Głos Sieci „Watchdog” w sprawie „zakłócania obrad”

Straż Miejska chce ukarania redaktora KrosnoSfery za działanie związane z nagrywaniem sesji Rady Miasta Krosna. Głos w sprawie zabrała Sieć „Watchdog” Polska, jedna z najbardziej rozpoznawalnych organizacji zajmujących się prawem obywateli do kontroli władzy. Sam zarzut w sprawie pozostaje niejasny.

Sieć Obywatelska Watchdog Polska zabrała głos w sprawie postępowania dotyczącego Piotra Dymińskiego, redaktora naczelnego KrosnoSfery. W opublikowanym 5 sierpnia artykule „Nagrywanie sesji – czy można zostać za to ukaranym?” organizacja opisuje sprawę, w której Straż Miejska skierowała do sądu wniosek o ukaranie Piotra Dymińskiego.

Sieć skierowała też pismo do Sądu. „W tej sprawie złożyliśmy opinię przyjaciela sądu, w której odwołaliśmy się do Konstytucji, orzecznictwa ETPC i tego, czy rzeczywiście można mówić w takiej sprawie o wykroczeniu” poinformował na stronie Stowarzyszenia prezes „Watchdoga”, Szymon Osowski.

Kim jest „przyjaciel sądu”? „Przyjaciel sądu” (amicus curiae) to organizacja, która nie jest stroną postępowania, ale przedstawia sądowi swoją opinię, argumenty lub specjalistyczną wiedzę, aby pomóc w rozstrzygnięciu sprawy. Opinia przyjaciela sądu to więc niezależne stanowisko przedstawione sądowi w konkretnej sprawie, które co do zasady nie wiąże sądu.

Watchdog Polska zwraca uwagę, że sprawa dotyczy nie tylko konkretnego redaktora i jednej sesji rady miasta, ale znacznie szerszej kwestii, czyli prawa obywateli i lokalnych mediów do obserwowania, dokumentowania i kontrolowania działań władz publicznych.

O sprawie informowaliśmy między innymi tutaj:

Sieć Obywatelska Watchdog Polska to ogólnopolska organizacja pozarządowa zajmująca się ochroną prawa obywateli do informacji publicznej, przejrzystością działania instytucji publicznych oraz społeczną kontrolą władzy. Organizacja od lat podejmuje interwencje w sprawach dotyczących dostępu do informacji, jawności działania samorządów oraz prawa obywateli do uczestniczenia w życiu publicznym. W swojej działalności wykorzystuje m.in. postępowania sądowe, skargi i działania edukacyjne, a jej stanowiska dotyczące jawności życia publicznego są kierowane zarówno do instytucji samorządowych, jak i organów państwa.

Konstytucja i granice ingerencji władzy
Sieć Obywatelska Watchdog Polska, opisując sprawę redaktora naczelnego KrosnoSfery, przedstawia ją jako przykład konfliktu pomiędzy prawem do dokumentowania pracy samorządu a reakcją władz na sposób, w jaki to prawo było realizowane. Jak wskazuje organizacja: „Jego wina sprowadza się do tego, że ustawił się z kamerą na środku sali oraz podnosił rękę w celu zabrania głosu. To wywołało reakcję władzy i interwencję służb”.

Szymon Osowski w artykule na stronie „Sieci” zwraca uwagę, że przedmiotem sprawy nie było samo nagrywanie sesji. Spór dotyczył przede wszystkim miejsca, z którego redaktor KrosnoSfery rejestrował obrady, oraz jego zachowania podczas sesji. W ocenie organizacji właśnie w takich sytuacjach szczególnego znaczenia nabiera pytanie o granice ingerencji władz w możliwość obserwowania i dokumentowania ich pracy przez obywateli oraz przedstawicieli lokalnych mediów.

Według Sieci Watchdog użyte w Konstytucji pojęcie „wstępu na obrady” nie może być rozumiane wyłącznie w sposób czysto formalny lub fizyczny jako bierne przebywanie w pomieszczeniu. Wstęp i nagrywanie oznacza pełną możliwość obserwowania przebiegu debaty, reakcji uczestników, sposobu prowadzenia posiedzenia oraz dokumentowania tych okoliczności. Ważne jest to, żeby móc nagrać cały przebieg sesji. Jak podkreśla Sieć Watchdog, na oficjalnych nagraniach, których publikacja jest obowiązkowa, często nie widać całej sali ani reakcji i zachowań radnych, a takie informacje mogą mieć istotne znaczenie dla oceny m.in. przebiegu procesu stanowienia prawa.

Kiedy zachowanie publiczności zakłóca obrady?
Sieć Watchdog podkreśla, że nie każde zachowanie, które wywołuje niezadowolenie, irytację czy subiektywny dyskomfort osób prowadzących obrady lub poszczególnych radnych, może być kwalifikowane jako wykroczenie. „Porządek obrad jest zachowany tak długo, jak długo radni mogą zabierać głos, przeprowadzać głosowania i procedować punkty porządku dziennego. Jeżeli w trakcie wykonywania nagrania, obrady kontynuowano, przemieszczanie się po sali niewyłączonej dla publiczności, podnoszenie ręki celem zgłoszenia chęci wypowiedzi czy nagrywanie z bliskiej odległości nie stanowią zakłócenia porządku publicznego” – przekonuje Sieć.

