Niezwykła historia zatoczyła pełne koło. Srebrna bransoletka-nieśmiertelnik polskiego oficera, zgubiona w sierpniu 1944 roku na polach Normandii, po ponad 80 latach wróciła do jego rodziny! Wzruszające przekazanie pamiątki odbyło się w Prywatnym Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie.
To wydarzenie, którego finał mógłby być scenariuszem filmu historycznego. Młody Francuz Hektor, podczas poszukiwań z wykrywaczem metalu na polach Normandii, odnalazł srebrną bransoletkę należącą do polskiego żołnierza. Widniały na niej czytelne dane:
„FR. KRĘŻAŁEK ŁĘKI – KROSNO” oraz „POLISH ARMY IN BRITAIN” na drugiej stronie.
Przez dziesięciolecia pamiątka spoczywała w ziemi, w miejscu, przez które w 1944 roku przeszedł jeden z najważniejszych polskich szlaków bojowych II wojny światowej. Hektor postanowił jednak nie poprzestać na samym odkryciu. Chciał ustalić, kim był żołnierz, i odnaleźć jego rodzinę.

Z Normandii do Krosna
Informacja o znalezisku szybko obiegła Internet. Dzięki zaangażowaniu pasjonatów historii udało się ustalić, że właścicielem bransoletki był kpt. Franciszek Krężałek z Łęk Dukielskich, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.
O odnalezieniu bransolety informowaliśmy w maju:
W sprawę zaangażował się Lesław Wilk z Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie, który od lat bada historię regionu i wojenne losy jego mieszkańców. Jak się okazało, Franciszek Krężałek był jego krewnym! Dzięki zgromadzonym przez Wilka materiałom udało się odtworzyć niezwykły życiorys oficera i nawiązać kontakt między znalazcą a rodziną kapitana.

Wkrótce Hektor poznał także Marka Krężałka, syna śp. kapitana. Od początku deklarował, że chce osobiście przekazać odnalezioną pamiątkę rodzinie jej właściciela.
Po ponad 80 latach od zagubienia bransoletki w Normandii młody Francuz przyjechał do Krosna, do Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych, by oddać ją synowi polskiego oficera.
Świadek historii
Spotkanie miało niezwykle wzruszający charakter. Srebrna bransoletka-nieśmiertelnik, zgubiona przez kpt. Franciszka Krężałka w sierpniu 1944 roku w okolicach Critot w Normandii, znów znalazła się w rękach jego rodziny.
To jednak znacznie więcej niż zwykły kawałek metalu. Przez dziesięciolecia przedmiot ten pozostawał niemym świadkiem wojny, odwagi i losów polskiego żołnierza, który opuścił rodzinne Łęki Dukielskie, by walczyć o wolną Polskę.
W dowód wdzięczności za niezwykłą postawę znalazcy Hektor i Marek Krężałek otrzymali pamiątkowe statuetki z wizerunkiem odnalezionego nieśmiertelnika na tle barw narodowych Polski i Francji oraz symboliki legendarnej 1 Dywizji Pancernej.
Wydarzenie dokumentowała ekipa programu TVP Historia „Było… nie minęło”. Odcinek na ten temat nie został jeszcze opublikowany, prawdopodobnie znajduje się w przygotowaniu do emisji.
Wojenny szlak kpt. Krężałka
Odnalezienie nieśmiertelnika w Normandii mogło początkowo sugerować, że jego właściciel zginął podczas walk. Prawda okazała się jednak zupełnie inna.
Losy Franciszka Krężałka zostały szczegółowo opisane przez Lesława Wilka w opracowaniu „Z Łęk (Dukielskich) do Wilhelmshaven”. Zebrane dokumenty i relacje pokazują drogę, jaką przeszedł żołnierz z niewielkiej miejscowości pod Krosnem.
Po walkach we wrześniu 1939 roku Franciszek Krężałek ewakuował się na Węgry, gdzie został internowany. Później przedostał się do Francji. Gdy w 1940 roku kraj ten poniósł błyskawiczną klęskę w starciu z hitlerowskimi Niemcami, Krężałek ponownie musiał uciekać i w dramatycznych okolicznościach ewakuował się do Wielkiej Brytanii.

Tam kontynuował edukację wojskową i dołączył do formowanej w Szkocji 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.
W sierpniu 1944 roku, podczas alianckiej inwazji w Normandii, kpt. Franciszek Krężałek pełnił funkcję oficera Dowództwa Zaopatrywania 1 Dywizji Pancernej. Odpowiadał za niezwykle ważną dla działań bojowych gospodarkę paliwową dywizji. To właśnie wtedy, gdzieś w Normandii, zgubił swoją bransoletkę-nieśmiertelnik. Nie zgubił jednak wojennego szlaku, wraz z 1 Dywizją Pancerną przeszedł cały jej szlak bojowy, aż do Wilhelmshaven w Niemczech.
Powrót do kraju nie oznaczał końca dramatu
Wojna nie była jedynym dramatycznym okresem w życiu kapitana. Jego biografia to także historia losów jego rodziny. W czasie wojny jego żona została zesłana w głąb Związku Radzieckiego, a po powrocie do Polski żołnierz gen. Maczka nie znalazł w ojczyźnie wdzięczności, na jaką zasłużył.
Podobnie jak wielu innych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, znalazł się pod podejrzliwym okiem komunistycznych władz. Był inwigilowany przez Urząd Bezpieczeństwa jako osoba potencjalnie wroga nowemu ustrojowi, a nawet podejrzewana o działalność szpiegowską.
Losy Franciszka Krężałka stają się odbiciem historii całego pokolenia Polaków. Wojna, rozłąka z rodziną, tułaczka przez kolejne kraje, walka o wolność u boku aliantów, a później trudny powrót do kraju, który znalazł się po drugiej stronie żelaznej kurtyny.
Historia, która połączyła dwa kraje
Przekazanie odnalezionej po ponad ośmiu dekadach pamiątki miało bardzo symboliczny wymiar. Młody Francuz odnalazł na polu dawnej bitwy przedmiot należący do polskiego żołnierza. Mógł zachować go jako ciekawe znalezisko albo kolejny eksponat. Zamiast tego rozpoczął poszukiwania jego historii i rodziny. Te poszukiwania przeszły jego oczekiwania i doprowadziły aż do Krosna, do człowieka, który dobrze poznał i opisał historię właściciela bransolety.

Po ponad 80 latach bransoletka Franciszka Krężałka wróciła do jego bliskich. W Prywatnym Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych, spotkali się ludzie, których połączyła historia sprzed kilku pokoleń: syn polskiego oficera i młody Francuz, który postanowił oddać rodzinie znalezioną pamiątkę.
To jeden z tych momentów, które przypominają, że historia nie jest zamkniętym rozdziałem w podręczniku. Czasem wciąż leży pod ziemią, czekając na odkrycie. A kiedy zostanie odnaleziona, potrafi połączyć ludzi ponad granicami, pokoleniami i upływem czasu.
W tym przypadku historia zatoczyła pełne koło: z Łęk Dukielskich, przez Węgry, Francję, Wielką Brytanię i Normandię, aż do Wilhelmshaven, a po ponad osiemdziesięciu latach ponownie do Krosna.

