Miasto podnosi opłaty, wolontariusze ratują zwierzęta

„Żadne schronisko w Krośnie nie będzie budowane” – zadeklarował prezydent Piotr Przytocki podczas sesji Rady Miasta 28 października. Tymczasem w uzasadnieniu przygotowanej przez niego uchwały podwyższającej opłatę za posiadanie psa napisano, że wyższe stawki mają pomóc sfinansować schronisko dla zwierząt.


Reklama

Za psa zapłacimy o 40 procent więcej

Radni przyjęli podwyżkę opłaty od posiadania psa. Od 2027 roku właściciele psów zaczipowanych zapłacą 70 zł zamiast dotychczasowych 50 zł. W przypadku psa bez czipa stawka wzrośnie ze 100 do 140 zł. W obu przypadkach oznacza to podwyżkę o 40 proc.

W uzasadnieniu projektu uchwały prezydent Piotr Przytocki wskazał:

„Podniesienie stawek pozwoli chociaż w części sfinansować wydatki związane z utrzymaniem m.in. schroniska dla zwierząt”.

Radny Gabriel Zajdel zapytał więc, ile dodatkowych pieniędzy miasto przeznaczy na schronisko po podwyższeniu opłaty.

O przeznaczenie pieniędzy z podwyżki opłaty dopytywała również radna Agnieszka Raś. Dodatkowo zapytała czy utrzymywanie tej opłaty w ogóle ma uzasadnienie, pytając o koszty jej poboru. Zwróciła uwagę, że większość gmin w Polsce w ogóle nie pobiera opłaty od posiadania psa.


Reklama

Opłaty za kota prawo w ogóle nie przewiduje, więc Miasto nie może jej wprowadzić.

„Kociarnia” to schronisko z limitem na 15 dorosłych zwierząt. To za mało na potrzeby Krosna. Chcesz kota? Skontaktuj się z „Animalsami”!

Naczelnik Wydziału Podatków i Opłat wyjaśnił, że wpływy z opłaty trafiają do ogólnego budżetu miasta. Nie są środkami „znaczonymi”. Skarbnik potwierdził, że można byłoby zadeklarować ich przeznaczenie na ten cel, ale nie wynika to z uchwały i miałoby umowny charakter.

Prezydent Piotr Przytocki argumentował, że miasto i tak wydaje na opiekę nad zwierzętami więcej, niż uzyskuje z opłaty „za psa”. Stwierdził w związku z tym, że „nie ma sensu zapisywać czegoś, co i tak jest robione”.

Pozostaje jednak niewygodne pytanie: skoro Pan Prezydent uważa, że „nie ma sensu zapisywać (…)„, to dlaczego Pan Prezydent jednak zapisał to w uzasadnieniu? Czy załączone uzasadnienie z bezsensownym zapisem, w takim razie także jest bez sensu?


Reklama

Według danych przedstawionych na sesji, w Krośnie zarejestrowanych jest 1794 psów, z czego 611 objętych jest zwolnieniami z opłaty. Szacowane wpływy w 2027 roku mają wynieść około 100 tys. zł. Same koszty poboru opłaty oszacowano na około 26 tys. zł. Wzrost wpływów z opłaty, to byłaby kropla w morzu potrzeb, jeśli chodzi o przeciwdziałanie bezdomności zwierząt, ale i tak nie wiadomo, czy naprawdę taki jest cel przeznaczenia środków.

Dwa miejskie schroniska, jak „przytuliska”

W dyskusji o przyszłości infrastruktury dla bezdomnych zwierząt pojawiło się również pomieszanie pojęć. Radny Sławomir Bęben mówił o istniejącym schronisku dla psów, ale obiekt dla kotów określał jako „przytulisko”. Prezydent Piotr Przytocki również przeciwstawił sobie te określenia w wypowiedzi:

„Żadne schronisko w Krośnie nie będzie budowane. Zajmujemy się w tej chwili modernizacją przytuliska dla zwierząt, które zostało zlokalizowane przy ulicy Drzymały”.

Psy w schronisku w Krośnie mają tylko kojce i budy. Brak jest ciepłego miejsca na zimę. Stowarzyszenie zgłosiło potrzebę dodatkowego „domku” w tegorocznym Budżecie Obywatelskim.

