Czy po 18 miesiącach sprawa wreszcie zostanie wyjaśniona? Na 28 kwietnia wyznaczono termin rozprawy. Straż Miejska w Krośnie oskarża Redaktora Naczelnego KrosnoSfery.
Po 1,5 roku od wydarzeń, które miały miejsce podczas obrad Rady Miasta Krosna w dniu 29.10.2024, sprawa tafia do Sądu. Podległa Prezydentowi Krosna Straż Miejska oskarża lokalnego aktywistę, zarazem Redaktora Naczelnego Piotra Dymińskiego o „zakłócanie porządku publicznego”.
Zarzuty stawiane są bardzo nieprecyzyjnie. Na etapie „postępowania wyjaśniającego” Straż miejska odmawiała wykonania jakichkolwiek wniosków dowodowych. – Strażnicy wprost informowali mnie, że „ta sprawa musi iść do Sądu”, a oni nic więcej nie będą sprawdzać, że nawet nie ma sensu, żebym zgłaszał im wnioski dowodowe. Strażnicy całkowicie ignorują fakt, że to ja zostałem fizycznie zaatakowany na sali – komentuje Piotr Dymiński.
Tło
Dlaczego tego dnia Piotr Dymiński wybrał inne niż zwykle miejsce do nagrywania obrad? Oficjalne nagrania z obrad Rady Miasta nie mają wysokich standardów. Artykuł 20. ustawy o samorządzie gminnym ogólnikowo wskazuje na ten obowiązek: „Obrady rady gminy są transmitowane i utrwalane za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk”. W praktyce jest z tym różnie. Osoby zabierające głos nie podchodzą do mównic, nie zawsze wiadomo kto mówi. Ponadto obraz z obrad jest często zasłonięty planszami, a dźwięk jest niekiedy niskiej jakości, lub całkowicie go brakuje, gdy np. Prezydent nie mówi do mikrofonu, albo gdy jakaś osoba zabiera głos w dyskusji bez zgody Przewodniczącego.
Z tego powodu Piotr Dymiński postanowił sprawdzić, jak wyglądałyby nagrania sporządzone ze środka sali, gdy kamera i mikrofon kierowane są na osobę zabierającą głos. Próbę wykonania takich nagrań podjął 29.10.2024.
– Od tamtej pory sytuacja z nagraniami się poprawiła. W ostatnich miesiącach w razie nieprawidłowości Przewodniczący często upomina radnych, by mówili do mikrofonu i by głos zabierały tylko osoby zgłoszone, którym on udziela głosu. Niestety nie uzasadnia tego obowiązkiem rejestracji dźwięku, tylko mówi, że w innym wypadku „wiadomo kto zgłasza uwagi”. To trochę przykre, ale pokazuje, że to obywatelska kontrola wymusza poprawę standardów – mówi Piotr Dymiński.
W miesiącach poprzedzających to wydarzenie Piotr Dymiński skutecznie przeciwdziałał naruszeniu prawa podczas wyboru członków Miejskiej Rady Do Spraw Pożytku Publicznego.
Ponadto wskazywał na naruszenia prawa przy uchwalaniu Statutów Dzielnic i Osiedli. Ostrzegał też, że jeśli Rada Miasta nie zajmie się sprawą, to może nastąpić kilkumiesięczna luka w kadencjach. Wtedy Przewodniczący Kubit zarzucał, że to „pomówienia”. Kolejne miesiące pokazały kto miał rację.
Faktycznie Rady Dzielnic i Osiedli nie działały przez ponad 5 miesięcy, a wybory odbyły się tak jak przewidział Piotr Dymiński: „po wakacjach”. Podczas obrad 29.10. 2024 roku wszystkie miejsca przeznaczone dla Przewodniczących Zarządów Dzielnic i Osiedli były nadal puste, stając się widocznym dowodem, jak bardzo mylił się Zbigniew Kubit.
Dodatkowo na październik 2024 roku przypadło głosowanie nad poprawką do Miejskiego Programu Ochrony Zwierząt. Chodziło o naprawienie błędów zgłaszanych konsekwentnie przez Piotra Dymińskiego od marca 2024 roku.
– Kumulacja kilku konfliktów sprawiła, że tego dnia nie byłem mile widziany na sali i wiele osób dawało mi to do zrozumienia. Przewodniczący wprost powiedział, ze będzie traktował mnie dyskryminacyjnie, ze względu na „pisma jakie kieruję”. Ale właśnie dlatego prawo do nagrywania obrad chronione jest na poziomie Konstytucji i Międzynarodowej Konwencji, aby „niechęć” ze strony władzy nie mogła być powodem do uniemożliwiania obywatelskiej kontroli – komentuje Piotr Dymiński.
Rozprawa jest jawna
Sąd zajmie się sprawą już 28 kwietnia o godzinie 11:00 (ul. Sienkiewicza 12, Sala 101). Rozprawa jest jawna, może w niej brać udział publiczność. Obronę Piotra Dymińskiego wspiera Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

