Hydrozagadka w Besku. Gdzie podziało się 95% rezerwy?

Zbiornik wodny Besko (Sieniawa), ważne źródło wody pitnej dla Krosna i okolic, zmaga się z głęboką suszą hydrologiczną. Dane przekazane KrosnoSferze przez Wody Polskie pokazują skalę problemu. Od początku 2026 roku poziom lustra wody obniżył się o około 11 metrów!


Reklama

Jeszcze w styczniu pojemność użytkowa zbiornika wynosiła około 7,3 mln m³. Pod koniec października pozostało z niej zaledwie 360 tys. m³. Oznacza to spadek o około 95%.

„Hydrozagadka„

Brakuje wody, ale to nie wina Maharadży Kaburu

W kultowej „Hydrozagadce” Andrzeja Kondratiuka czarny charakter, Maharadża Kaburu (w tej roli znakomity Roman Kłosowski) kradnie wodę, doprowadzając do kryzysu. W przypadku zalewu Besko przyczyna jest inna. Woda znika z dużo bardziej prozaicznego powodu: suszy hydrologicznej. Nie ma superzłoczyńcy, którego może pokonać komiksowy As (zgodnie z nomenklaturą międzynarodową to „Superman”) i odzyskać dla nas wodę. Sama zagadka pozostaje: jak zarządzać zbiornikiem, którego lustro wody w ciągu niecałego roku opadło o 11 metrów?

To nie wina remontu

Wśród mieszkańców pojawiają się podejrzenia, że obniżenie poziomu wody może być związane z remontem zapory. Otóż nie. Według przekazanych nam informacji prace prowadzone w 2025 i 2026 roku nie miały żadnego wpływu na poziom piętrzenia, pojemność użytkową, ani możliwości gospodarowania wodą. Przyczyną obecnej sytuacji jest wspominana już susza.

Sieniawa wysycha

Co to właściwie oznacza? Nie znaczy to, że zbiornik niemal całkowicie wysechł. Pojemność użytkowa to część zgromadzonej wody, którą można wykorzystywać w ramach normalnej gospodarki wodnej. Poniżej jej granicy woda nadal może znajdować się w zbiorniku, ale nie jest już zaliczana do tej rezerwy. Nie oznacza to automatycznie natychmiastowego zatrzymania poboru do wodociągu, ale pokazuje, jak bardzo zmniejszył się zasób, którym można swobodnie dysponować.

Wody ubywało pomimo ograniczeń

Potwierdzają to wykresy przedstawiające dopływ i odpływ wody. Od czerwca dopływ do zbiornika utrzymuje się na bardzo niskim poziomie, a odpływ pozostaje większy od dopływu. Wody Polskie informują, że 10 sierpnia ograniczyły odpływ ze zbiornika. Wprowadzono również ograniczenia poboru wody przez ośrodek hodowli ryb, a pobór na potrzeby produkcji energii elektrycznej został całkowicie wstrzymany. Ograniczenia te nadal obowiązują. Mimo tych działań zasoby zbiornika nadal spadały.


Reklama

Żeby lokalne sprawy nie znikały

Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!

Możesz wesprzeć nas finansowo:
Erste Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis
 
zrzutka.pl

Czy zabraknie wody dla mieszkańców?

Wody Polskie zapewniają, że obecnie nie ma zagrożenia przerwania dostaw. 27 października poziom wody znajdował się ponad 4 metry powyżej osi najniższego ujęcia wody pitnej. Nie oznacza to jednak, że problem został rozwiązany. Wyczerpywanie się rezerwy użytkowej i możliwość technicznego poboru wody to dwie różne kwestie. Wody Polskie nie wskazały konkretnego poziomu, przy którym pobór do wodociągu stałby się niemożliwy.

Odpowiedzialność za zabezpieczenie dostaw wody dla mieszkańców Wody Polskie przypisują przede wszystkim gminie i właścicielowi ujęcia, czyli MPGK – Krośnieńskiemu Holdingowi Komunalnemu. I to tam Wody Polskie odesłały nas z pytaniami. Sama Spółka zapewnia, że nie prognozuje zagrożenia dla dostaw, ale w odpowiedzi na nasze pytania nie przedstawiła szczegółowych wyliczeń dotyczących bezpiecznego poziomu zasobów, odsyłając nas w tej sprawie do… Wód Polskich.

Wcześniej prezes MPGK w rozmowie z „Nowinami” uspokajał, że zapas wody wystarczy na „około dwa miesiące”. zakładając brak opadów. Opady jednak od tamtej pory były, ale zbiornik wciąż w średnim rozrachunku traci wodę.


Reklama

Większa rezerwa w przyszłości?

Pewną nadzieję daje planowana zmiana zasad gospodarowania zbiornikiem. 16 września Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Rzeszowie złożył wniosek o nowe pozwolenie wodnoprawne wraz z projektem zmienionej instrukcji gospodarowania wodą.

Obecnie obowiązują dwa sezonowe poziomy piętrzenia – niższy latem i wyższy zimą. Projekt zakłada zastąpienie ich jednym poziomem przez cały rok. Według Wód Polskich pozwoliłoby to zwiększyć pojemność użytkową do 7,1 mln m³, zapewniając znacznie większą rezerwę na potrzeby zaopatrzenia mieszkańców, szczególnie w sezonie letnio-jesiennym. Wody Polskie zapewniają, że zmiana nie wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo powodziowe. Nie wiadomo jednak, kiedy nowe pozwolenie zostanie wydane.

Na odbudowę obecnych zasobów trzeba będzie poczekać. Wody Polskie liczą na opady w najbliższych tygodniach, które powinny najpierw zahamować spadek poziomu wody, a następnie umożliwić ponowne napełnianie zbiornika. Zastrzegają jednak, że prognozy długoterminowe, obejmujące okres dłuższy niż sześć tygodni, nie są wiążące. Nie można więc obecnie przewidzieć, kiedy zbiornik odzyska utraconą rezerwę.

Wody Polskie zwracają uwagę, że ze względu na górski charakter zlewni intensywne, rozległe opady lub obfite opady śniegu i późniejsza odwilż mogą pozwolić na odbudowę pojemności użytkowej nawet w ciągu kilku dni. Na razie pozostaje jednak czekać na poprawę warunków hydrologicznych.

Nie ma z czego tracić

W tym roku poziom wody spadł o 11 metrów. Na przyszły rok nie mamy już takiej rezerwy. Nie ma z czego tracić. Teraz zbiornik musi wodę odzyskać. A to zależy od deszczu, którego nikt nie potrafi dziś zagwarantować.

Skierowaliśmy kolejne pytania. Chcemy ustalić jakie są rzeczywiste granice bezpieczeństwa poboru wody, na jak długo wystarczy obecna rezerwa i jakie scenariusze przygotowano na wypadek przedłużającej się suszy. Bo zapewnienie, że jutro wody nie zabraknie, nie wyjaśnia co będzie w przyszłym roku.

Fotografie udostępnione przez czytelnika dokumentują stan na 25 X 2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content