Radny Bęben tłumaczył później, że chodziło o „grę słów”. Trudno jednak uznać, że to tylko zabawa językiem. Schronisko dla zwierząt jest konkretnym pojęciem prawnym i organizacyjnym.

Krosno ma obecnie dwa miejskie schroniska: dla psów przy ul. Drzymały oraz dla kotów przy ul. Kopernika, czyli „Kociarnię” prowadzoną przez OTOZ Animals Krosno. Prezydent i radny oba te obiekty nazwali „przytuliskami”. Może tu nie o grę słów chodzi, tylko o próbę opisania faktycznego stanu tych obiektów?

Dziewięć psów w kojcach nie oznacza, że problemu nie ma

Radny Marcin Niepokój kwestionował potrzebę budowy schroniska. Argumentował, że skoro na ulicach nie widać bezpańskich psów, a w schronisku przebywa tylko dziewięć psów, trudno uzasadnić budowę większego obiektu. Przywołał również sześć psów przebywających w domach tymczasowych.

To jednak bardzo uproszczony obraz sytuacji. Krośnieńskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt wyjaśniło po sesji, że od stycznia do końca października do schroniska trafiły 32 psy, a 14 zostało adoptowanych. Kolejnych sześć przebywa w domach tymczasowych, w tym psy starsze i wymagające stałego leczenia.

Radni zadawali pytania nie tylko o wysokość opłaty, ale i o bezdomne zwierzęta.

Do tego dochodzą zwierzęta wyłapywane przez Straż Miejską, które dzięki identyfikacji i szybkiej reakcji właścicieli wracają do domów, nie trafiając do schroniska.

Stowarzyszenie zwraca uwagę, że brak błąkających się psów na ulicach jest właśnie efektem sprawnego działania mieszkańców i organizacji społecznych.

Gdyby zabrakło pracy wolontariuszy, poszukiwania właścicieli i organizowania adopcji, w schronisku mogłoby przebywać znacznie więcej psów. Według hipotetycznego scenariusza przedstawionego przez organizację liczba ta mogłaby przekroczyć 50.

Nie można więc oceniać potrzeb miasta wyłącznie na podstawie liczby psów znajdujących się w kojcach w dniu sesji.

Żeby lokalne sprawy nie znikały

Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!

Możesz wesprzeć nas finansowo:
Erste Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis
 zrzutka.pl

Schroniska działają niemal wyłącznie dzięki wolontariuszom

Radny Gabriel Zajdel to podkreślił: schronisko działa dzięki wolontariuszom. To nie jest drobny szczegół, praca wolontariuszy nie jest dodatkiem w krośnieńskich schroniskach.

Zarówno schronisko dla psów, jak i Kociarnia funkcjonują niemal wyłącznie dzięki pracy wolontariuszy i zaangażowaniu organizacji społecznych. To jedna z kluczowych informacji o miejskim systemie opieki nad bezdomnymi zwierzętami. To te dwie organizacje i ich wolontariusze wykonują niemal wszystkie codzienne obowiązki, organizują pomoc, szukają domów tymczasowych i adopcyjnych, a także wspierają zwierzęta wymagające leczenia, zawożą je do weterynarzy etc. Bo w żadnym krośnieńskim schronisku oczywiście nie ma weterynarza.

Podczas sesji głos zabrał również Piotr Dymiński z Fundacji Pasjonauci. Zwrócił uwagę, że istniejące obiekty nie wystarczają na potrzeby miasta, a psy są zabierane przez wolontariuszy do domów, ponieważ nie zawsze można zapewnić im odpowiednie warunki w schronisku. Przede wszystkim nie ma zapewnionych odpowiednich warunków zimą. Pojawiają się problemy z dostępem do wody, brakuje również ciepłego miejsca schronienia dla psów w gorszej kondycji.

Problem dotyczy również Kociarni. Placówka dysponuje zaledwie 15 miejscami, podczas gdy zdarzały się okresy, w których potrzeby przekraczały 40 miejsc.

Piotr Dymiński wyraził oburzenie, że po latach starań ponownie słyszymy, iż schronisko nie będzie budowane. Zwrócił też uwagę, że osoby uczestniczące w dyskusji zdają się nie dostrzegać, że w Krośnie już działają dwa schroniska, a nie jakieś bliżej nieokreślone „przytuliska”.

Schronisko przy Drzymały ma ograniczone możliwości rozbudowy

Kolejnym problemem jest sama lokalizacja schroniska dla psów przy ul. Drzymały.

