Powraca temat utrzymania zieleni na Starym Cmentarzu w Krośnie. Tym razem chodzi nie tylko o koszenie traw, ale i o inwazyjne krzewy rodem ze Wschodniej Azji. To roślina niebezpieczna dla zabytkowych nagrobków, ale i dla całego ekosystemu. Pamiętajmy, nie każda zieleń jest dobra!
Koszenie traw na Starym Cmentarzu zaczyna się zazwyczaj około połowy czerwca. W tym roku ekipa wkroczyła w poniedziałek, 8. czerwca.
Spowodowane jest to wnioskami kierowanymi miedzy innymi przez Łukasza Łuczaja, znanego botanika pochodzącego z Krosna. Chodzi o ochronę bioróżnorodności w mieście. Nie wszyscy się z tym zgadzają, przeciwne wnioski także wpływają do urzędu, na ogół motywowane troską o estetykę tego miejsca ale i o bezpieczeństwo zabytkowych nagrobków.

Do Urzędu Miasta skierowaliśmy pytania o to, w jaki sposób wyważane są te dwie wartości i jak do zarzutów „niszczenia nagrobków przez wilgoć” powodowaną przez zbyt wysokie trawy odnosi się Miejski Konserwator Zabytków. Czekamy na odpowiedzi.
Uważasz, że wolne media są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
Tymczasem Stary Cmentarz w Krośnie jest jednym z miejsc, gdzie inwazji dokonał rdestowiec japoński! Ta roślina jest gatunkiem inwazyjnym, bardzo ekspansywnym. Niestety obecnie występuje dość pospolicie w całej Polsce i coraz bardziej rozprzestrzenia się. Uważany jest za gatunek niepożądany w środowisku naturalnym, gdyż wypiera rodzime gatunki.

Wspominany już botanik Łukasz Łuczaj zaleca po prostu bezwzględne niszczenie tej rośliny. Jak? Niestety to trudne, bo konieczne jest wielokrotne wycinanie i usuwanie korzeni. A rdestowiec zapuszcza korzenie bardzo głęboko i potrafi odrastać. Zresztą kilka lat temu był już usunięty z terenu Starego Cmentarza. Obecnie ta roślina jest praktycznie w każdej części nekropolii, w tym wyrasta tuż przy zabytkowych nagrobkach. Szczególnie źle to wygląda na zabytkowym nagrobku Sylwestra Jaciewicza, byłego burmistrza Krosna.

Rdestowiec japoński to jedna z groźniejszych roślin inwazyjnych. Jej system korzeniowy jest niezwykle silny i rozbudowany. Kłącza rdestowca mogą przebijać i niszczyć warstwy asfaltu, chodniki, kostkę brukową i podjazdy, a także fundamenty domów, mury oporowe i zapory przeciwpowodziowe. I niestety upodobał sobie w Krośnie tereny nad Wisłokiem i Lubatówką oraz Stary Cmentarz pełen cennych zabytków.
Jak wstępnie udało się dowiedzieć w UM Krosna, na ten rok zaplanowano usuwanie tego krzewu z terenu cmentarza. Trzeba tu zaznaczyć, że koszenie traw i usuwanie roślin inwazyjnych to dwa różne zadania i osobne zamówienia na usługi. Urzędnicy zaznaczają, że rdestowiec japoński jest bardzo odporny na zwalczanie środkami chemicznymi, a to przy równoczesnej trosce o bioróżnorodność Starego Cmentarza wymusza bardziej tradycyjne metody wykarczowania tej inwazyjnej rośliny.
Uważasz, że wolne media są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl


Stary cmentarz i zabytkowe pomniki to teren wpisany do rejestru zabytków, więc prawnie to zabytkowe obiekty mają pierwszeństwo do ochrony, a nie chrząszcze, które zalęgną się wszędzie tam gdzie jest bujna roślinność i długo niekoszona trawa. Urzędnikom jest wygodnie kosić trawę raz na parę miesięcy, a miłośnicy zabytków śpią. Miłośnicy zabytków, zwłaszcza ci licencjonowani, tylko nazywają siebie miłośnikami zabytków, ale w rzeczywistości nimi nie są.
Stowarzyszenie Ziemi Krośnieńskiej teraz kiedy trawa wykoszona, czy Genealogia krośnian będą mogli wreszcie lansować się na odsłoniętych z z zarośli zabytkowych pomnikach, robić zdjęcia i wywiady. Kiedy współpraca układa się dobrze z władzami Urzędu Miasta, to nikt nie będzie przecież kąsał ręki która go karmi.
A propos chrząszczy pod ochroną, to widziałem kilka sztuk gatunków chronionych w Parku Jordanowskim, więc nie koście tego parku szanowni urzędnicy, niech ludzi go odwiedzający z dziećmi brną w trawie po szyję, bo chrząszcz żyjący w wysokich trawach i kleszcz jest przecież ważniejszy dla urzędników nie tylko od dziedzictwa kulturowego (zabytków), ale także od człowieka.