„Strzały znikąd” na Karpackich Klimatach

Niespodziewane wystrzały z replik broni czarnoprochowej podczas tegorocznych „Karpackich Klimatów” dla części uczestników nie były żadną atrakcją. Huk pojawiający się nagle wśród ludzi płoszył zwierzęta, wystraszał dzieci, a zaskakiwał i niepokoił również dorosłych. Szczególnie że osoby znajdujące się na rynku niekoniecznie wiedziały, że za chwilę usłyszą strzał.

W ramach tegorocznych „Karpackich Klimatów” prezentowano m.in. „węgierskie mundury wojskowe, broń i wyposażenie z okresu Wiosny Ludów i wojny o niepodległość Węgier w latach 1848–1849”.

W trakcie prezentacji oddawano również strzały z replik broni czarnoprochowej. Były to zarówno salwy na scenie, jak i pojedyncze strzały w pobliżu namiotu rekonstruktorów.

Problem w tym, że tego elementu nie wskazano w opublikowanym programie wydarzenia. Czym innym jest „prezentacja mundurów, broni i wyposażenia”, a czym innym oddawanie strzałów z broni.

Atrakcyjny pokaz, bliskie spotkanie z historią

Samo wykorzystanie replik broni i oddawanie kontrolowanych strzałów nie musi być oczywiście niczym złym! Wręcz przeciwnie! W przypadku rekonstrukcji historycznej taki element może podnieść atrakcyjność pokazu i pozwolić uczestnikom lepiej poczuć jak brzmiały walki w połowie XIX wieku!

Problemem nie są więc same strzały, ale brak poinformowania o nich. Brak takiej informacji w programie ma zresztą podwójny skutek. Osoby zainteresowane rekonstrukcją i pokazem broni mogą po prostu nie wiedzieć, że taki element będzie miał miejsce i go przegapić. Z kolei osoby, które nie spodziewają się strzałów, mogą zostać nimi nagle zaskoczone i wystraszone.

Takie głosy pojawiały się zarówno na miejscu, jak i później w Internecie. Uczestnicy pisali, że wystrzały były dla nich zaskoczeniem. Niektórzy podkreślali, że gdyby wiedzieli o nich wcześniej, nie zabraliby na wydarzenie psa. Pojawiały się też relacje o osobach, które się wystraszyły, oraz o dziecku, które po nagłym huku zaczęło płakać. Jeszcze inni, ze „szkoda, że nie wiedzieli”, bo by przyszli.

Z tego powodu skierowaliśmy pytania do Urzędu Miasta Krosna. W szczególności o to, „czy rozważano poinformowanie uczestników wydarzenia o planowanych wystrzałach?”

Ta kwestia wydaje nam się szczególnie istotna ze względu na charakter „Karpackich Klimatów”. Wydarzenie ma charakter rozproszony, odbywa się w przestrzeni miejskiej, a poszczególne strefy i sceny funkcjonują równolegle. W efekcie znaczna część osób znajdujących się na Rynku (i jego sąsiedztwie) nie wie o prezentacji, z której dochodzi nagły i bardzo głośny huk/wybuch.

Podczas wydarzenia wśród uczestników znajdowały się liczne dzieci oraz osoby z psami. Niezapowiedziane wystrzały mogą być dla nich źródłem silnego stresu, a także zaskoczenia i niepokoju dla pozostałych uczestników. Wcześniejsza informacja pozwoliłaby również osobom przychodzącym ze zwierzętami lub małymi dziećmi świadomie zdecydować, czy chcą w tym czasie przebywać w pobliżu miejsca pokazu.

Warto przy tym zauważyć, że w obecnej sytuacji, gdy zagrożenia związane z wojną i terroryzmem pozostają realnym elementem naszej rzeczywistości, nagły i niezapowiedziany odgłos przypominający wybuch lub wystrzał może wywołać zupełnie inne reakcje, niż w przypadku wcześniej zapowiedzianej rekonstrukcji historycznej. Szczególnie może to dotyczyć osób, które znajdują się w pewnej odległości od miejsca pokazu i nie widzą, skąd dochodzi nagły huk ani co jest jego przyczyną.

Urząd Miasta odpowiedział

W odpowiedzi przede wszystkim wyjaśniono, dlaczego węgierska grupa rekonstrukcyjna została zaproszona na festiwal. Pokaz miał być elementem prezentacji historycznej, a także okazją do pokazania wspólnego polsko-węgierskiego dziedzictwa i podkreślenia współpracy Krosna z miastem Zalaegerszeg.

Tyle że… nikt tego przecież nie kwestionował. Nie kwestionowano obecności rekonstruktorów, prezentowania mundurów czy historycznych replik broni. Nie kwestionowano również samego pomysłu oddawania kontrolowanych wystrzałów w ramach pokazu!

Sednem uwag i pytań było coś innego: czy uczestnicy zostali odpowiednio poinformowani, że podczas wydarzenia będą oddawane strzały?

Odpowiedź jest wymijająca. Urząd wskazuje, że pokaz historyczny był ujęty w programie, a osoby znajdujące się bezpośrednio przy prezentacji miały zachowany bezpieczny dystans. Jednocześnie przyznaje, że dla osób przebywających w innych częściach Rynku odgłos wystrzałów mógł być zaskakujący i deklaruje, że przy kolejnych wydarzeniach bardziej precyzyjnie poinformuje uczestników o tego rodzaju pokazach.

To akurat dobrze. Szkoda tylko, że odpowiedź odnosi się przede wszystkim do pokazu i wystrzałów ze sceny. Nie odniesiono się natomiast do pojedynczych strzałów oddawanych w pobliżu namiotu rekonstruktorów, o których również była mowa.

Chociaż nie odpowiedziano na wszystkie kwestie, to przynajmniej jedna rzecz została przyjęta: następnym razem informacja o hukowych elementach pokazu ma być bardziej precyzyjna.

I właśnie o to od początku chodziło. Nie o zakaz strzałów, tylko o to, żeby człowiek na Rynku wiedział, że za chwilę może usłyszeć wystrzał. Żeby mógł świadomie podjąć decyzję, czy w tym czasie ze swoim małym dzieckiem lub psem chce być w pobliżu.

Pytania bez odpowiedzi

Zapytaliśmy, czy oddawanie strzałów było wcześniej przewidzianym i uzgodnionym z organizatorem elementem prezentacji? Czy organizator miał przed wydarzeniem wiedzę, że pokaz będzie obejmował zarówno salwy, jak i pojedyncze strzały? Urząd na te pytania nie odpowiedział.

Dlatego nadal nie wiemy, czy organizator wiedział o strzałach, ale po prostu ich nie uwzględnił w zapowiedziach i programie wydarzania, czy może zgodził się na prezentację grupy, nie wiedząc, że jej elementem będą wystrzały.

A skąd te strzały?

Gośćmi festiwalu byli przedstawiciele węgierskiego stowarzyszenia rekonstrukcyjnego z partnerskiego miasta Zalaegerszeg, zajmującego się odtwarzaniem tradycji wojsk Honvédu z okresu Wiosny Ludów i węgierskiej wojny o niepodległość w latach 1848–1849.

Prezentacja mundurów, wyposażenia oraz historycznych replik broni była częścią przygotowanego pokazu rekonstrukcyjnego. Obecność grupy wpisywała się również we współpracę partnerską Krosna i Zalaegerszeg oraz stanowiła okazję do przypomnienia wspólnego polsko-węgierskiego dziedzictwa historycznego, w tym udziału Polaków w węgierskiej walce o niepodległość.

Fot. AZP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content