Podatki w górę? Bo prezydent chce więcej wydać

Jednym z ważniejszych punktów środowej sesji Rady Miasta Krosna będzie podatek od nieruchomości. Prezydent proponuje podniesienie stawek na 2027 rok, co ma przynieść budżetowi dodatkowe 4,85 mln zł. W uzasadnieniu przekonuje, że pieniądze są potrzebne na „edukację, sprawy społeczne, utrzymanie infrastruktury i inwestycje”. Ale rzeczywista lista potrzeb ma również drugą stronę: wydatki, o których prezydent w uzasadnieniu nie wspomina.


Reklama

Proponowany projekt zakłada podwyżki podatku od nieruchomości od 1 stycznia 2027 r. Najmocniej odczują je przedsiębiorcy: stawka za budynki związane z działalnością gospodarczą wzrośnie z 32 do 35,50 zł za m², czyli o 10,94%. Dla mieszkań stawka wzrośnie z 1,20 do 1,29 zł za m² (7,5%). Prezydent szacuje, że nowe stawki przyniosą budżetowi dodatkowe 4,85 mln zł rocznie.

Uzasadnienie podwyżki brzmi wybiórczo i trudno uznać je za uczciwe przedstawienie sytuacji. Prezydent wylicza potrzeby, na które może zabraknąć pieniędzy: od edukacji po inwestycje, ale pomija wydatki, z których najwyraźniej nie zamierza rezygnować. Wygląda to tak, jakby oszczędności miały dotyczyć przede wszystkim potrzeb mieszkańców, a nie ambicji rządzących, ich kosztownych pomysłów i autopromocji.

„Ubytek”, czyli pieniądze, których miasto nie dostało

Jednym z argumentów za podwyżką jest ubiegłoroczny „ubytek” dochodów w wysokości około 2 mln zł. Miał on powstać dlatego, że radni uchwalili stawki niższe od pierwotnie proponowanych przez władze miasta.

Tyle że miastu nic nie ubyło. Nie straciło pieniędzy, które już miało. Po prostu nie dostało tyle, ile chciał Prezydent. Różnica w tym wypadku nie jest automatycznie stratą. Po prostu Radni nie zgodzili się na tak wysokie obciążenie podatników.

Pieniądze, których gmina nie pobrała, nie wyparowały. Zostały w kieszeniach mieszkańców i przedsiębiorców. To również ma znaczenie, zwłaszcza gdy mówimy o lokalnych firmach, kosztach prowadzenia działalności i domowych budżetach.


Reklama

Są wydatki, o których nie ma mowy

Prezydent wymienia edukację, sprawy społeczne, infrastrukturę i inwestycje. Trudno kwestionować znaczenie tych obszarów. Problem w tym, że uzasadnienie podwyżki nie przedstawia pełnego obrazu finansowych priorytetów miasta.

Nie ma w nim na przykład mowy o kolejnych dopłatach do Centrum Dziedzictwa Szkła. Spółki, która miała utrzymywać się sama, a której działalność wymaga kolejnych zastrzyków publicznych pieniędzy. To około jednego miliona złotych rocznie.

Wreszcie sport. Ten również jest ważny. Tyle że w miejskich wydatkach trzeba odróżnić wspieranie powszechnej aktywności fizycznej mieszkańców od finansowania zawodowych rozgrywek. W 2026 roku trzy zawodowe kluby związane z trzema radnymi rządzącej większości otrzymały w ramach rzekomego „rozwijania kultury i sprawności fizycznej wśród mieszkańców” ponad 3 mln złotych. W uzasadnieniu podwyżki podatków kryje się groźba, że może zabraknąć na edukację dzieci… ale na mecze wyjazdowe zagranicznych zawodników nie zabraknie?

