Są pierwsze efekty wprowadzenia rozliczenia opłat za odpady w zależności od zużycia wody w Lublinie. W Krośnie, pod dyskusję poddano podobny pomysł, ale nie spotkało się to z poparciem radnych, a podczas sesji podano nawet przykład Lublina stwierdzając, że Miasto prawdopodobnie przegra ze spółdzielniami w NSA. Dlatego sprawdzamy: jak to działa w Lublinie?
Propozycja zmiany sposobu naliczania opłat wywołała długą i emocjonalną dyskusję w Radzie Miasta. Radny Robert Hanusek zapowiadał, że zwolennicy takiego rozwiązania zostaną „wywiezieni na taczkach”.
Pobór opłaty naliczanej „od osoby”, to nie jedyny sposób. Ustawa pozwala na inne rozwiązania. Jedną z opcji jest naliczanie opłaty w zależności od zużycia wody. Założenie ustawodawcy jest takie, że im więcej osób mieszka w danym miejscu, tym więcej wody zużywają i więcej wytwarzają śmieci. Lublin wprowadził zmiany w sposobie naliczania opłat niemal rok temu, przyglądamy się, co się zmieniło.
Istotna różnica między miastami: 9 zł!
W Lublinie, stawka za zagospodarowanie odpadów „od osoby” przed zmianą zasad to 36 zł w blokach i 42 zł w zabudowie jednorodzinnej. Zmieniając sposób naliczania pozostawiono poziom opłaty 42 zł od osoby w zabudowie jednorodzinnej, a dla bloków oszacowano, że mieszkańcy zapłacą średnio 39 zł od osoby.
Dla porównania w Krośnie konflikt dotyczy projektu podniesienia opłaty do 36 lub 35 zł od osoby, niezależnie od rodzaju zabudowy. Patrząc na dane z Lublina należy brać pod uwagę, że obecnie jest tam o 9 zł drożej, a w przypadku wprowadzenia planowanej podwyżki w Krośnie nadal mieszkańcy naszego miasta płaciliby 6-7 zł mniej niż mieszkańcy Lublina.
Za czy przeciw?
Poniżej zestawiamy argumenty i obawy radnych z doświadczeniami związanymi ze zmianą w Lublinie. W tym mieście wojewódzkim wprowadzono właśnie „system hybrydowy”, w którym w zabudowie wielorodzinnej opłaty za odpady naliczane są w zależności od zużycia wody, a w zabudowie jednorodzinnej od liczby zadeklarowanych osób.

- „W Lublinie spółdzielnie to zaskarżyły”.
W dyskusji radna Anna Dubiel wskazywała na trudności z naliczeniem opłat w spółdzielniach mieszkaniowych. Chodzi między innymi o to, jak wyliczać opłaty od poszczególnych lokali i jak traktować różnice miedzy licznikami. Podobne Trudności występowały w Lublinie, gdzie spółdzielnie zaskarżyły sposób naliczania opłat. Radna Dubiel stwierdziła nawet, że Lublin przegra ze spółdzielniami. Tymczasem miasto nie przegrało, sposób naliczania opłat według zużycia wody został uznany w NSA za zgodny z prawem. Sąd doprecyzował, że podstawą rozliczeń mają być precyzyjne odczyty z indywidualnych liczników w mieszkaniach, a nie z wodomierza głównego w bloku. - Mieszkańcy będą płacić więcej.
Taką obawę zgłaszała cześć radnych, szczególnie Robert Hanusek. Radny zaznaczył, że u niego w domu zużywa się miesięcznie średnio nawet 9 kubików wody na osobę. Powiązanie opłat za śmieci ze zużyciem wody oznaczałoby dla niego nawet trzykrotny wzrost opłat. Przy wstępnie proponowanej stawce 11 zł za kubik, radny płaciłby prawie 100 złotych od osoby!
W Lublinie przyjęto system mieszany, gdzie w zabudowie jednorodzinnej płaci się aż 42 zł od osoby (możliwa jest ulga za kompostowanie w wysokości 6 zł). Natomiast w zabudowie wielorodzinnej płaci się w zależności od zużycia wody = 13,20 zł za kubik. Taka stawka przy miesięcznym zużyciu w Lublinie na poziomie 2,72 kubika wody / mieszkańca teoretycznie pozwalała utrzymać średni poziom opłat w wysokości 36 zł. Czy wychodzi drożej? Dla wielu mieszkańców opłaty mieszczą się w tym przedziale, to jest w granicach 30-40 zł od osoby. Dla niektórych opłaty spadły. Szczególnie osoby mieszkające samotnie płacą poniżej 30 zł, a czasem nawet poniżej 20 zł miesięcznie. Jednak część mieszkańców faktycznie płaci o wiele więcej. Wzrost odczuły szczególnie rodziny z dziećmi, które siłą rzeczy zużywają więcej wody. Lokalne media cytują też osoby płacące np. 65 zł, które chociaż mieszkają samotnie, to mają dużo roślin i zwierzęta domowe. Wzrost rachunków odnotowały np. osoby posiadające akwaria. Trzeba tu zaznaczyć, że gdyby nie zmiana sposobu naliczania, to miasto prawdopodobnie podniosłoby o 6 zł opłaty od wszystkich mieszkańców bloków. W tedy mieszkańcy płaciliby równo, po 42 zł, podczas gdy obecnie opłata jest zróżnicowana, ale na ogół 30-40 zł od osoby. - „To uszczelni system”.