Europejski Trybunał Praw Człowieka*
Sprawami o podobnej tematyce już zajmował się Europejski Trybunał Praw Człowieka. Dlaczego to istotne? Ponieważ Polska ratyfikując Europejska Konwencję Praw Człowieka zobowiązała się do chronienia wolności słowa oraz prawa do pozyskiwania informacji. Tych praw można dochodzić przed Europejskim Trybunałem. Sieć Watchdog przytoczyła w swojej opinii wyroki w dwóch sprawach, w tym z Polski.

Wyrok ETPC z 9 lutego 2017 r. w sprawie Selmani i inni przeciwko Byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii (skarga nr 67259/14) zapadł na tle usunięcia dziennikarzy i obserwatorów z galerii prasowej parlamentu podczas gwałtownych debat. Trybunał stwierdził jednoznaczne naruszenie art. 10 Konwencji. Z orzeczenia tego wynikają następujące zasady. Sam fakt wystąpienia napięcia lub emocjonalnej atmosfery w sali obrad nie daje władzy publicznej prawa do usunięcia osób obserwujących przebieg posiedzenia. Władza musi wykazać zindywidualizowane i konkretne przesłanki świadczące o tym, że dana osoba swoim zachowaniem stwarzała realne zagrożenie dla porządku lub bezpieczeństwa, a obserwatorzy realizujący funkcję informacyjną nie mogą być usuwani z sali tylko dlatego, że ich obecność lub sposób dokumentowania wydarzeń jest dla władzy niewygodny.

W sprawie Drozd przeciwko Polsce ETPC w wyroku z 6 kwietnia 2023 r. (skarga nr 15158/19) wskazał, że władza publiczna ma obowiązek rozróżnienia zachowań, które rzeczywiście uniemożliwiają prowadzenie debaty, od sytuacji protestu, czy też innych zachowań, które są przejawem sygnalizowania przez obywateli niezgody na działanie polityków. Odnośnie do zakazów, Trybunał wskazał, że stosowanie środków eliminujących obywateli z przestrzeni obrad bez zapewnienia jasnych gwarancji proceduralnych oraz możliwości odwołania się do niezależnego organu narusza konwencyjne standardy praworządności.

W tym kontekście Piotr Dymiński komentuje: – W mojej sprawie doszło do sygnalizowania chęci zabrania głosu oraz za zgodą Przewodniczącego nagrywałem obrady z miejsca na środku sali, co mogło powodować dyskomfort niektórych radnych. To ważne co podkreśla Szymon Osowski i Sieć Watchdog: subiektywne poczucie dyskomfortu, to nie jest „zakłócenie obrad”.

Znaczenie dla Demokracji
W artykule na stronie Sieci napisano, że stosowanie przepisów prawa karnego lub wykroczeniowego wobec osób podejmujących krytykę lub monitoring działań władzy lokalnej stwarza poważne ryzyko dla funkcjonowania demokracji. Szymon Osowski podkreśla, że niezależni obserwatorzy, prasa lokalna oraz obywatele sprawujący kontrolę społeczną są w wielu gminach jedynym źródłem obiektywnej informacji o procesie stanowienia prawa lokalnego. W sytuacji, gdy próba rejestracji sesji kończy się interwencją służb, wyprowadzeniem z sali, publiczną stygmatyzacją oraz pociągnięciem do odpowiedzialności przed sądem, to może działać hamująco na inne osoby.

Piotr Dymiński: „Nie można wybierać z nagrania tylko tego, co pasuje do tezy”
Straż Miejska zarzuca „zarzucanie porządku poprzez przeszkadzanie w Sesji”, twierdząc, że doszło do czynu z art. 51 Kodeksu Wykroczeń. Jednak we wniosku o ukaranie nie sprecyzowano ani czynu, ani nie wskazano jego skutku.
– Zarzuty w tej sprawie są formułowane bardzo ogólnikowo. Można odnieść wrażenie, że Straż Miejska oczekuje ode mnie, żebym sam domyślił się, jaki konkretnie czyn i jaki jego skutek są mi zarzucane – mówi Piotr Dymiński, redaktor naczelny KrosnoSfery. – Na przebywanie na środku sali miałem zgodę Przewodniczącego Rady Miasta, podczas gdy to Prezydent Miasta domagał się mojego usunięcia. To istotna okoliczność, której nie można pomijać, jeśli chce się rzetelnie odtworzyć przebieg wydarzeń, a Strażnicy to ignorują.

– Nie można z całego materiału dowodowego wybierać pojedynczych fragmentów, które pasują do przyjętej z góry tezy, a jednocześnie pomijać pozostałe okoliczności, np. zgodę Przewodniczącego czy rzeczywisty przebieg interwencji. Najpierw należy ustalić, co faktycznie wydarzyło się na sali, jakie były moje uprawnienia i jakie były uprawnienia poszczególnych osób, a dopiero później oceniać, czy doszło do jakiegokolwiek wykroczenia. W tej sprawie mam wrażenie, że kolejność została odwrócona: najpierw przyjęto tezę, „że przeszkadzałem|”a, następnie próbuje się dopasować wyrwane fragmenty materiału dowodowego – podsumowuje redaktor naczelny KrosnoSfery.

* – Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) to międzynarodowy sąd z siedzibą w Strasburgu, który rozpatruje skargi dotyczące naruszenia praw i wolności zagwarantowanych w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez państwa będące jej stronami, w tym Polskę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content