„Dlaczego rzeźby upamiętniające osoby i wydarzenia w Krośnie mogą być małą architekturą, gdy stawia je Prezydent, ale posąg gen. Stanisława Maczka staje się nagle „pomnikiem”, gdy zgłaszają go mieszkańcy?” – pyta Piotr Dymiński, który odwołuje się od decyzji o niedopuszczeniu jego projektu do głosowania w Budżecie Obywatelskim.
Projekt „Generał Maczek 1:1 – Historia obok nas” zakłada ustawienie w przestrzeni miasta posągu gen. Stanisława Maczka. Wnioskodawca, po uwagach Urzędu, doprecyzował, że chodzi o rzeźbę/posąg stanowiący element małej architektury.
Prezydent Miasta uznał jednak, że projekt dotyczy wzniesienia pomnika, a jego realizacja wymagałaby wcześniejszej uchwały Rady Miasta. W uzasadnieniu pojawia się nawet argument, że posąg byłby „być może na jakimś podeście”.
– To dość osobliwy sposób oceniania projektu. W zgłoszeniu nie ma żadnego podestu. Jest posąg. Nie można chyba odrzucać projektu na podstawie elementów, które Prezydent może sobie wyobrazić – mówi Piotr Dymiński.
„Pomnik Portiusa” to żaden pomnik, tylko „mała architektura”. Dwie miary Prezydenta?
Dymiński zwraca uwagę, że Prawo budowlane rozróżnia pojęcia posągu i pomnika. „Pomnik” jest wymieniony wśród budowli, które nie są małą architekturą, natomiast „posągi” zostały wskazane wprost jako przykładowe obiekty małej architektury.
Interpretacja Dymińskiego jest także zgodna z dotychczasową praktyką samego Miasta Krosna w zakresie „małej architektury” upamiętniającej osoby lub wydarzenia.
– Miasto samo realizowało już obiekty o charakterze upamiętniającym jako małą architekturę. Mamy przecież liczne dzieła rzeźbiarskie: Tak zwany „Pomnik Portiusa”, „Labirynt Historii”, „Stanisława”, „Annę”, „Dęby Wojciecha” czy niewielki obiekt upamiętniający miejsce dawnej Bramy Węgierskiej. Nie były one poprzedzone uchwałami Rady Miasta o wzniesieniu pomnika, chociaż są „(…) dziełem rzeźbiarskim wzniesionym dla upamiętnienia (…)”. Dlaczego więc w przypadku generała Maczka obowiązywać ma inna interpretacja? – pyta autor projektu.
Prezydent uzasadnia, że jeśli celem obiektu jest „upamiętnienie” to jest to pomnik. Tyle, że przez ostatnie dekady sam nie stosował takiej interpretacji. Zgodnie z ustawą Prawo Budowlane „posąg” klasyfikowany jest jako „mała architektura”, a „pomnik” to osobna kategoria, czyli budowla. Dodatkowo „pomnik” wymaga podjęcia uchwały przez Radę Miasta.
Autor projektu figury Stanisława Maczka wskazuje, że podobne elementy małej architektury funkcjonują w przestrzeni publicznej innych miast regionu, m.in. figura Zdzisława Beksińskiego w Sanoku, ławeczka Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza w Jaśle, czy posąg/rzeźba uliczna Tadeusza Nalepy w Rzeszowie.


– Nie można automatycznie uznać każdego posągu za pomnik, a następnie dopisywać do projektu elementów, których w nim nie ma – podkreśla Dymiński.
Podobne rzeźby uliczne nie są zresztą wyłącznie formą upamiętnienia. Przyciągają uwagę, stają się rozpoznawalnymi punktami miasta, miejscem spotkań i zdjęć, a tym samym zwiększają atrakcyjność miejsca, w którym się znajdują. Ich lokalizacja może mieć więc również cel promocyjny i turystyczny.
– Taki był także zamysł projektu „Generał Maczek 1:1 – Historia obok nas” – aby historia nie stała na niedostępnym cokole, lecz była dosłownie obecna obok mieszkańców i odwiedzających miasto – dodaje Piotr Dymiński.


Ciekawy jest przykład „pomnika” Portiusa w Krośnie. Pierwotnie miał to być pomnik: posąg na cokole, ale Portius „zszedł z cokołu” na poziom ulicy i zrealizowano go jako „rzeźbę uliczną”. Sam posąg ma ponad 2 metry „wzrostu”, bo jest posągiem pomnikowym, a nie typową rzeźbą uliczną. Niemniej jest to instalacja zrealizowana bez uchwały o wniesieniu pomnika, właśnie jako „mała architektura”. Piotr Przytocki nie miał problemu z taką decyzją.
– Celowo w złożonym projekcie nie nawiązywałem do formy upamiętnienia Portiusa, żeby czasem ktoś nie pomyślał, że chodzi o tak monumentalny obiekt. Jako przykłady podawałem realizacje z Sanoka czy Rzeszowa, gdzie rzeźby uliczne np. Beksińskiego i Nalepy funkcjonują jako rzeźby uliczne w skali 1:1. Teraz okazuje się, że bardzo duże realizacje, jak „Labirynt Historii” na podeście, albo Portius wsparty o cokół mogą być „małą architekturą”, a postać Stanisława Maczka w skali 1:1 nie może być. To nic innego jak stosowanie podwójnych standardów – komentuje Piotr Dymiński.
Drugi problem: sam Regulamin Budżetu Obywatelskiego
W odwołaniu wskazano również na drugi problem, chodzi o zapis Regulaminu BO, zgodnie z którym realizacja projektu powinna mieścić się w kompetencjach Prezydenta.
Zdaniem Dymińskiego takie ograniczenie jest zbyt daleko idące, ponieważ ustawa o samorządzie gminnym mówi o części wydatków budżetu gminy (!), a nie wyłącznie o zadaniach pozostających w kompetencji jej organu wykonawczego (Prezydenta).
Co istotne, nie jest to argument wymyślony po odrzuceniu projektu!
– Już w 2024 roku wraz z Fundacją Pasjonauci zgłosiłem propozycję zmiany Regulaminu, zgodnie z którą w ramach Budżetu Obywatelskiego miałyby być realizowane projekty wpisujące się w katalog zadań własnych gminy i powiatu, a nie tylko kompetencji Prezydenta. Minęły ponad dwa lata. Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że chyba nadszedł czas, żeby tę zmianę po prostu wdrożyć – mówi Dymiński.
Okazuje się, że problem nie jest teoretyczny, bo faktycznie lokalny regulamin powoduje ograniczenie ustawowego uprawnienia mieszkańców.
W odwołaniu wnioskodawca domaga się ponownego rozpatrzenia projektu rzeźby ulicznej Stanisława Maczka i dopuszczenia go do głosowania. Zwraca się również o podjęcie działań zmierzających do usunięcia z Regulaminu Budżetu Obywatelskiego ograniczenia, które jego zdaniem zawęża ustawowy zakres Budżetu Obywatelskiego.
Piotr Dymiński podkreśla, że jego projekt jest zgodny również z obecnym Regulaminem, ponieważ dotyczy elementu małej architektury, którego realizacja mieści się w kompetencjach Prezydenta Miasta. Zastrzeżenia do zapisu Regulaminu są natomiast odrębną kwestią. – Nie twierdzę, że mój projekt wymaga zmiany regulaminu, aby mógł zostać dopuszczony. Projekt jest zgodny z regulaminem już dziś. Jedynie przy okazji zwracam uwagę, że przepis, na który Prezydent powołuje się w tej sprawie, budzi zastrzeżenia co do zgodności z ustawą – podkreśla.