Głównym argumentem „za” wprowadzeniem zmiany w naliczaniu opłat w Lublinie była chęć uszczelnienia systemu. Taki cel był brany także podczas dyskusji w Krośnie. Zgodnie z szacunkami systemem opłat za śmieci może nie być objętych około 7000 mieszkańców Krosna. Lublin mierzył się z podobnym problemem, ale i samo miasto jest większe, więc tam w systemie brakowało blisko 40 tysięcy osób. Sposób naliczania opłat zależny od zużycia wody działa już od niemal roku, a dane wskazują, że ta metoda przekłada się na ok. 30-40 tysięcy „odnalezionych” mieszkańców. W tym w nowej zabudowie ujawniono w ten sposób wzrost liczby mieszkańców o około 140%. To argument dla zwolenników uszczelnienia poboru opłat, dane z Lublina pokazują, że to faktycznie tak działa. - „Unikniemy podwyżki”
Podobnie jak w Krośnie, w Lublinie argumentem była „luka w finansowaniu gospodarki odpadami”. Tam alternatywą do wprowadzenia opłat zależnych od zużycia wody, był wzrost opłaty w blokach do 42 zł od osoby (czyli podwyżka o 6 zł, podczas gdy w Krośnie spór zaczął się od pomysłu podwyżki o 3 zł). Przykład Lublina pokazuje, że zmiana sposobu naliczania pozwala uniknąć podnoszenia opłat. Uśredniając, wygląda na to, że średnia opłata „od mieszkańca” się nie zmieniła, ale nie jest rozłożona równomiernie. Wielu mieszkańców płaci 30-40 zł, ale są też skrajne przypadki. Jedni nie płacą nawet 20 zł, gdy inni płacą ponad 60 zł od osoby, niezależnie od ilości śmieci, bo opłatę wylicza się na podstawie zużycia wody. To może być argumentem dla zwolenników twierdzenia, że to nie jest rozwiązanie sprawiedliwe, wiec byłoby krzywdzące dla wielu mieszkańców. - „Ludzie przestaną się myć”
Krośnieńscy radni obawiali się, że mieszkańcy zaczną nadmiernie oszczędzać wodę. Zresztą, jednym z argumentów za zmianą sposobu naliczania, była kwestia zachęty do racjonalnego gospodarowania wodą, wszak Sieniawa nie jest zbiornikiem bez dna. Radny Zbigniew Kubit wprost wypowiedział się, że „ludzie przestaną się myć”. Jak to wygląda w Lublinie? W pierwszych miesiącach działania nowych zasad odnotowano spadek zużycia wody o zaledwie 0,82%. Zatem ta obawa jest raczej nieuzasadniona. - „Nie dzielmy mieszkańców„
Propozycja różnego sposobu naliczania opłat w zależności od rodzaju zabudowy budziła obawy radnych o „równe traktowanie”. W przypadku Lublina już wcześniej mieszkańców traktowano nierówno, mieszkańcy zabudowy jednorodzinnej po prostu płacili więcej. Zatem ten argument tam nie występował.
Aktualnie po roku funkcjonowania tej metody władze Lublina są zadowolone z wprowadzonej zmiany, a nawet rozważają rozszerzenie metody naliczania opłat opartej na zużyciu wody na zabudowę jednorodzinną.

Polityczne skutki
Kwestia wzrostu opłat za śmieci jest poważnym problemem w Krośnie, a zarazem przyczyną konfliktu w Radzie Miasta. Prezydent próbował przeforsować podwyżkę korzystając z chwilowej większości na sali, a mikrofony uchwyciły, że „liczono głosy” analizując, czy uchwała przejdzie. W efekcie doszło do zerwania kworum.
W konsekwencji narastającego konfliktu, który najbardziej widoczny jest właśnie wokół opłat za śmieci, Radni nie udzielili Prezydentowi, ani wotum zaufania, ani absolutorium. Oczywiście kwestia śmieci to nie jedyne co poróżniło połowę radnych z Prezydentem, ale głosowania w tej sprawie są bardzo wyraźne i były powtarzane kilka razy.

