Rok od nielegalnego regulaminu. Nikogo nie ukarano

W lutym ubiegłego roku odbyła się sesja Rady Miasta Krosna, na której po raz pierwszy próbowano egzekwować nielegalny regulamin na Sali Narad. Sam regulamin nie obowiązuje, ale nikogo też nie ukarano. Ale przynajmniej wolno oklaskiwać obrady, a części uroczyste są umieszczane w osobnych punktach programu. Prawie połowa radnych była przeciw uznaniu zasadności skargi na nielegalne ograniczenie praw obywatelskich i praw samych radnych.

W lutym ubiegłego roku Prezydent Piotr Przytocki w lutym 2025 roku próbował narzucić Radzie Miasta i publiczności swoje zasady podczas obrad, do czego nie miał prawa. Równocześnie zarządzone przez prezydenta Przytockiego regulacje uderzały w prawa obywatelskie zapisane głównie w art 61 i art 51 Konstytucji RP. Ten regulamin był nielegalny, co okazało się ponad miesiąc później.

Uważasz, że Krosno potrzebuje wolnych mediów?
Wesprzyj naszą misję!
Powiedz o KrosnoSferze znajomym. Udostępniaj nasze wpisy!

Tworzenie niezależnych mediów kosztuje. Możesz wesprzeć nas finansowo:
Santander Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis
 zrzutka.pl

Tzw. „regulamin” ograniczał prawa

Ograniczenia dotyczyły dostępu publiczności ale i zachowania radnych. Prezydent między innymi zakazał …oklasków. Dużo poważniejsza była ingerencja w dostęp do obrad. Każdy ma prawo wejść na takie obrady, obserwować je i nagrywać. To wynika z zasady przejrzystości stanowienia prawa. Rzeczpospolita Polska zobowiązała się do tego wchodząc do Unii Europejskiej i przyjmując Europejską Konwencję o Prawach Człowieka. To prawo zagwarantowane w Konstytucji i ustawach, jednak Prezydent Krosna uznał, że to on i wydawane przez urzędników „plakietki” decydują, kto z tego prawa może korzystać.

Prośba czy groźba?
Przewodniczący Zbigniew Kubit podjął próbę wprowadzenia w życie pomysłów Prezydenta. Przy tym Pan Kubit miał pełna świadomość, że nie może w tym zakresie niczego nakazać, ani narzucić. Wielokrotnie używał sformułowań, wskazujących na brak uprawnień do wydania poleceń w tym zakresie i podkreślał, że jego słowa są jedynie prośbą. Prośba z definicji ma to do siebie, że można jej odmówić. Niestety Pan Kubit uznał inaczej i wobec nie spełnienia jego próśb wezwał Straż Miejską. Strażników miał powiadomić, że „Piotr Dymiński obecny na sali zakłóca porządek”. Strażnicy podjęli interwencje, w tym zagrozili użyciem środków przymusu (czyli np. siły, pałek i paralizatorów).

Interweniujący patrol odmówił wyjaśnienia sprawy na miejscu. Strażnicy stwierdzili wprost, że skoro Przewodniczący mówi, że było „zakłócanie porządku”, to oni nie będą niczego sprawdzać. Uważam, że bezkrytyczne działanie wyłącznie na podstawie wersji zawiadamiającego, to poważne naruszenie zasad postępowania nakazujących funkcjonariuszom obiektywne wyjaśnienie okoliczności sprawy. Strażnicy nie wykonując żadnych czynności wyjaśniających w celu ustalenia faktów próbowali nałożyć pouczenie, a wobec odmowy jego przyjęcia zagrozili skierowaniem sprawy do Sądu. Uniemożliwili też powrót na salę, czym uniemożliwili korzystanie z praw gwarantowanych w Konstytucji RP i Europejskiej Konwencji o Prawach Człowieka. Sprawa „zakłócania porządku”, po zbadaniu nagrań, została umorzona z powodu „braku znamion czynu”. To potwierdza, że zawiadomienie ze strony Pana Kubita było fałszywe, a nagranie z obrad potwierdza, że to fałszywe zawiadomienie było odwetem za odmowę wykonania prośby.

