Znad rzeki na dworzec – czyli Sobótki po krośnieńsku

Nareszcie jest. Upragnione, wyczekiwane lato. Miasta organizują imprezy z okazji jego powitania, bardziej lub mniej nawiązując do dawnych tradycji. Wianki, Sobótki, Noc Świętojańska, nazywają się różnie. Na szczęście są też Noce Kupały, bo tak w NASZEJ, słowiańskiej tradycji nazywamy najkrótszą noc w roku. Jak to się stało, że została ona “przesunięta w czasie” na wigilię Św. Jana pewnie większość wie. Niemniej, na wszelakich imprezach wykorzystywane są dawne motywy i tradycje pochodzące z czasów przedchrześcijańskich. Uczciwie byłoby przy tej okazji wspomnieć plecącym wianki i tańczącym wokół ogniska, że korzenie tych tradycji są pogańskie a Chrześcijanie jedynie nadali im nowe znaczenie. Czasem się o tym wspomina, czasem nie. Jak będzie w tym roku w Krośnie, zobaczymy. Tylko czy w mieście zawierzonym “Matce Murkowej”, godzi się w ogóle wspominać o tym, że “świętojańskie” tradycje to tak naprawdę czyste pogaństwo ubrane w “szaty liturgiczne”? No ale nie o tym.

W Krośnie przez lata mieliśmy “Sobótkę nad Wisłokiem” organizowaną przez Regionalne Centrum Kultur Pogranicza (dla niewtajemniczonych to po prostu dom kultury). Kiedy powstało Etnocentrum Ziemi Krośnieńskiej, to naturalne, że teraz to ta instytucja się tym zajmuje. 

Czy organizacja “Wieczoru Świętojańskiego” przez Etnocentrum to dobry pomysł? Tak. Czy organizacja tej imprezy na dworcu zamiast nad rzeką to dobry pomysł? Może niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie. Ja wolałam “Sobótkę nad Wisłokiem”. Co konkretnie zadecydowało o zmianie miejsca imprezy? Tego nie wiem (ale się dowiem).

Według mnie sobótki organizowane w latach wcześniejszych były świetne. Były koncerty kapel ludowych, zwieńczone występem gwiazdy wieczoru, która zwykle pokazywała, że folk może być fajny i nieobciachowy, było plecenie wianków, robienie ozdób bardziej lub mniej nawiązujących do słowiańskiej tradycji. Raz było nawet origami. Finałem imprezy przez lata były widowiska inspirowane dawnymi tradycjami i zapalenie ognia. Wychodziło to raz lepiej, raz gorzej ale pomimo niewielkich wpadek, w mojej ocenie była to świetna impreza. Hitem wpadek, był konferansjer mówiący o równonocy zamiast o przesileniu. Ale nie czepiajmy się, przynajmniej ci, którzy załapali te “przejęzyczenia” mieli ubaw. 

Co się wydarzyło, że impreza odbywa się teraz nie nad Wisłokiem a na betonowym placu przy dworcu i w dość okrojonej, w porównaniu do wcześniejszych lat formie? Być może chodzi o oszczędności, albo o chęć promocji Etnocentrum jako miejsca. Ci, którzy brali udział w imprezie rok temu, pewnie sami mogli ocenić, czy było lepiej, czy gorzej niż nad Wisłokiem. Ja przekonam się w tym roku. 

Zadziwił mnie tylko błąd w tekście promującym imprezę, powtarzany oczywiście bezkrytycznie przez większość mediów. “Noc Świętojańska czyli najkrótsza i najweselsza noc w całym roku kalendarzowym”, tak promowali imprezę w zeszłym roku. Wpadka, czy brak wiedzy? Chyba niestety to drugie, bo w tym roku nie jest lepiej: “Noc świętojańska jest od zawsze wielkim świętem powitania lata. Obchodzona w najkrótszą noc roku, w porze przesilenia letniego” Otóż nie proszę państwa, najkrótsza noc w roku to Noc Kupały, obchodzona w zależności od roku 20 lub 21 czerwca. Noc Świętojańska to chrześcijańska “odsłona” tego święta obchodzona 23 czerca. Trochę mnie dziwi, że pracownicy instytucji promującej historyczne, ludowe tradycje o tym nie wiedzą, a może wiedzą tylko zapomnieli. To proszę, taka krótka lekcja historii, nie musicie dziękować. 

Po mimo wszystko, myślę, że warto wybrać się w sobotę o 17 na dworzec, zobaczymy, może po mimo braku rzeki, zielni i bogatego programu będzie fajnie. Etnocentrum potrafi w imprezy. 

Cieszmy się też, że nasza biedna gmina, która dziurę budżetową chce za wszelką cenę załatać pieniędzmi z “budżetu obywatelskiego” nie rezygnuje z organizacji imprez plenerowych. To miłe, że “drobne”, które udało się Miastu znaleźć jeszcze na dnie skarbonki, są przeznaczane na rozrywkę dla mieszkańców, nie tylko tych, którzy są fanami “czarnego sportu”

Pozostaje tylko pytanie, gdzie popłyną wianki. Może wsiądą do pociągu i nie dbając o bilet pojadą w nieznane.

fot. Opowieści w wykonaniu Fundacji na Rzecz Kultury „Walizka” podczas Sobótki nad Wisłokiem w 2019r.

G.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Skip to content