Atak nożownika w jarosławskim Opactwie ma także krośnieński wątek. Zginął ks. Stanisław Zbojnowicz, któy przez lata był kapelanem krośnieńskiego szpitala. Miejsce, w którym doszło do tragedii, było jednocześnie przestrzenią pomocy uchodźcom, spotkań i wydarzeń dla mieszkańców. Poszkodowani w ataku apelowali o spokój i niedopuszczenie do nienawiści.
Zginął kapłan związany z Krosnem.
Czwartkowy atak nożownika w jarosławskim Opactwie miał również swój krośnieński wymiar. Wśród zaatakowanych znalazł się ks. Stanisław Zbojnowicz, który zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych ran. Dla mieszkańców Krosna nie był postacią anonimową. Ks. Stanisław przez 12 lat, w latach 1998–2010, był kapelanem Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego im. Jana Pawła II w Krośnie. Po śmierci duchownego szpital opublikował kondolencje dla jego rodziny i bliskich. W Jarosławiu ks. Zbojnowicz przez ostatnie 16 lat związany był z rektoratem przy kościele św. Mikołaja Biskupa i Opactwem.

To miejsce, którego historii nie da się sprowadzić wyłącznie do wydarzeń religijnych.
Jarosławskie Opactwo było i jest przestrzenią, w której spotykają się bardzo różne osoby. Po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie udzielano tam schronienia uchodźcom. W 2022 roku samo Opactwo informowało, że mieszkało tam ponad 30 osób, które uciekły przed wojną. Ale można tam było również… zagrać w planszówki. Organizowane były tam wydarzenia dla miłośników gier planszowych, w których uczestniczyły dziesiątki osób. Była wspólna gra, noclegi, posiłki, spotkania i po prostu czas spędzany razem. Właśnie ten mniej oczywisty obraz Opactwa warto przypomnieć. Bo miejsce, w którym doszło do tragedii, nie było przestrzenią zamkniętą na ludzi spoza jednej wspólnoty. Było miejscem modlitwy, pomocy, spotkań, kultury i zwyczajnego bycia razem.
Wśród osób związanych z tym środowiskiem jest także Damian „Piórko” Ziemba z krośnieńskiej Fundacji GraTy. Jest związany z Jarosławiem, zna Opactwo i znał również zaatakowanych kapłanów. Po tragedii zaapelował w mediach społecznościowych o spokój i ostrożność wobec prób prowokowania konfliktów czy rozpowszechniania nienawiści.
Podobny apel pojawił się również ze strony osób związanych z profilem „Planszówki w Opactwie”. Jeden z poszkodowanych kapłanów zwrócił uwagę, by tragedia nie stała się pretekstem do nagonki na kogokolwiek. Wkrótce głos zabrał jeden z rannych duchownych. W sobotę, dwa dni po ataku, ks. Adrian wrócił do Opactwa i odprawił pierwszą po tragedii Mszę. Miał widoczne obrażenia: opatrunek i posiniaczoną twarz. Jego homilia była właściwie odpowiedzią na pytanie, co zrobić z emocjami po takim wydarzeniu. – Wybaczamy – powiedział w imieniu swoim oraz pozostałych poszkodowanych. Prosił o modlitwę za zmarłego ks. Stanisława, za ciężko rannego ks. Marka, za siebie, ale także za sprawcę ataku.
– Zło, które się wydarzyło tutaj, w naszym Opactwie, my musimy przezwyciężyć dobrem, miłością i przebaczeniem – mówił. I dodał coś jeszcze, co w obecnej sytuacji ma szczególne znaczenie: aby nie obwiniać całego narodu za czyn konkretnego człowieka. Jak podkreślił, „zła dokonała konkretna osoba”, a nie inni ludzie. Ks. Adrian przypomniał przy tym, że Opactwo po wybuchu wojny pomagało uchodźcom z Ukrainy. Apelował o wzajemny szacunek, pomoc i życzliwość między Polakami i Ukraińcami. To ważne słowa, bo w tej historii łatwo zatrzymać się wyłącznie na brutalności samego ataku. Tymczasem historia tego miejsca jest znacznie szersza. To tutaj pomagano ludziom uciekającym przed wojną. To tutaj spotykali się ludzie. I to tutaj, po tragedii, ranny ksiądz mówił o przebaczeniu zamiast odwetu i o tym, by czyn jednego człowieka nie stał się powodem do nienawiści wobec całej grupy. Właśnie ten głos powinien wybrzmieć równie mocno jak informacje o samym ataku.

Poniżej publikujemy treść homilii:
Okiem Pasjonautów:
Dołączamy się do apelu, żeby atak w Jarosławiu nie stał się pretekstem do aktów nienawiści wobec Ukraińców. Nie pozwólmy, żeby ta tragedia stała się usprawiedliwieniem dla przemocy, czy jakiejkolwiek formy ataków na ukraińską społeczność w naszym kraju. Nie stosujmy odpowiedzialności zbiorowej. Za atak jest odpowiedzialny tylko napastnik i mamy nadzieję, że poniesie sprawiedliwą karę.
Łączymy się w bólu z bliskimi zabitego księdza, a rannym życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

