Prezes Centrum Dziedzictwa Szkła jest przekonany, że spółka dobrze spełnia swoje zadanie. Jego zdaniem jedyne, czego nie udało się osiągnąć to wynik finansowy. Otwarcie przy tym przyznaje, że CDS będzie wymagał dopłat. O sytuacji spółki, która zakończyła rok stratą blisko 1,3 mln złotych rozmawiano na komisji Rady Miasta.
Prezes Centrum Dziedzictwa Szkła, Paweł Szczygieł zebrał liczne pochwały za swoją dzielność od radnych komisji i Prezydenta Krosna. Przewodniczący Rady Miasta, Zbigniew Kubit podkreślił, że „niewybaczalnym błędem byłoby zlikwidowanie CDS”.
Zawsze będziemy dopłacać?
Prezes zgodził się, że działalności spółki należy się przyglądać, ale sensownie”. Przyznał, że „kiedyś popełniono błąd” zakładając, że spółka będzie utrzymywała się sama, ale teraz widać, że jest to niemożliwe.
Średnio każdy mieszkaniec Krosna dopłaca do CDS około 30 złotych rocznie, chociaż zapowiadano, że spółka będzie utrzymywać się sama. Większość mediów nie podaje tych informacji.
Uważasz, że wolne media są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
„Do kultury się dopłaca, a miasto trzeba promować„
W dyskusji przypomniano, że dopłaca się też do instytucji kultury. Niemałe środki otrzymuje np. RCKP. Pamiętajmy jednak, że instytucje kultury pełnią często nieodpłatnie ważne zadania na rzecz mieszkańców. Rolą CDS jest co innego. Spółka ma za zadanie promowanie miasta. I to również podkreślają radni oraz prezydent Piotr Przytocki: „miasto trzeba promować” i „trzeba sobie odpowiedzieć, czy mamy być miastem turystycznym”. Ale z tego zdania nie wynika, że należy promować akurat w taki sposób i takim kosztem. Może inne sposoby byłyby tańsze i bardziej efektywne? Mamy cel do realizacji i mamy budżet na ten cel (1,3 mln zł rocznie). Z tego, że „promocja jest potrzebna”, nie wynika automatycznie, że bez CDS promocja Krosna byłaby niemożliwa, albo, że CDS jest najbardziej efektywnym z możliwych sposobów promocji.
CDS spełnia swoją rolę?
Prezes CDS przekonywał radnych, że kwestie finansowe, to jedyne założenie, którego spółka nie spełniła.
Trzeba jednak przypomnieć, że CDS miał nie tyle „promować miasto”, co przejąć zadania z promocji miasta. Ta spółka miała stworzyć „zintegrowany produkt turystyczny”. CDS miał być magnesem przyciągającym turystów także do innych atrakcji. Tymczasem promocja miasta prowadzona jest osobno przez wydział urzędu i informację turystyczną podległą Muzeum Rzemiosła. Do tego sam CDS zaczął konkurować z innymi lokalnymi atrakcjami o zwiedzających. Co ciekawe, najwięksi zwolennicy CDS potrafią twierdzić, że „w Krośnie nie ma nic innego godnego odwiedzenia poza CDS”. To jest postawa całkowicie zaprzeczająca idei przyświecającej powstaniu tej spółki i zaprzecza sensowi jej istnienia. CDS miał integrować ofertę turystyczną, a co tu integrować, skoro nie ma nic innego do zwiedzania? Czy „fanatycy CDS” dostrzegają ten paradoks: jeśli nie ma nic innego wartego odwiedzenia w Krośnie, to po co mamy dopłacać turystom za przyjazd do samego CDS? To by nie miało sensu.
Co gorsza, podczas komisji prezes Paweł Szczygieł odpowiedział, że przecież nie ma nic złego w tym, że CDS konkuruje z innymi atrakcjami. Konkurencja z innymi atrakcjami, to zaprzeczenie zintegrowanej oferty.

Kto zwiedza CDS?
