„Zmieścimy się wszyscy” – pytania o zatrzymywanie pojazdów

Krośnieńska Policja poinformowała, że brała udział w ogólnopolskich działaniach „Zmieścimy się wszyscy”. Jej głównym założeniem było uwrażliwienie kierujących samochodami na obecność motocyklistów zwłaszcza teraz, w sezonie wiosennym, kiedy na naszych drogach, po zimowej przerwie przybywa motocykli.

Deklarowanym celem akcji „Zmieścimy się wszyscy” jest poprawa bezpieczeństwa i budowanie wzajemnego szacunku między wszystkimi uczestnikami ruchu drogowego. Inicjatywa ma na celu przypomnienie kierowcom samochodów, motocyklistom, rowerzystom oraz pieszym, że dzielą tę samą przestrzeń i muszą ze sobą współpracować. W praktyce w ramach działań motocykliści zwracają się do kierowców by kontrolowali lusterka i zostawiali przestrzeń dla motocyklistów, bo „zmieścimy się wszyscy”.

Nie ma tu nic o rowerzystach i pieszych…

Zgodnie z komunikatem krośnieńskiej Policji, motocykliści z Jedlickiego Stowarzyszenia Motocyklowego „Sherwood Riders” przy wsparciu funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji (kliknij w link, żeby zobaczyć komunikat KMP) w Krośnie, przeprowadzili działania edukacyjne pn. „Zmieścimy się wszyscy”. Podobnie w mediach podano, że „motocykliści prowadzili swoje działania przy wsparciu policji”. Sprawa wygląda nieco inaczej, po zgłoszeniu wątpliwości i zadaniu szeregu pytań odnośnie akcji i charakteru udziału Policji odpowiedzi są wymijające. Komenda Policji w Krośnie nie udzieliła wprost odpowiedzi na zadane pytania.

W czym rzecz?
Zgodnie z informacjami medialnymi i podawanymi przez Komendy Policji (w tym KMP w Krośnie) stowarzyszenia motocyklistów prowadziły swoją działalność przy wsparciu Policji, która w tym celu wykorzystywała uprawnienia do kontroli drogowej. Policjanci zatrzymywali kierowców, co dawało okazję motocyklistom do pogawędki.

To nasunęło szereg pytań, na które Policja nie odpowiedziała.

– Na jakiej konkretnej podstawie prawnej funkcjonariusze zatrzymywali kierowców w ramach tej akcji profilaktycznej?
W odpowiedzi Policja odesłała do ogólnych przepisów o Ruchu Drogowym, określonych w ustawie jako Uprawnienia Policji i innych organów (Art. 129. 1.). To nie budzi wątpliwości. Zgodnie z ustawą Policja może zatrzymać kierującego, sprawdzić dokumenty, uprawnienia i dane o pojeździe.
Jednak zadane pytania doprecyzowywały:
– Czy celem zatrzymania było wyłącznie przeprowadzenie standardowej kontroli drogowej, czy również umożliwienie kontaktu kierowcy z przedstawicielami organizacji motocyklistów? – na to pytanie Policja nie odpowiedziała.

Kierowca ma prawo wiedzieć, dlaczego go zatrzymano, a policjant musi poinformować o przyczynie zatrzymania oraz swoich dalszych działaniach. stąd pytanie: jaka przyczynę zatrzymania podawano, gdy chodziło o „wspieranie akcji Stowarzyszenia”? Policja tego nie podała w swoim piśmie.
Kolejne pytania bez odpowiedzi to:
– Czy udział kierowcy w rozmowie z przedstawicielem organizacji motocyklowej był całkowicie dobrowolny, a jeśli tak — w jaki sposób informowano o tym kierowców?
– Czy funkcjonariusze byli instruowani, aby przedstawić kierowcy możliwość odmowy udziału w części edukacyjnej bez żadnych konsekwencji?
– Jaki był formalny status przedstawicieli organizacji motocyklistów podczas akcji — czy występowali wyłącznie jako partner społeczny, czy na podstawie jakiegokolwiek porozumienia z Policją?
To istotne, ponieważ oficjalny komunikat Policji mówił o „wspólnych działaniach”. Zatem co było podstawą do „wspólnych działań” i jakie były ich zasady?

