Radnym się przelewa? [Felieton]

Wypowiedzi padające na sesjach Rady Miasta mogą świadczyć o tym, że cześć radnych nie do końca rozumie zwykłych mieszkańców. Radni sami sobie przyznali podwyżki „bo wszystko drożeje”, ale równocześnie bagatelizują skutki wzrostu opłat i podatków, które chcą nakładać na mieszkańców.

Podwyżkę diet radnych i wynagrodzenia dla prezydenta uchwalono pod koniec ubiegłego roku.

Z inicjatywą podwyżki dla radnych wyszedł przewodniczący Kubit, a większość radnych to poparła. Dzięki temu co miesiąc dostają dodatkowo około 300 zł. Argumentowano to faktem, że „przecież wszystko drożeje”. Tu ciekawostka, diety radnych w Krośnie nie są konkretną określoną kwotą. Są powiązane są z wysokością tzw. „kwoty bazowej” ustalanej w ustawie budżetowej. Ta kwota jest co jakiś czas nowelizowana wraz z inflacją. Co to oznacza? Diety krośnieńskich radnych rosną wraz z kwotą bazową bez potrzeby zmiany uchwały Rady Miasta. Zatem w związku z tym, ze „wszystko drożeje” diety radnych w Krośnie rosną automatycznie. Dla radnych było to jednak za wolno, dlatego dokonali zmiany w uchwale, dzięki której otrzymują wyższe przelewy z gminy.

Woda
To jest o tyle ciekawe, że radni wręcz publicznie chwalą się rozrzutnością. W sytuacji, gdy średnie zużycie wody na mieszkańca Krosna jest poniżej 3 kubików miesięcznie, jeden z radnych publicznie chwali się, że w swoim gospodarstwie przelewa średnio 9 kubików na osobę. Stwierdził też, że jego znajomi mają również ogromne zużycie wody np. 7-8 kubików na osobę. Z tych powodów kategorycznie sprzeciwił się pomysłowi zmiany zasad naliczania opłat za śmieci, tak by uzależnić je od zużycia wody. Dlaczego to istotne? Bo w systemie finansowania gospodarki odpadami brakuje pieniędzy. Radny jest za tym, żeby po prostu podwyższyć opłaty, bo chodzi ledwo o 2-3 złote. „Ot jedna bułka” twierdzi radny, który z pieniędzy mieszkańców dostał około 300 zł podwyżki. 100 osób musi miesięcznie zapłacić po te przysłowiowe 3 złote żeby sfinansować podwyżkę jednego radnego. Łącznie potrzeba po 3 złote miesięcznie od ponad 2100 mieszkańców, żeby sfinansować podwyżkę, jaką przyznali sobie radni.
Tymczasem wprowadzenie systemu opłat opartego w części lub całości na zużyciu wody mogłoby ujawnić osoby niezgłoszone w systemie, a tym samym zapobiegać deficytowi. Część radnych się na to nie zgadza, bo oni mają takie przyzwyczajenia, że zużywają nieprawdopodobne ilości wody, nawet ponad trzy razy więcej, niż przeciętny mieszkaniec. Dosłownie się przelewa…

Kaucja
Jeszcze ciekawiej wyszło z kaucją. Ponownie chodzi o śmieci. Jeden z radnych stwierdził, ze mieszkańcy mogą sobie łatwo zniwelować koszty podwyżki opłat za śmieci, bo „mogą przecież odbierać kaucję”. Tyle, ze „kaucja” to żaden dodatkowy przychód, najpierw trzeba ją zapłacić. Co się okazało? Radny po prostu sam nie oddawał kaucji. Dopiero niedawno zorientował się ile opakowań kaucjowanych wyrzucał. Ba! Podobno nawet rozmawiał z innymi radnymi i na tamten moment żaden nie był ani razu w „butelkomacie”! Z jego punktu widzenia, zaprzestanie „marnowania kaucji” to dodatkowy przychód, który pokryje koszty opłat za śmieci.

Łatwizna
Radni tłumaczą swoje podwyżki tym, że „wszystko drożeje”, ale gdy te same rosnące koszty dotykają mieszkańców, nagle słyszymy, że to tylko „2–3 złote”, „jedna bułka” albo że przecież można „odebrać kaucję”. Sami bez wahania zwiększyli swoje diety, choć już wcześniej rosły automatycznie wraz z kwotą bazową. Na własne wyższe koszty życia znaleźli rozwiązanie bardzo szybko, sięgając do miejskiej kasy. Tymczasem pieniędzy na dziury w budżecie szuka się w portfelach mieszkańców. Zamiast uszczelniać system i szukać sprawiedliwszych rozwiązań, łatwiej jest po prostu podnosić opłaty i podatki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content