Stanisław Żółkiewski dowódca wojsk, które zajęły Moskwę. Upamiętnienie go nazwą jednej z krośnieńskich ulic wiąże się z jego zasługami dla Rzeczypospolitej, które miały wymiar zarówno państwowy, jak i regionalny. I nie jest to przesada! Polski hetman dokonał czegoś, czego później tak naprawdę nie udało się powtórzyć nawet Napoleonowi.
Reklama
Żółkiewski przez lata uczestniczył w działaniach wojennych na południowo-wschodnich rubieżach państwa, osłaniając również ziemie, na których leży dzisiejsze Podkarpacie. Dziś szczególnie ciekawie wybrzmiewa ten fakt: zdobywca Moskwy.
Od Kłuszyna do Kremla
Stanisław Żółkiewski urodził się w 1547 roku. Był jednym z najwybitniejszych dowódców wojskowych swojej epoki. Służył pod wodzą kanclerza Jana Zamoyskiego, brał udział w wojnach Stefana Batorego, a następnie zrobił karierę polityczną i wojskową. W 1588 roku został hetmanem polnym koronnym, a w 1618 roku hetmanem wielkim koronnym. Pełnił również urząd kanclerza wielkiego koronnego.
W jego biografii szczególne miejsce zajmuje rok 1610 i wyprawa na Moskwę. W czasie wojny z państwem moskiewskim Żółkiewski dowodził znacznie mniej licznymi siłami niż przeciwnik. 4 lipca 1610 roku pod Kłuszynem rozgromił armię rosyjsko-szwedzką, która zmierzała z odsieczą dla Moskwy. Było to jedno z najbardziej spektakularnych zwycięstw polskiego oręża.

Droga do stolicy państwa moskiewskiego stanęła otworem. Żółkiewski nie zdecydował się na kosztowny szturm umocnionego miasta. Wykorzystał za to kryzys polityczny w państwie przeciwnika. Bojarzy obalili cara Wasyla Szujskiego i rozpoczęli rozmowy z polskim hetmanem. Zgodzili się na objęcie tronu przez królewicza Władysława, syna Zygmunta III Wazy.
W nocy z 20 na 21 września 1610 roku wojska Rzeczypospolitej wkroczyły do Moskwy i zajęły między innymi Kreml. Żółkiewski doprowadził również do pojmania obalonego cara Wasyla Szujskiego i jego braci. W 1611 roku przedstawił ich królowi Zygmuntowi III Wazie w Warszawie, gdzie złożyli hołd polskiemu monarsze.
Reklama
Ile razy zdobywano Moskwę? To zależy, co uznamy za zdobycie miasta: splądrowanie, okupację czy wejście wojsk bez walki? Moskwa była wcześniej łupiona i niszczona między innymi przez Mongołów i Tatarów, w 1571 roku spustoszyły ją wojska chanatu krymskiego. W 1812 roku wkroczyła do niej również armia Napoleona, ale miasto wcześniej zostało opuszczone i spalone przez Rosjan.
W przypadku Żółkiewskiego mamy natomiast do czynienia z opanowaniem stolicy, zajęciem Kremla i utrzymaniem tam polskiej załogi przez dwa lata. Jak bardzo jest to istotne dowodzi dobór daty jednego z najważniejszych świąt państwowych Rosji. 4 listopada obchodzą tam Dzień Jedności Narodowej, upamiętniający… wyparcie polsko-litewskiej załogi z Moskwy w 1612 roku. Można więc powiedzieć, że hetman Żółkiewski zapisał się w historii Moskwy tak mocno, że jego wyprawa do dziś ma swoje miejsce w rosyjskim kalendarzu.
Żeby lokalne sprawy nie znikały
Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!
Możesz wesprzeć nas finansowo:
Erste Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
Stanisław czy Stefan? Krosno ma problem z imieniem patrona

Na miejskich tablicach z nazwą ulicy pojawiło się: „Stefan Żółkiewski”. Problem w tym, że taki hetman nie istniał. Patronem ulicy jest Stanisław Żółkiewski.
Reklama

Na pomyłkę zwrócił uwagę radny Paweł Krzanowski, który podczas sesji Rady Miasta upomniał się o poprawienie oznakowania. Czy doszło najwyraźniej do pomieszania dwóch postaci historycznych: Stanisława Żółkiewskiego i Stefana Czarnieckiego? Obaj byli hetmanami, obaj zapisali się w historii polskiego oręża, ale dzieliło ich całe pokolenie. Sama nazwa ulicy używana jest zazwyczaj skrótowo: „Hetm. Żółkiewskiego”, „Żółkiewskiego”, lub „S. Zółkiewskiego” I to „S” niektórzy błędnie zaczęli odczytywać jako „Stefan”.
Co ciekawe, podczas sesji także przewodniczący Rady Miasta Zbigniew Kubit stwierdził, że jego zdaniem „Stefan”. Sytuacja była dość osobliwa, choć przewodniczący na koniec przyznał, ze jego wiedza może być błędna.
Historia historią, ale skoro miasto decyduje się upamiętniać swoich bohaterów, dobrze byłoby przynajmniej zadbać o to, żeby zgadzały się ich imiona.
Czekamy na odpowiedzi z urzędu: jak doszło do błędu i czy uda się go naprawić „na gwarancji”?
Ilustracja do artykułu: portret Stanisława Żółkiewskiego ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego, artysta nieznany.