Pytania z jedną, wymijajacą odpowiedzią
Na dalszą część pytań Policja odpowiedziała wymijająco. Na dodatek treść odpowiedzi budzi wątpliwości w kontraście do dostępnych nagrań i fotografii w mediach. Te pytania to:

– Czy przedstawiciele organizacji motocyklistów mieli dostęp do danych kierowców, dokumentów lub informacji uzyskanych w toku kontroli drogowej?
– Czy obecność przedstawicieli organizacji motocyklistów była uwzględniona w oficjalnym planie działań lub zatwierdzonej organizacji akcji przez jednostkę Policji?
– Czy Komenda posiada procedury regulujące udział osób niebędących funkcjonariuszami w działaniach prowadzonych podczas kontroli drogowych?
– Czy kierowca mógł odmówić kontaktu z przedstawicielem organizacji motocyklistów i oczekiwać zakończenia czynności wyłącznie przez funkcjonariusza Policji?
– Czy Komenda analizowała ryzyko naruszenia zasady proporcjonalności lub zaufania obywatela do organów państwa w sytuacji, gdy kontrola drogowa jest wykorzystywana do realizacji działań prowadzonych przez inny podmiot?
– Czy w przypadku odmowy udziału w rozmowie edukacyjnej przez kierowcę funkcjonariusze mieli wytyczne dotyczące dalszego przebiegu kontroli? Jeśli tak, to jakie?
– Czy odmowa udziału w rozmowie z przedstawicielem organizacji motocyklistów powinna skutkować natychmiastowym zakończeniem kontroli drogowej, jeżeli zasadniczym celem zatrzymania w ramach akcji było przeprowadzenie działań edukacyjnych?
– Czy umieszczanie naklejek na pojazdach przez przedstawicieli organizacji motocyklistów odbywało się wyłącznie po uprzednim uzyskaniu wyraźnej zgody kierowcy lub właściciela pojazdu, a jeśli tak — w jaki sposób zgoda ta była pozyskiwana i dokumentowana?
– Proszę o informację ilu kierowców wyraziło zgodę, a ilu odmówiło naniesienia naklejek na pojazdy.
– Czy kierowcy byli jednoznacznie informowani, że odmowa przyjęcia lub naklejenia materiałów promocyjnych (w tym naklejek) nie wpływa w żaden sposób na przebieg ani czas trwania kontroli drogowej?
– Czy funkcjonariusze Policji mieli wytyczne dotyczące sytuacji, w której kierowca nie wyrażał zgody na kontakt z przedstawicielem organizacji motocyklistów lub na umieszczanie jakichkolwiek materiałów na pojeździe?

Jak Policja odpowiedziała na powyższe pytania? Zastępca komendanta Daniel Lendzio poinformował po prostu, że motocykliści rozmawiali z kierowcami po zakończeniu kontroli drogowej.
Taka odpowiedź stoi w sprzeczności z komunikatem o „wspólnych działaniach” i „wspólnym instruowaniu kierowców”. Także na fotografiach i nagraniach widać, że policjanci i motocykliści wspólnie podchodzili do kierowców. Nagrania z innych części Polski zawierają fragmenty dialogów, w których Policjanci informują kierowców, że prowadzona jest akcja z udziałem motocyklistów. Według odpowiedzi z KMP w Krośnie, na naszym terenie miało to wyglądać całkiem odmiennie: najpierw kontrola na postawie art. 129 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, a dopiero później podchodzą członkowie Stowarzyszenia.

Dlaczego to istotne?
Ta sprawa dotyka bardzo wrażliwej granicy między działaniem państwa wobec obywatela, a działalnością społeczną lub prywatną organizacji pozrządowych. W tym przypadku organizacja pozarządowa w swojej działalności korzysta pośrednio z przymusu państwowego. W tych okolicznościach obywatel nie może swobodnie „wyjść z sytuacji”. Gdy zaczepia Cię jakaś fundacja lub stowarzyszenie na ulicy, to możesz podziękować i odejść. odejść. Gdy Policja zatrzymuje Cię na drodze, nie masz takiej opcji. Stąd istotne były pytania, o to czy kierowców informowano, że nie muszą rozmawiać z motocyklistami oraz czy Policjantów instruowano co robić, gdy kierowca odmawia. Nawet jeśli formalnie rozmowa jest dobrowolna, sama obecność policji tworzy presję. Wielu ludzi nie będzie chciało odmówić, część uzna, że „trzeba wysłuchać”, inni będą się bali, że odmowa wydłuży kontrolę albo pogorszy atmosferę.

