„Skończmy z dyskusją o dopłacaniu do CDS” i „do dopłat do CDS trzeba przywyknąć”. Prezes spółki, większość radnych i prezydenci Krosna myślą podobnie. Spółka, która miała się sama finansować będzie nadal dofinansowywana przez gminę. Nie rozważa się innej opcji, a w dyskusji porównano to do dopłat do MKS albo bibliotek.
Podczas sesji Rady Miasta Krosna omawiano sytuację CDS. Spółka ponownie przyniosła ponad milion złotych strat. Zdaniem większości samorządowców, to koszt, który Krosno zdecydowanie powinno ponosić.
Sprawa omawiana była na Komisji Gospodarki Komunalnej i Komisji Budżetowo-Finansowej. Obie wyraziły się pozytywnie o sprawozdaniu spółki.
W dyskusji kilka pytań zadał radny Gabriel Zajdel, w tym zapytał o formalny plan naprawczy na wypadek procedury upadłości spółki, która co roku przynosi straty.
Prezes spółki, Paweł Szczygieł zamiast udzielić odpowiedzi na pytanie rozpoczął monolog o znaczeniu spółki dla Krosna, w tym polemizował z przytaczanymi przez siebie krytycznymi opiniami oraz przekonywał, by zakończyć dyskusję o finansowaniu CDS.
Powiedział, że to „jedyna możliwość” gdzie może publicznie odnieść się do pojawiających się w debacie publicznej komentarzy. Nie jest to prawdą, bowiem prezes korzysta np. możliwości udzielania wywiadów w mediach, gdzie swobodnie buduje swoją narrację, a podawanych przez niego danych nikt nie weryfikuje.
Pod koniec swojej wypowiedzi odpowiedział radnemu G. Zajdlowi, że procedura na wypadek upadłości nie jest potrzebna, bo spółka nie ma problemów z regulowaniem swoich zobowiązań.
Uważasz, że wolne media są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
Krytyka jest potrzebna …ale niepotrzebna
Prezes Paweł Szczygieł już na początku wypowiedzi podkreślił, że CDS potrafi przyjąć krytykę, a nawet, że krytyka jest czymś naturalnym w życiu publicznym. Jednak przewodniczący Zbigniew Kubit nie dopuścił w tym punkcie do głosu przedstawiciela KrosnoSfery, chociaż w wypowiedziach prezesa przytaczane były wyrwane z kontekstu fragmenty naszych publikacji. Prezes był jednak zaskoczony, że nie będzie miał tyle czasu na wypowiedź.
Obrona dobrego imienia instytucji
Monolog Prezesa uzasadniany był koniecznością obrony wiarygodności spółki. Stanowczo podkreślał, że wszystkie cele stawiane przed CDS zostały i nadal są realizowane. W dużej mierze dotyczy to jednak ogólnych stwierdzeń, które powinny zostać poddane dyskusji i analizom. np. czy widzimy efekt dla lokalnej gospodarki w postaci „ożywienia Rynku”, czy może połowa lokali nadal jest pusta? Albo dlaczego atrakcja jest nadal deficytowa, skoro jest konkurencyjna? Żeby zrównoważyć deficyt należałoby utrzymać te samą liczbę zwiedzających przy biletach droższych o około 25 zł. Być może CDS jest bardzo atrakcyjny i ludzie są gotowi zapłacić o wiele więcej za zwiedzanie, a my po prostu nie doszacowaliśmy cen biletów?
Prezes przytoczył też dowód na stworzenie „zintegrowanego produktu turystycznego” wyraźnie podkreślając, że w ubiegłym roku była jedna wycieczka z Krakowa i jedna z Torunia (licealna), które skorzystały z szerokiej oferty nie tylko CDS, ale i innych atrakcji, lokalnej gastronomii, a nawet z usług lokalnego przewoźnika. Wspólne oferty dla nich przygotował CDS. Tyle, że krytyka nie opiera się na twierdzeniu, że takich wycieczek w ogóle nie ma, tylko na stwierdzeniu, że wbrew zapowiedziom, od 14 lat nie powstał „wspólny bilet”, a pomysł na takie rozwiązane pojawia się regularnie, za każdym razem jako „coś nowego”.
Prezes kategorycznie sprzeciwił się podawaniu informacji, że spółka „nie agreguje danych” o strukturze ruchu turystycznego. Na dowód przytoczył, że w ostatnich dniach przekazywał do komisji Rady Miasta dane o ilości biletów dla szkół. Jednak twierdzenia o braku pełnych danych o strukturze ruchu opierają się na odpowiedziach prezesa na pytania w czasie obrad komisji, gdy stwierdził np, że nie wiadomo ilu zwiedzających to kuracjusze z uzdrowisk, albo miejscowi mieszkańcy. A czy to istotne ilu jest kuracjuszy? Z pewnością tak, ponieważ w pobliskich uzdrowiskach na turnusach sanatoryjnych przebywa nawet 60 tysięcy osób rocznie. Dla tych osób organizowane są wycieczki po okolicy, w tym do Krosna. Jest to zatem zarazem turysta, który i tak trafiłby do naszego regionu, a prawdopodobnie też do Krosna, a zarazem to turysta, który nie zamówi noclegu w Krośnie i generalnie jego wydatki w mieście będą poniżej „średniej na turystę”. A to istotne dla oceny wpływu na lokalną gospodarkę.
Uważasz, że wolne media są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
Pomóż nam zwiększyć zasięgi, udostępnij ten wpis znajomym!
