„Lex szarlatan”, tak potocznie określa się nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, której celem jest zwiększenie ochrony pacjentów przed pseudomedycyną, fałszywymi obietnicami terapeutycznymi i praktykami mogącymi zagrażać zdrowiu.
Ustawa określana potocznie jako „lex szarlatan”, została już uchwalona przez Sejm. Zanim nowe przepisy wejdą w życie, ustawą zajmie się jeszcze Senat, a ostatecznie będzie wymagała podpisu Prezydenta.
Zmiany wzmacniają kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta, dając mu nowe narzędzia do reagowania na działania, które mogą wprowadzać chorych w błąd lub skłaniać ich do rezygnacji z leczenia o potwierdzonej skuteczności. Zwolennicy regulacji wskazują, że państwo powinno skuteczniej chronić osoby często znajdujące się w trudnej sytuacji zdrowotnej i emocjonalnej.
Podsumowując, celem ustawy jest ochrona pacjentów przed oszustami. Osoby, których stan jest ciężki, a rokowania złe, są szczególnie narażone na działania szarlatanów obiecujących terapie „o których koncerny i lekarze Ci nie powiedzą, bo nie zarobią”. Zazwyczaj taki szarlatan jednak tez bierze pieniądze od pacjenta, a jego terapia nie działa, może być szkodliwa. Oszust może też szkodzić pacjentowi namawiając do rezygnacji z leczenia. To dlatego minister Zdrowia przedłożył ten projekt w Radzie Ministrów, a następnie „Lex szarlatan” trafiło pod obrady Sejmu.
Krytyka
„Lex Szarlatan”, pomimo słusznego celu, spotyka się z krytyką i to wcale nie ze strony pseudonauki. Krytyczne głosy na temat ustawy wychodzą także od naukowców, w tym związanych z Krosnem jak prof. dr hab. Łukasz Łuczaj i dr Henryk Różański (krótkie notki biograficzne na końcu artykułu).
To zarazem dwaj pierwsi sygnatariusze „Listu ludzi nauki”, czyli apelu do Senatu i Prezydenta, by ustawy w zaproponowanym kształcie nie przyjmować. Pod listem zbierane są podpisy naukowców.
Na wstępie podkreślono znaczenie ochrony pacjentów przed oszustwami:
„Rozumiejąc konieczność ochrony pacjentów przed nadużyciami lub wręcz próbą ich oszukiwania oferowaniem usług sugerujących leczenie oraz w trosce o wiarygodność przekazywanej publicznie wiedzy o zdrowiu, a jednocześnie z całym szacunkiem dla ogromnego dorobku współczesnej medycyny — sprzeciwiamy się nowelizacji ustawy o Rzeczniku Praw Pacjenta w uchwalonej przez Sejm formie i apelujemy do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o jej odrzucenie, a w razie gdyby ustawa dotarła na biurko Prezydenta — apelujemy do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego lub jej zawetowanie”.
W dalszej części zawarte są argumenty merytoryczne przeciw treści przyjętej przez Sejm.
Brak precyzyjnej definicji
Przede wszystkim ustawie zarzuca się używanie nieostrych pojęć, w tym brak jest definicji „aktualnej wiedzy medycznej”. Naukowcy podkreślają, że czas podwojenia wiedzy medycznej w 2010 r. wynosił 3,5 roku zaś prognoza na rok 2026 to zaledwie 73 dni. Oznacza to, że pojęcie „aktualności” wiedzy medycznej jest z natury rzeczy zmienne w czasie, wielogłosowe i wymaga precyzyjnej definicji ustawowej, bez której narusza się konstytucyjną zasadę określoności prawa. Tymczasem ustawodawca w Raporcie z Konsultacji publicznych oświadczył, że pojęcia tego nie definiuje i nie zamierza definiować.
To Henryk Różański nazywa „pułapką aktualnej wiedzy medycznej”.