Fotografia z akcji opublikowana przez KMP w Krośnie.

W sumie organizacja pozarządowa korzysta z sytuacji stworzonej przymusem przez organ władzy publicznej. Jeżeli uznamy za normalne, że „policja zatrzymuje obywatela, aby umożliwić organizacji społecznej przekaz edukacyjny”, to pojawia się pytanie: „gdzie jest granica”? KMP w Krośnie nie odniosła się do poszczególnych pytań. Wykonano unik stwierdzając, że „kampania była prowadzona dopiero po zakończeniu kontroli”. Pytanie, czy sami zatrzymani to potwierdzają? Naprawdę policjant zatrzymywał pojazd do kontroli, zabierał dokumenty do radiowozu, sprawdzał, je, następnie oddawał, informował kierującego o zakończeniu kontroli i dopiero wtedy przedstawiciele Stowarzyszenia pytali, czy mogą chwilkę porozmawiać? Zdjęcia z akcji sugerują coś innego, zarówno te z Jedlicza, jak i innych części Polski.
Proszę zwrócić uwagę na oficjalny komunikat Policji: działania stowarzyszenia były prowadzone „przy wsparciu” Policji. Na czym polegało to wsparcie? Na użyciu przymusu państwowego?

Czy to naprawdę „akcja dla wszystkich”?
Hasło typu „Zmieścimy się wszyscy” ma promować współdzielenie przestrzeni drogowej, ale problem polega na tym, że praktyczny „ciężar komunikatu” trafia głównie do kierowcy samochodu osobowego. To on dostaje w czasie takiej akcji syganł: „patrz częściej w lusterka, odsuń się, zostaw miejsce, przewiduj motocykl między pasami, uważaj na szybszy pojazd”. I niby wszystko się zgadza, kierujący ma obowiązek zachować ostrożność. Jednak część kierowców odbiera to jako: „to ty masz dostosować się do niestandardowego zachowania motocyklisty”. To drażni niejednego kierowcę, ponieważ część motocyklistów jedzie znacznie szybciej niż dopuszczalna prędkość, przeciskają się między autami, wręcz
oczekują „rozsunięcia się” pasa ruchu. Zatem przekaz brzmi: „inni uczestnicy ruchu mają stworzyć motocykliście warunki do jazdy.” Tak właśnie wyglądają naklejki rozdawane w tej akcji: motocyklista dziękuje za robienie mu miejsca.
Tymczasem ruch uliczny nie ogranicza się do samochodów i motocyklistów. Kierujący osobówką musi zwracać uwagę jeszcze np. na pieszych i rowerzystów. Motocyklista jadący za sznurem aut może nie widzieć pieszego lub rowerzysty na poboczu, tymczasem kierowca osobówki musi bezpiecznie ominąć pieszego i równocześnie zostawić miejsce motocykliście.

Jadąc w korku można z jednej strony spodziewać się rowerzysty, a z drugiej motocyklisty. Obaj będą jechali szybciej niż zakorkowane auta i obaj będą oczekiwali „robienia miejsca”. Jeden z prawej drugi z lewej. Naprawdę, nie zawsze zmieścimy się wszyscy.
Uwzględnijmy jeszcze jak szerokie są polskie drogi, albo jak bardzo są zniszczone po zimie. Nie każda droga pozwala bezpiecznie zjechać bliżej krawędzi, często są koleiny, dziury, połamany asfalt przy krawędzi. Kierowcy osobówek naprawdę nie trzymają się osi jezdni ze złośliwości. Często to kwestia bezpieczeństwa innych uczestników ruchu (piesi rowerzyści) lub unikania uszkodzenia koła.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content