Zakaz rzucania piłką na hali sportowej? Jest taki projekt

Na najbliższą sesję przygotowano obszerny projekt uchwały, ponad 120 stron regulaminów miejskich obiektów sportowych. To więcej stron niż ma „Mały Książę„, „Tango” czy niektóre wydania „Folwarku zwierzęcego„. I choć bezpieczeństwo na basenie, stadionie czy hali jest oczywiście ważne, lektura projektu pokazuje, że autorzy regulaminów chyba momentami poszli o kilka kroków za daleko…

Projekt uchwały „w sprawie przyjęcia Regulaminów korzystania z obiektów znajdujących się w zarządzie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Krośnie” ma ponad 120 stron. To rozmiar niejednej książki.

To projekt, który potencjalnie będzie dotyczył tysięcy mieszkańców Krosna i okolic korzystających z miejskich obiektów sportowych. Tym bardziej regulaminy powinny być jasne, czytelne i zrozumiałe dla zwykłego użytkownika, tak żeby każdy wiedział, jakie ma prawa i obowiązki. I oczywiście powinny być zgodne z prawem.

Tymczasem autorzy projektów posługują się wieloma szerokimi i nieprecyzyjnymi pojęciami, jakby próbowali kategorycznie uregulować każdą możliwą sytuację, a przez to ich pomysły budzą szereg wątpliwości, zarówno praktycznych, jak i prawnych.

Zakaz rzucania piłką do koszykówki?

Na przykład na poszczególnych obiektach obowiązuje zakaz rzucania „jakimikolwiek przedmiotami”, a przestrzegać tego ma „każda osoba przebywająca na terenie Obiektu”. Tak zapisano w projekcie. „Każda osoba” bez wyjątku ma stosować się do regulaminu. W tym regulamin obejmuje zakaz rzucania „jakimikolwiek przedmiotami”, także bez wyjątku. I dotyczy to między innymi Hali przy ul. Bursaki. Czy to oznacza koniec krośnieńskiej koszykówki? Czy po prostu autorzy z góry zakładają, że „każda osoba” i „jakikolwiek przedmiot” tak naprawdę wcale nie oznacza każdej osoby i jakichkolwiek przedmiotów?

Pokaz iluzji bańkowej - hala MOSiR Krosno 27 finał WOŚP Krosno 2019
„Nigdy więcej takich pokazów!” Projekt regulaminu zakazuje wszelkiej pirotechniki.

Czym można się bronić?

Ciekawy jest zakaz wnoszenia np. na basen przedmiotów, które „mogą być użyte jako broń”. Broń, to przedmiot służący do obrony, do walki. Tylko co właściwie może być użyte jako broń? Plecak? Oczywiście. Butelka z wodą? Też. Ręcznik? Naprawdę niemal każdy przedmiot można użyć jako broń. A butelka z wodą + ręcznik to wręcz mordercza broń.

Czy mogę mieć głośnik albo gitarę?

Podobnie z zakazem wnoszenia urządzeń do wytwarzania „nadmiernych dźwięków”. Sam głośnik przecież nie hałasuje, dopóki ktoś go nie włączy. Hałasowanie można już zresztą potraktować jako zakłócanie porządku. Czy naprawdę trzeba więc zakazywać samego wniesienia urządzenia, które potencjalnie może powodować hałas?

Ogromne wątpliwości budzi „kontrola plecaków i toreb”

Regulamin stwierdza, że „pracownicy służb ochrony upoważnieni są do kontroli plecaków, toreb itp.” bez określenia, czym taka kontrola jest, jak może przebiegać i gdzie są jej granice.

Dlaczego to budzi wątpliwości? Bo basen to nie lotnisko, a ochroniarz to nie policjant czy celnik. Użycie w regulaminie słowa „kontrola” w odniesieniu do plecaków czy toreb prywatnych osób to wchodzenie na bardzo grząski grunt. W języku prawnym i powszechnym kontrola oznacza działanie władcze: prawo do sprawdzenia, otwarcia i przetrząśnięcia czyichś rzeczy. Takie prawo państwo polskie rezerwuje wyłącznie dla twardych służb mundurowych. Prawdziwą kontrolę plecaka może zrobić celnik na granicy, policjant na ulicy czy strażnik graniczny na lotnisku. Przenoszenie słownictwa z lotniska czy przejścia granicznego do regulaminu miejskiej pływalni to groźne nadużycie. Ochroniarz na basenie (nawet ten z licencją) nie jest funkcjonariuszem Służby Celno-Skarbowej. Nie ma prawa do żadnej „kontroli”. Jedyne, co może zrobić, to wezwać klienta do dobrowolnego okazania zawartości torby. Jeśli odmówisz, to on może odmówić Ci wstępu. Różnica jest kolosalna: przy „kontroli” rządzi sprawdzający, przy „wezwaniu do okazania” decyzja i ruch należą do właściciela torby. Wpisanie słowa „kontrola” do projektu regulaminu to prosta droga do zarzutu, że bezprawnie przypisuje się ochronie uprawnienia organów państwowych.

Warto pamiętać, że uprawnienie do „wezwania do okazania zawartości bagażu” jest uregulowane ustawowo w Ustawie o ochronie osób i mienia. Przepisywanie tego do regulaminu basenu nie ma więc najmniejszego sensu. Prawo państwowe działa bez względu na to, co wpisze do regulaminu Rada Miasta, a wpisywanie tego do regulaminu basenu to jak dodawanie punktu, że „woda w basenie jest mokra”. Co ważniejsze, wspomniana ustawa ogranicza to prawo wyłącznie do „kwalifikowanych pracowników ochrony” (czyli osób z licencją wpisanych na listę MSWiA). Tymczasem zaproponowany zapis regulaminu mówi ogólnie o „pracownikach służb ochrony”, co bezprawnie rozszerza te ustawowe uprawnienia na osoby nieuprawnione.

Takie same zasady w czasie imprez, wystaw i zawodów

I wreszcie: te same zasady regulaminu mają obowiązywać niezależnie od tego, co właściwie dzieje się na obiekcie. Czy trwa mecz, trening, impreza, czy ktoś po prostu przyszedł do znajdującego się tam biura. Regulamin nie rozróżnia uczestnika wydarzenia sportowego od osoby załatwiającej sprawę administracyjną.

Nie opisaliśmy tu wszystkiego, co może budzić wątpliwości. Zapewne też nie wychwyciliśmy wszystkiego. Projekt jest dostępny zaledwie od kilku dni, a ma ponad 120 stron. I oczywiście nie jest to jedyny projekt na piątkową sesję. Czy radni zdążyli już przeczytać tę „książkę” i czy podczas piątkowego głosowania zdecydują się przyjąć również te zapisy, które budzą poważne wątpliwości?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content