– Problem w tym, że nie jest to zbiór zamknięty ani jednorodny. To pole napięć, rewizji i sporów; to, co dziś jest standardem, wczoraj bywało herezją, a jutro może okazać się błędem. Rzecznik Praw Pacjenta jest urzędem, nie ciałem naukowym. Nie dysponuje, bo dysponować nie może – kompetencją merytoryczną do rozstrzygania, która teza z zakresu farmakognozji, fitoterapii, toksykologii czy dietetyki jest „aktualna”, a która „przestarzała”. Powierzenie takiej oceny organowi administracyjnemu grozi zamianą sporu naukowego na rozstrzygnięcie władcze, w którym o prawdzie decyduje nie argument, lecz decyzja z rygorem natychmiastowej wykonalności i wpis do rejestru – ostrzegał na swojej stronie internetowej Henryk Różański.
W tym kontekście zwolennicy regulacji odpowiadają, że fakt, iż nauka się rozwija, nie oznacza, że można uznać dowolną niesprawdzoną metodę za równoważną z terapiami ocenionymi w badaniach klinicznych.
Ograniczenie wolności słowa.
Krytycy zwracają uwagę, że ustawa przewiduje między innymi możliwość odcięcia dostępu do stron internetowych zawierających (w ocenie Rzecznika Praw Pacjenta) treści zakwalifikowane jako „dezinformacja medyczna”. Projekt przewiduje nakładanie wysokich sankcji finansowych za określone formy informowania o metodach postępowania w sprawach zdrowia. W połączeniu z nieostrymi definicjami może to prowadzić do: ograniczenia debaty publicznej, efektu mrożącego (chilling effect) i niepewności prawnej co do granic dopuszczalnej wypowiedzi.
Zbyt szerokie uprawnienia Rzecznika
Wśród krytycznych argumentów pojawia się też zarzut nadmierna roli Rzecznika Praw Pacjenta jako organu jednocześnie oskarżającego, orzekającego i egzekwującego.
Cały tekst znajdziecie na stronie Łukasza Łuczaja:
– List otwarty podpisany przez przedstawicieli środowiska naukowego, można traktować jako przykład obywatelskiego udziału w debacie publicznej i wykorzystania prawa do wyrażania opinii oraz krytyki działań legislacyjnych. Tego rodzaju inicjatywy są jednym z narzędzi wpływu społecznego. Pozwalają ekspertom zwracać uwagę opinii publicznej i decydentów na możliwe konsekwencje proponowanych regulacji. Nie mają one mocy prawnej ani nie zatrzymują procesu legislacyjnego, ale mogą oddziaływać poprzez debatę publiczną, kształtowanie opinii społecznej oraz skłanianie ustawodawcy do ponownej analizy przepisów – komentuje Piotr Dymiński.
Kilkadziesiąt podpisów
Pod listem podpisało się już kilkudziesięciu naukowców, w tym Łukasz Łuczaj i Henryk Różański jako pierwsi. Autorzy podkreślają, że istniejące przepisy także pozwalają ścigać oszustów. Henryk Różański na swojej stronie internetowej dodatkowo zgłasza konstruktywny postulat uregulowania zawodów takich jak zielarz.
Prof. Łukasz Łuczaj – botanik, ekolog i popularyzator wiedzy o roślinach. Jest profesorem nauk biologicznych, zajmuje się m.in. etnobotaniką, czyli badaniem tradycyjnego wykorzystania roślin przez człowieka. Jest związany z Krosnem i regionem Podkarpacia. Prowadzi działalność naukową i popularyzatorską dotyczącą przyrody, dzikich roślin jadalnych oraz tradycyjnej wiedzy zielarskiej.
Dr Henryk Różański – biolog, fitoterapeuta i popularyzator ziołolecznictwa, związany z Krosnem. Znany jest z działalności edukacyjnej dotyczącej roślin leczniczych, farmakognozji i tradycyjnych metod wykorzystywania surowców roślinnych. Prowadzi wykłady, szkolenia i publikacje poświęcone ziołom oraz ich zastosowaniu, a jego wypowiedzi często dotyczą miejsca fitoterapii we współczesnej medycynie.

