Na piątek (10 lipca) wyznaczono termin rozprawy w sprawie rzekomego „zakłócania porządku publicznego” na Sesji Rady Miasta w październiku 2024 roku. Rozprawa jest jawna i ma rozpocząć się o godzinie 9:00 w sali 101 w Krośnie, w budynku Sądu przy ul. Sienkiewicza.
Dlaczego to trwa tak długo?
Początkowo kolejni sędziowie sami prosili o wyłączenie ich ze sprawy. Później zlecono opinię biegłego psychiatry, która nie wykazała niepoczytalności obwionego. kolejne opóźnienia spowodował brak stawiennictwa obrońcy oraz sezon urlopowy.
O co poszło?
Redaktor Naczelny KrosnoSfery nagrywał obrady Rady Miasta korzystając z uprawnień przysługujących każdemu obywatelowi i korzystając przyzwolenia do nagrywania z wybranego przez siebie miejsca. Nagrywał dlatego, że w oficjalnych nagraniach pojawiały się liczne braki, a ponadto konstrukcja BIP nie posiada opcji „pobrania” nagrania.
Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej (Art. 12 ustawy) „Podmiot udostępniający informację publiczną jest obowiązany zapewnić możliwość kopiowania informacji publicznej albo jej wydruk lub przesłania informacji publicznej albo przeniesienia jej na odpowiedni, powszechnie stosowany nośnik informacji„.
W przypadku nagrań z sesji (istotny jest stan przed październikiem 2024 roku) nie było to możliwe. Urząd odmawiał udostepnienia kopii nagrań, nie było możliwości ich skopiowania z BIP. Co więcej, okazało się, że tych nagrań po prostu nie ma w urzędzie, znajdują się wyłącznie na serwerach zewnętrznego dostawcy usługi. BIP nie zawiera też informacji o rejestrze zmian dokonywanych w nagraniach.
To z tych powodów Piotr Dymiński postanowił sporządzać alternatywne nagrania. To jednak nie interesuje Straży Miejskiej.
O co chodzi w zarzutach?
– Nie wiem – odpowiada Piotr Dymiński. – Formalnie chodzi o „zakłócenie porządku publicznego”, które zdaniem oskarżenia miało trwać ponad dwie godziny. Jednak we wskazanym przez oskarżyciela czasie sesja odbywała się bez przeszkód, normalnie odbywały się wszystkie dyskusje i głosowania. Tymczasem „zakłócenie porządku” (jako wykroczenie) występuje wtedy, gdy na skutek jakiegoś wybryku lub fałszywego alarmu dochodzi do realnej i dostrzegalnej zmiany zachowania osób postronnych. np. ktoś jest zmuszony do przerwania swoich czynności. Oskarżyciel na nic takiego nie wskazuje ani w zarzutach, ani zebranym materiale dowodowym, ani nic takiego nie ma na nagraniach z Sesji – relacjonuje Piotr Dymiński.
– Trzeba pamiętać, że sesje rad gmin to „serce lokalnej demokracji”. Mieszkańcy mogą przyjść na obrady, a z nagrań z wielu gmin widać, że nieraz przynoszą ze sobą transparenty, albo na różne sposoby wyrażają aprobatę lub dezaprobatę do działania samorządu. To realnie może powodować dyskomfort radnych, ale sam „dyskomfort” to za mało by uznać, że doszło do zakłócenia. Istotna jest rola osób prowadzących obrady. Przewodniczący muszą w takich sytuacjach wyważyć różne wartości. Z jednej strony jest wolność słowa obywateli, a z drugiej obowiązek przeprowadzenia sesji. Jeśli np. okrzyki z publiczności praktycznie uniemożliwiają dyskusję i głosowania, to Przewodniczący ma zazwyczaj środki przewidziane w Statucie. W przypadku sesji z 29.10.2024 takiej sytuacji jednak nie było.
Rozprawa jest jawna i ma rozpocząć się 10 lipca, o godzinie 9:00 w sali 101 w Krośnie, w budynku Sądu przy ul. Henryka Sienkiewicza 12.