Już wcześniej zwracaliśmy uwagę, że obiekt znajduje się na terenie potencjalnie zagrożonym zalaniem, a możliwości jego rozbudowy są poważnie ograniczone. Modernizacja miejsca, którego możliwości rozwoju są ograniczone, nie zastąpi znalezienia odpowiedniej lokalizacji dla infrastruktury odpowiadającej potrzebom miasta.

Stowarzyszenie: „budowy schroniska nie odpuścimy”

Po sesji Krośnieńskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt opublikowało stanowisko, w którym odniosło się do argumentów pojawiających się podczas dyskusji.

Organizacja podkreśliła, że brak widocznych na ulicach bezdomnych psów jest efektem pracy mieszkańców, Straży Miejskiej i wolontariuszy. Zwróciła również uwagę na przypadki zwierząt zaniedbanych i chorych.

„Czasem, żeby zobaczyć jak wygląda prawdziwy świat trzeba odejść od biurka, popatrzeć nieco dalej i wyjść poza własną strefę komfortu, tak, jak robimy to my. Bo jak widać widzimy znacznie więcej…” – napisano na profilu Stowarzyszenia.

Stowarzyszenie zapowiedziało jednoznacznie: „Kwestii budowy schroniska nie odpuścimy”.

Organizacja poinformowała również, że wcześniej skierowała pismo w sprawie budowy schroniska. Jednocześnie zaznaczyła, że ubolewa nad tym, iż dyskusja o budowie obiektu zbiegła się w czasie z podwyżką opłaty za posiadanie psa. Jak podkreślono w stanowisku, nie było intencją stowarzyszenia łączenie starań o budowę schroniska z podwyżką opłaty za psy, a pismo Stowarzyszenia do radnych, nie miało związku z projektem podwyżki opłaty, chociaż stało się przedmiotem dyskusji w tym punkcie.

Mieszkańcy zapłacą więcej. Co zyskają zwierzęta?

Podwyżka o 40% została przyjęta. Nie ma jednak gwarancji, że dodatkowe wpływy zostaną przeznaczone na poprawę warunków w schroniskach.

Nie ma również deklaracji budowy nowego, pełnowymiarowego obiektu, mimo że istniejąca infrastruktura nie pozwala na zapewnienie wystarczającej ilości miejsc, ani odpowiednich warunków.

Pozostają więc dwa podstawowe pytania: gdzie miasto zamierza zapewnić odpowiednią infrastrukturę dla bezdomnych zwierząt oraz czy wyższa opłata rzeczywiście przełoży się na zwiększenie środków na pomoc i zapobieganie bezdomności zwierząt?

Jeden z chorych kotów odebranych przez OTOZ Animals Krosno i OTOZ Animals Sanok podczas interwencji w Jaśle

Oba istniejące schroniska funkcjonują niemal wyłącznie dzięki wolontariuszom. To oni w dużej mierze wypełniają lukę w miejskim systemie opieki nad zwierzętami, wykonując pracę, którą w innym modelu miasto musiałoby finansować z własnego budżetu. Mówimy o oszczędnościach mogących sięgać setek tysięcy złotych, a być może nawet ponad miliona rocznie.

Paradoksalnie, ludzie, którzy wyręczają miasto w opiece nad zwierzętami i upominają się o jego ustawowe obowiązki, spotykają się w Internecie z hejtem. Zamiast docenić ich zaangażowanie, część komentujących atakuje ich za to, że domagają się lepszych warunków dla zwierząt i odpowiedzialności ze strony samorządu. Władze też zwykle „wolą wydać na coś innego”, jak usłyszeliśmy już od niejednego włodarza z okolicznych gmin.

40% podwyżki

„Za” podniesieniem opłaty zagłosowało 13 radnych:
Anna Dubiel, Anna Galert, Daria Balon, Kazimierz Mazur, Michał Baran, Michał Finfa, Paweł Krzanowski, Robert Hanusek, Sławomir Bęben, Tomasz Soliński, Tomasz Zajdel, Wojciech Byczyński, Zbigniew Kubit.
„Przeciw” było 5 radnych:
Agnieszka Raś, Gabriel Zajdel, Janusz Hejnar, Małgorzata Szeliga, Tomasz Józefowicz.
„Wstrzymali się” od głosu:
Adam Przybysz, Marcin Niepokój, Piotr Grudysz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content