Brak jest informacji o tym, jaki jest profil turysty zwiedzającego CDS. Spółka prowadzi badania ankietowe, ale nie uwzględniają one kilku kluczowych kwestii. W efekcie nie wiemy nawet czy zwiedzający jest przyjezdny, czy może miejscowy. Spółka nie ma danych ilu zwiedzających to uczniowie lokalnych szkół. Równocześnie wiadomo, że wielu zwiedzających to kuracjusze z pobliskich uzdrowisk, czyli turysta, który nie nocuje w Krośnie. Wiadomo też, że dla części zwiedzających CDS jest tylko przystankiem na trasie, bo mają już zaplanowane kolejne punkty np. w Sanoku i nawet nie zatrzymują się na obiad w Krośnie. Brakuje danych. Rocznie zwiedzających CDS jest około 50 tysięcy (w 2025 roku ponad 50 tys.), ale struktura tego ruchu turystycznego pozostaje zagadką. Dlaczego? Niektórych danych statystycznych CDS najwyraźniej nie chce zbierać. Brak informacji prezes spółki wykorzystuje na swoją korzyść sugerując, że te 50 tysięcy to „turyści przyciągani przez CDS”. Na pewno tak nie jest, ale niestety ciężko jest oszacować jaka cześć tego ruchu to turyści faktycznie przyciągnięci do Krosna, którzy dzięki temu zatrzymali się w mieście chociaż na jedną dobę.
Czy zwiedzających może być więcej?
Gdy tworzono CDS było wiadomo, że to bardzo śmiały pomysł. Rozmawiałem wtedy z Piotrem Przytockim, zgodziliśmy się, że dla osiągnięcia planowanych celów trzeba około 100.000 zwiedzających rocznie. Byłem sceptyczny co do tej liczby, Prezydent uważał ją za możliwą do osiągniecia. Pamiętajmy, że DK28 przebiegająca przez Krosno, to jedna z głównych tras dla turystów jadących w Bieszczady. Dla realizacji celów stawianych przed CDS 14 lat temu wystarczyłoby przechwycenie przez lokalne atrakcje 5-10 % tego ruchu. Oczywiście zakładając, że część z tych turystów zatrzymałaby się chociaż na jedną dobę. Aktualnie liczba zwiedzających CDS to około 50 tys. osób rocznie i praktycznie nie ma możliwości jej zwiększenia. Prezes Paweł Szczygieł przyznał to otwarcie podczas komisji. W szczycie sezonu turystycznego obłożenie już jest maksymalne. Po prostu fizycznie nie może być więcej zwiedzających. Poza szczytem sezonu najwyraźniej brakuje ruchu turystycznego w regionie, żeby wyraźnie zwiększyć obłożenie. Pod względem liczby zwiedzających prawdopodobnie osiągnięto sufit.
Zintegrowany produkt i wspólny bilet
Wśród zadań postawionych przed CDS było stworzenie zintegrowanego produktu turystycznego. Nie „produktu turystycznego” (którym niewątpliwie jest CDS), tylko „zintegrowanego produktu turystycznego”. Co kryje się pod tym pojęciem? To spójna i kompleksowa oferta łącząca różne usługi oraz lokalne atrakcje w jeden gotowy pakiet. Czy coś takiego powstało? Nie. Przyznając, że CDS konkuruje z innymi lokalnymi atrakcjami prezes wprost przyznaje, że spółka działa wbrew swoim założeniom. Tymczasem na obradach komisji poinformowano, że oto jest nowy pomysł! Ma powstać „wspólny bilet” na różne lokalne atrakcje turystyczne! I tu ciekawostka, ten pomysł, jako „coś oczywistego do realizacji” przedstawiono już 14 lat temu. Wspólny bilet jest po prostu oczywistym elementem przy tworzeniu zintegrowanego produktu turystycznego. Przez 14 lat nie zrealizowano tej zapowiedzi, więc można liczyć na krótką pamięć i przedstawić ten sam pomysł jeszcze raz? W radzie są nowe osoby, których nie było w samorządzie 14 lat temu, a inni mogą nie pamiętać. Dlatego warto przypomnieć: Piotr Przytocki zapowiadał, że spółka CDS będzie utrzymywała się sama, przejmie promocję miasta oraz zintegruje ofertę turystyczną miedzy innymi przez wprowadzenie „wspólnego biletu”. Co z tego udało się zrealizować? Nic. Co mamy w zamian? Ponad 20 milionów złotych niezapowiedzianych wydatków.
Uważasz, że wolne media, które przypomną samorządowcom co zapowiadali 14 lat temu, są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl

