„Kociarnia” staje się schroniskiem

Krośnieńska “kociarnia” przy ul. Kopernika staje się pełnoprawnym schroniskiem dla zwierząt. To skutek zmian w prawie, które mają służyć przeciwdziałaniu patologiom w działających na granicy prawa “azylach”, “przytuliskach”. Kociarnia prowadzona przez krośnieński Inspektorat OTOZ Animals spełnia prawie wszystkie wymagania.

Po “kociarni” oprowadziła nas Katarzyna Ginalska, wolontariusza i szefowa krośnieńskich “Animalsów”. 

Zmiana w schronisko prawie nic nie zmienia w działaniu “Kociarni”. 

Mieliśmy już wszystko – mówi Katarzyna Ginalska – Obowiązkowy zapas karmy, ozonator i lampę UV do odkażania pomieszczeń – wylicza. 

Jednak ku jej zaskoczeniu okazało się, że jest za mało legowisk! 

Zdawało się, że jest ich dużo, ale podczas kontroli okazało się, że mamy ich za mało, w porównaniu do liczby zwierząt. Dlatego musieliśmy dodać kilka miejsc – zaznacza Ginalska. Ile brakowało? Pół metra kwadratowego. Tak skrupulatna była kontrola!

„Kociarna” to kluczowy element przeciwdziałania bezdomności zwierząt w Programie Miasta.

Kociarnia działa jako miejskie schronisko, ale prowadzona jest siłami wolontariuszy. Wolontariusze przyjeżdżają na dyżury, nie tylko karmią koty i sprzątają. Podają leki i bawią się z kotami, przyzwyczajając je do człowieka i socjalizując. Wiele zwierząt, które trafiają do “kociarni” jest wystraszonych i wycofanych. Możliwe, że spotkała je kiedyś krzywda z ręki człowieka. Wolontariusze starają się by ponownie zaufały i mają w tym sukcesy! 

Wypatrują swojego nowego człowieka?

W ubiegłym roku krośnieński OTOZ Animals wydał do adopcji 128 kotów! 

Miasto zapewnia budynek oraz ponosi wszelkie opłaty eksploatacyjne. Ponadto przekazuje w ramach konkursu dotację na opiekę nad bezdomnymi kotami. Kwota jest za mała w porównaniu do potrzeb. Pozostałe środku “Animalsi” pozyskują z odpisów 1,5% podatku oraz z darowizn. W “kociarni” nikt nie jest zatrudniony, wszystkim zajmują się wolontariusze. 

Zasada jest taka że koty sterylizowane-dorosłe są izolowane od młodych-niesterylizowanych i od kotów, które tyle co trafiły do schroniska. U nas zawsze ta zasada była przestrzegana, więc wiele się nie zmienia – mówi Katarzyna Ginalska. Dodaje, że część norm kociarnia przewyższa, np. w zakresie zapewnienia dostępu do kuwet. 

Podoba Ci się KrosnoSfera? Bez Twojego wsparcia nie damy rady.

Do “kociarni” trafiają bardzo różne zwierzęta. Nieraz chore albo z urazami. Są też koty, które ewidentnie ktoś porzucił, lub komuś uciekły. Niektórzy ludzie nawet nie wiedzą, gdzie szukać. Jeśli zaginął Ci kot, to warto sprawdzić w “Kociarni” albo w “Piranii”. Sprawdź strony w Internecie, zadzwoń na podane numery kontaktowe. Czasami ktoś zgłasza się po wielu tygodniach, a mógł sprawdzić od razu!

Darowizny i odpisy podatku to ważna część finansowania „Kociarni”. Dotacja z Miasta jest za mała w porównaniu do skali potrzeb.

Pomoc weterynaryjna zapewniana przez “Animalsów” organizowana jest w różnych gabinetach, a samo Krosno (jako gmina) umowę ma podpisaną z lecznicą “Pirania” w Potoku. Dlaczego tam? Bo ta lecznica spełnia stawiane wymagania.


Wiele gmin ogranicza się tylko do kwestii ceny. Nie wymagają, by lecznica mająca zapewnić opiekę powypadkową miała choćby RTG. Krosno w zamówieniu uszczegóławia wymagania, w tym obowiązkowe jest posiadanie aparatury RTG i USG, aby lecznica mogła stanąć do przetargu. 

Fundacja Pasjonauci monitoruje sposób realizacji zadań w zakresie ochrony zwierząt w Krośnie i okolicznych gminach. Wymagania stawiane w zakresie jakości usług weterynaryjnych, podejmowanie starań by zwierzęta ratować, a nie tylko poddawać eutanazji to dodatkowy koszt. Ale zarazem to jeden z powodów wysokiej oceny realizacji zadań z zakresu ochrony zwierząt w Krośnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content