jak i możliwości finansowe mieszkańców oraz przedsiębiorców.

Opozycji udało się ograniczyć proponowane podwyżki. Nie oznacza to końca dyskusji o finansach Krosna. Przeciwnie, to początek. Prezydent będzie musiał zaproponować budżet uwzględniający niższe stawki niż planował, a to będzie oznaczało cięcia. Na czym? Szkoły, kluby powiązane z radnymi, a może chodniki, albo płatne wywiady i deficytowe spółki? Na czym by tu zaoszczędzić…?

Podwyżka pozostaje podwyżką, nawet jeśli ze względu na jej wymiar nazwiemy ją „podniżką”, albo „ubytkiem”.

Jak zagłosowali?

Za uchwałą podnoszącą stawki podatku 11 radnych:

  • Wojciech Byczyński
  • Janusz Hejnar
  • Tomasz Józefowicz
  • Paweł Krzanowski
  • Kazimierz Mazur
  • Adam Przybysz
  • Małgorzata Szeliga
  • Tomasz Zajdel
  • Tomasz Soliński
  • Gabriel Zajdel
  • Agnieszka Raś

Przeciw uchwale podnoszącej stawki podatku 10 radnych:

  • Daria Balon
  • Michał Baran
  • Sławomir Bęben
  • Anna Dubiel
  • Michał Finfa
  • Anna Galert
  • Piotr Grudysz
  • Robert Hanusek
  • Zbigniew Kubit
  • Marcin Niepokój

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content