A co z miejską propagandą? Krosno co roku płaci Telewizji Obiektyw za materiały „informacyjno-promocyjne”, w tym wywiady z prezydentem. W wywiadzie, którego Prezydent udzielił w tej telewizji pojawiły się nawet manipulacje i informacje sprzeczne z dokumentami dotyczącymi miejskiej zieleni. Na szkoły może zabraknąć, na sprawy społeczne może zabraknąć, ale na opłacanie przekazu władzy, jakoś pieniądze się znajdują?


Reklama

A same inwestycje? Także drogi, które mogą prowadzić donikąd. „Droga przez park” to nie tylko wydatki na przygotowanie i kolejne aktualizacje projektu. To również wykup nieruchomości, które zamiast służyć mieszkańcom i rozwijać tę część miasta, pozostają w zawieszeniu. Budynki niszczeją, a niepewność co do przyszłości blokuje sensowne zagospodarowanie tych terenów. Miasto ponosi koszty, podtrzymuje projekt, a jednocześnie przyznaje, że przy obecnych uwarunkowaniach trudno wskazać jakąkolwiek realną perspektywę jej budowy. A miliony płyną. Ile jeszcze pieniędzy trzeba wydać na inwestycję, która coraz bardziej przypomina kosztowny plan bez przyszłości? Przecież rezygnacja z takiej inwestycji nie musi oznaczać wyłącznie oszczędności na kolejnych aktualizacjach dokumentacji. Może otworzyć drogę do sprzedaży lub wynajmu nieruchomości. Zamiast podtrzymywać kosztowny projekt i patrzeć, jak wszystko niszczeje, miasto mogłoby spróbować odzyskać pieniądze i przeznaczyć je na inne inwestycje.

W uzasadnieniu: edukacja, sprawy społeczne, infrastruktura i inwestycje występują jako potrzeby, które mają uzasadniać pobranie od podatników kilu kolejnych milionów. Czyli, jak nie będzie podwyżki, to cięcia będą na tych potrzebach? Kosztowne pomysły prezydenta i rządzących radnych nie są zagrożone? Dobrze odczytujemy to uzasadnienie? Czy takie pytanie padnie na sesji?

To ważne, ale zapewne niewygodne pytania dotyczące priorytetów prezydenta. Warto wiedzieć, czy stając przed wyborem, prezydent będzie ciął budżet szkół, czy dotacje na zawodowe kluby sportowe, które mają swoją reprezentację w Radzie Miasta? Czy jeśli radni nie zgodzą się na tak dużą podwyżkę podatków, to zabraknie pieniędzy np. na papier ksero w szkołach, ale na wywiady w telewizji pieniądze będą?

Podatki to nie jedyny sposób na zbilansowanie budżetu

W uzasadnieniu pojawia się również argument, że „podatki są inwestycją, a dotacje wymagają wkładu własnego”. To prawda. Ale samo wskazanie potrzeb nie przesądza jeszcze, że jedynym rozwiązaniem jest zwiększanie dochodów z podatków.

Jeśli władze miasta chcą uzasadniać podwyżkę koniecznością finansowania edukacji, spraw społecznych i inwestycji, powinny równocześnie pokazać, co zrobiły, by racjonalizować pozostałe wydatki.

Odpowiedzialność za finanse miasta nie polega wyłącznie na zapewnianiu budżetowi coraz większych wpływów, polega na pilnowaniu, by pieniądze podatników były wydawane z sensem.

A może uzasadnienie podwyżki powinno brzmieć inaczej?

„Mając na uwadze zapewnienie środków finansowych na zaspokojenie potrzeb
w zakresie wydatków, w szczególności na kolejne dopłaty do CDS, dotacje dla zawodowych klubów związanych z radnymi rządzącej większości i umowy z Telewizją na sponsorowane materiały prezentujące stanowisko prezydenta (…)”
. Przecież te wydatki są z tego samego budżetu, dlaczego ich nie wymienia się w uzasadnieniu? Czy to nietykalne priorytety władzy?

Żeby lokalne sprawy nie znikały

Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!

Możesz wesprzeć nas finansowo:
Erste Bank: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis
 zrzutka.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content