Nie wszyscy płacą za śmieci. Jak to zmienić?

W Krośnie, w skali roku, brakuje ponad 1,3 miliona złotych na gospodarkę odpadami. Sposobem miała być podwyżka opłat, ale na to nie było zgody radnych. Czy istnieje inny sposób? Czy możliwe jest uzyskanie brakującej kwoty bez podnoszenia opłat? To możliwe …ale nie każdemu ten pomysł się spodoba.

Prawo przewiduje różne sposoby naliczania opłat. W wielu gminach, szczególnie w dużych miastach, samorządy nie tracą czasu na próby liczenia każdego człowieka czy sprawdzania, kto wyjechał, albo ilu studentów naprawdę mieszka na stancjach.

Jednym ze sposobów naliczania opłaty jest ustalanie wysokości opłaty w zależności od zużycia wody. Są też miasta z systemem mieszanym, gdzie sposób naliczania opłaty jest różny, w zależności od rodzaju zabudowy.

Obecnie w Krośnie brakuje ponad 1,3 mln złotych na pokrycie kosztów gospodarki odpadami. Do tej pory rozważane były dwa rozwiązania: albo podniesienie opłat, wtedy dodatkowe koszty zostaną pokryte przez tych mieszkańców, którzy są głoszeni w systemie. Druga możliwość to pokrycie brakującej kwoty z budżetu gminy, wtedy zapłacimy za to wszyscy. Teraz pojawiła się trzecia opcja: zmiana sposobu naliczania opłat i oparcie się na wskaźniku „zużycia wody”.

Piotr Dymiński złożył do Rady Miasta petycję o rozważnie takiej możliwości.

– Zwróciłem się o podjęcie dyskusji nie tylko w Komisji Skarg Wniosków i Petycji, ale i Komisji Gospodarki Komunalnej oraz Komisji Budżetu i Finansów. Nie twierdzę, że to jest doskonałe rozwiązanie, ale w zaistniałej sytuacji należy je rozważyć – zaznacza Piotr Dymiński. Dodaje przy tym, że możliwe jest stosowanie systemu „hybrydowego” i różnego sposobu naliczania w różnym typie zabudowy – To są rozwiązania, które warto omówić, a nie z góry wykluczać – dodaje Dymiński.

Wysokość opłaty od mieszkańca mogłoby pozostać bez zmian
W petycji wskazano, że oparcie się na wskaźniku zużycia wody może pozwolić na zwiększenie wpływów z tytułu opłat bez podnoszenia opłat. Ma to wynikać z urealnienia liczby osób które faktycznie mieszkają w Krośnie i wytwarzają odpady. Według słów Prezydenta Piotra Przytockiego, w systemie może brakować nawet ponad 7000 osób. Jest to prawdopodobnie liczba zawyżona.
Brakująca kwota na zagospodarowanie odpadów w 2026 roku szacowana jest na 1 340 604 zł. Zakładając, że wprowadzenie rozliczeń opartych na zużyciu wody pozwoli uszczelnić system tylko o 3500 osób (połowa z tego, o czym mówi Prezydent), to bez podnoszenia opłat system zostanie zasilony dodatkową kwotą 1.386.000 zł. Jest to suma niewiele wyższa niż oszacowany przez Urząd Miasta deficyt. Powinno to pozwolić utrzymać poziom opłat od mieszkańca bez zmian, nadal będziemy płacić w przeliczeniu 33 zł za osobę.

Tworzenie niezależnych mediów kosztuje. Możesz wesprzeć nas finansowo:
Santander Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”

Dodatkowe argumenty „za”
Rozwiązanie ma to tez dodatkowe korzyści. Po pierwsze pracownicy i mieszkańcy nie będą musieli tracić czasu na aktualizowanie deklaracji o liczbie osób zamieszkujących poszczególne posesje. Po drugie niepotrzebne staną się „kontrole liczby osób zamieszkujących”. Po trzecie, takie rozwiązanie będzie sprzyjało większej dbałości o oszczędzanie wody. Woda jest zasobem strategicznym i staje się zasobem deficytowym. Tymczasem na koniec letniego sezonu w 2025 roku, zalew w Sieniawie będący ujęciem wody dla Krosna wyglądał już bardziej jak rzeka, a nie jezioro.

Jakie są argumenty „przeciw”?
Pierwsze już poznaliśmy. Przeciwnicy metody naliczania opłat w zależności od zużycia wody podkreślają, że to nie woda, a mieszkaniec produkuje odpady, a to, że ktoś zużywa więcej wody nie znaczy, że produkuje więcej śmieci. Część radnych obawia się też, że „ludzie w ogóle przestaną się myć”. Z pewnością gdy temat sposobu naliczania opłat trafi pod dyskusję, pojawią się kolejne argumenty przeciwników.

Sedno petycji
Sednem sprawy jest to, kto ma zapłacić za deficyt w systemie gospodarowania odpadami. Czy zapłacić mają wszyscy mieszkańcy poprzez pokrycie kosztów z budżetu Miasta? Czy zapłacić mają tylko Ci, którzy zgłosili wszystkich domowników, a brakujące środki uzyskane będą z poniesienia opłat? Czy powinniśmy szukać sposobów, by zapłaciły osoby, które do tej pory unikają opłat?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content