Sprawą niszczenia „stawu w Polance” zainteresowali się radni miejscy. W tym radny Sławomir Bęben jako Przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej, Samorządu i Ochrony Środowiska Rady Miasta Krosna uczestniczył jako obserwator w kontroli na miejscu. Temat został też wywołany na Sesji Rady Miasta.
Temat wywołali zaniepokojeni mieszkańcy, alarmując o katastrofie ekologicznej.
Sprawa okazuje się jednak niejednoznaczna. Szereg informacji na ten temat otrzymaliśmy zwracając się z pytaniami do Wód Polskich, Policji, Ochrony Środowiska i Rzeczniczki Urzędu Miasta.

Sprawa była omawiana podczas komisji Ochrony Środowiska, a nawet na sesji Rady Miasta. Wszystkie informacje wzajemnie się uzupełniają. Okazuje się, że sam „staw” to w istocie dawne wyrobisko cegielni.
W latach „poprzedniego ustroju”, gdy mniej przejmowano się ochroną środowiska, to miejsce służyło do składowania odpadów z huty szkła. W kolejnych dekadach o teren upomniała się przyroda. Zagłębienia wypełniła woda, wokół rozwinęła się roślinność. Teren był bezpieczny od większej ingerencji człowieka, bo nie był powszechnie dostępny. Wokół są same prywatne działki, nie ma dostępu dla osób postronnych. „Staw” nie został nigdy formalnie uznany za wody stojące lub „urządzenie wodne”. Formalnie nie zostały tam zarejestrowane siedliska chronionych zwierząt. Czynności wyjaśniające w sprawie czynu polegającego na niszczenia siedlisk gatunków chronionych zostało zakończone „sporządzeniem wniosku o odstąpienie, z uwagi na brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia”.

Za to sam teren został przeznaczony pod „usługi” z zaznaczeniem, że ewentualny inwestor powinien przeprowadzić badania terenu, ze względu na istniejące wcześniej składowisko odpadów z huty. Na przedmiotowych działkach można np. tworzyć magazyny, albo bazę logistyczną. Tak uchwalono jeszcze w 2002 roku. Oczywiście mieszkańcy woleliby mieć za płotem zieleń i przyrodę, jednak plan zagospodarowania przewiduje coś innego.
Uważasz, że wolne media są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
Sprawa nie jest prosta, bo z pewnością przedmiotowy obszar był siedliskiem dla wielu zwierząt, a „plan zagospodarowania” nie wyklucza prawnej ochrony siedlisk. Ponadto urzędnicy sprawdzają, czy inwestor działał i działa zgodnie z przepisami, w tym jakie jest pochodzenie gruzu, co znajduje się w ziemi używanej do wyrównywania terenu itp. Dzieje się tak, ponieważ nawet jeśli jest to teren pod usługi i bazę logistyczną, to nadal muszą zostać zachowane przepisy związane z ochroną środowiska i odpadami. Mieszkańców niepokoi też obecność włókna szklanego w okolicy, ale obecnie nie ma żadnego potwierdzenia, by pochodziło z działek, na których znajdował się „staw”.
Wyników kontroli jeszcze nie podano publicznie. Prezydent Piotr Przytocki powiedział, że w tle sprawy jest „konflikt sąsiedzki”.
Fotografie pochodzą z oficjalnego profilu Radnego miasta, Sławomira Bębna.