Nikt nie został ukarany

Mija rok. Nadal nikt nie został ukarany. Straż Miejska nie ukarała Pana Kubita za fałszywe zawiadomienie, chociaż zawiadamianie o czynie, który nie został popełniony jest karanym wykroczeniem. Prokuratura umorzyła postepowanie względem strażników. Na to postanowienie zostało złożone zażalenie do Sądu.

Mamy sytuację, w której prawem nadrzędnym jest dostęp do obrad, w tym prawo ich nagrywania. To prawa chronione na mocy Konstytucji i Konwencji Międzynarodowej, tymczasem organy władzy w Krośnie uważają, że te prawa można bezkarnie ograniczać poprzez fałszywe zawiadomienie o wykroczeniu.

Zdecydowane stanowisko Sieci Watchdog Polska

“Okiem Watchdoga” to cotygodniowe podsumowanie najważniejszych informacji z całej Polski, w kontekście jawności działań władzy i zmagań obywateli z nieprawidłowościami. Część 62. odcinka poświęcono Krosnu.

Sprawę komentowała Sieć Watchdog – nagranie realizowano w Szczecinie.

Radni nie są pewni
Regulamin narzucony przez Prezydenta był niezgodny z prawem, co potwierdziła interwencja Wojewody. W styczniu 2026 roku Rada miasta Krosna rozpatrywała skargę na nielegalne zarządzenie, które miedzy innymi ingerowało w prawa radnych. Rada miasta uznała skargę za zasadną…ale tylko 11 głosami za, przy 10 przeciw.
Kazimierz Mazur, Tomasz Józefowicz, Tomasz Soliński Paweł Krzanowski, Janusz Hejnar , Małgorzata Szeliga, Gabriel Zajdel, Wojciech Byczyński, Adam Przybysz, Agnieszka Raś, Tomasz Zajdel uznali skargę „za zasadną”.

Tymczasem Robert Hanusek, Marcin Niepokój, Michał Baran, Anna Dubiel, Zbigniew Kubit, Michał Finfa, Daria Balon, Anna Galert, Sławomir Bęben, Piotr Grudysz byli przeciw uznaniu skargi za zasadną.
W tym radny Sławomir Bęben, jako członek komisji Skarg Wniosków i Petycji zgłosił „zadnie odrębne” od stanowiska komisji, która uznała skargę za zasadną. W zdaniu odrębnym Pan Bęben zawarł nieprawdziwą informację, że interwencja Straży Miejskiej podczas obrad w lutym 2025 roku odbyła się na podstawie Statutu Miasta Krosna. To smutne, że nawet członek komisji nie bada rzetelnie okoliczności i podpisuje się pod nieprawdziwymi stwierdzeniami.

Na co pozwala Statut?
Statut Miasta Krosna pozwala na nakazanie opuszczenia sali osobie, która „zakłóca porządek obrad”. Wbrew zdaniu odrębnemu Pana Bębna do takiej sytuacji nie doszło podczas obrad w lutym 2025 roku. Co więcej, zakłócenie porządku obrad przez około godzinę od ich rozpoczęcia było niemożliwe, ponieważ Przewodniczący tego porządku nie realizował. Zamiast rozpoczęcia merytorycznej pracy, bez żadnej zmiany w porządku obrad, postanowiono uroczyście pożegnać dwie panie odchodzące z urzędu na emeryturę. Były gratulacje, przemowy i wręczanie i przyjmowanie kwiatów.

W tym punkcie miał być zmieniany porządek obrad, a wręczano kwiaty, następnie przewodniczący po opuszczeniu Prezydium prowadził prywatne rozmowy, chociaż nie ogłosił przerwy.

Wszystko w punkcie “przyjęcie porządku obrad”. Wyglądało to jak błąd w transmisji, tak jakby ktoś zapomniał zaktualizować nagłówek, ale w istocie było błędem Przewodniczącego, który na to pozwolił bez zmiany porządku obrad. W pewnym momencie Pan Kubit, bez uprzedzenia i bez ogłoszenia przerwy opuścił Prezydium, by jeszcze prywatnie porozmawiać z odchodzącymi Paniami, co wywołało dodatkowe zamieszanie na sali. Nikt nie panował nad obradami, a zarazem nie była to przerwa. Nie był też realizowany żaden punkt obrad. Zatem na jakiej podstawie Pan Bęben może twierdzić, że obrady zakłóciła osoba, która tylko obserwowała ten bałagan grzecznie siedząc na krześle?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content