„Nie będzie zysków finansowych!„
Prezes Paweł Szczygieł z całą mocą podkreślał, że CDS nie bezie generował zysków finansowych. Porównał role kierowanej przez siebie spółki do biblioteki. Tyle, że w dyskusji publicznej nie ma oczekiwania „przynoszenia zysków”, jest jedynie przypominanie o obietnicy „samofinansowania”. Prezes wyraźnie dyskutował z tezą, którą wytworzył na potrzeby własnej argumentacji. W późniejszej części wypowiedzi przygnał, że pierwotne założenia o „samofinansowaniu” są niemożliwe do realizacji.

– Czy Krosno jako „Miasto Szkła” chce nadal inwestować w swoją markę? – podkreślił, że CDS nie jest przypadkowym kosztem, tylko świadomą inwestycją.
Prezes przyznał przy tym, że obecnie spółka osiągnęła już granice możliwości jeśli chodzi o sprzedaż biletów i produkcji. Uczciwie przyznał też, że w najbliższych latach będą kolejne wyzwania finansowe, w związku choćby ze stanem budynku, a CDS będzie wymagało wsparcia właściciela. Na różne sposoby powtarzał przy tym, że warto dopłacać do CDS ze względu na przynoszone przez spółkę korzyści dla marki miasta. Stwierdził przy tym, że dopłaty do CDS to zwiększanie kapitału spółki, czyli majątku miasta. Jego zdaniem „ten aspekt umyka”. Otóż nie umyka. Księgowa wartość spółki wzrasta, ale to nie znaczy, że jej rzeczywista wartość jest równa tej księgowej. Przekazane spółce 1,3 mln na „dokapitalizowanie” nie zwiększa faktycznie wartości spółki, tylko pokrywa ponoszone straty.
Jak było z „samofinansowaniem”?
Spółka CDS zgodnie z zapowiedziami Prezydenta miała sama się finansować oraz miała sama spłacić zaciągnięty kredyt. Już od pierwszych miesięcy okazało się to niemożliwe. Najpierw miasto „pożyczyło” spółce blisko 5 mln złotych. Zapewniano, że w całości te środki zostaną zwrócone, a później już „spółka będzie utrzymywała się sama”. I faktycznie, pod koniec 2012 roku te środki wróciły na konto gminy. Ale już wtedy spółka potrzebowała równolegle 1 mln złotych dokapitalizowania. Szybko też okazało się, że CDS nie daje rady spłacać kredytu zaciągniętego na inwestycję. Z tego powodu Miasto na spłatę kredytu przekazało kolejne 7,5 mln złotych. to miało pomóc spółce, zdjąć z niej ciężar odsetek i ułatwić dojście do obiecanego „samofinansowania”. Przekaz był prosty: „Chcecie, żeby CDS sam się finansował? To trzeba spłacić 7,5 mln kredytu”. W kolejnych latach co roku na „dokapitalizowanie CDS” Krosno przeznaczało około milina złotych (np. 1,3 mln). Dodatkowo przekazano też środki na przystosowanie pomieszczeń i tarasu pod gastronomię. Radnych przekonywano do przekazania środków mówiąc, że na miejscu powstanie „spółdzielnia socjalna”, poszerzona zostanie w ten sposób oferta w obiekcie CDS. Spółdzielnia nie powstała, ale pomieszczenia są wynajmowane obecnie na inna działaność.
Nie wszyscy wierzyli w „samofinansowanie”
W 2012 roku, w kontekście Centrum Dziedzictwa Szkła zadałem Prezydentowi Przytockiemu pytanie: „Co w sytuacji, gdyby okazało się, że spółka sobie z tym nie radzi, ponosi straty?”
Piotr Przytocki odpowiedział bardzo wymijająco: „Zdarzają się takie sytuacje, nie tylko w branży turystycznej. Wtedy jest ingerencja właściciela, w zależności od tego, co jest przyczyną, takie będzie działanie. Są różne sposoby na poprawienie sytuacji”.
Straty po prostu są od kilkunastu lat pokrywane z budżetu gminy. Tymczasem już w 2015 roku raport z kontroli NIK wskazał, że tworząc Centrum Dziedzictwa Szkła opierano się na nierealnych i nierzetelnie przygotowanych założeniach.
Trzeba dopłacać i się przyzwyczaić
Dzisiaj, po kilkunastu latach i ponad 20 mln złotych strat, ci sami samorządowcy, którzy tworzyli CDS po prostu mówią, że jako miasto musimy do tego dopłacać. Przewodniczący komisji Budżetowo-Finansowej, radny Marcin Niepokój, powiedział wręcz podczas obrad komisji, że do dofinansowywania CDS „trzeba przywyknąć”. Podczas tych samych obrad rozmawiano o „niezbędnych” cięciach wydatków na potrzeby Dzielnic i Osiedli.

Czy doczekamy się rzetelnej dyskusji na temat finansowania CDS? Gdyby faktycznie CDS było spółką, która sama się finansuje, to nie budziłaby żadnych kontrowersji. Nie powodowałaby strat dla Krosna, a zarazem wnosiłaby wartość dodaną. Skoro jednak spółka generuje koszty, to wskazana byłaby analiza i dyskusja o tym, czy chcemy ponosić takie koszty. Szczególnie, że inaczej władza się z mieszkańcami umawiała. Takiej dyskusji nie ma. Podczas dyskusji na sesji przyrównywano CDS do instytucji kultury, mówiąc, że przecież się dopłaca do bibliotek. Radny Robert Hanusek poszedł dalej, podniósł, że przecież dopłacamy też do MKS, a nie każdy musi jeździć autobusem. Podnoszono też argument „ekwiwalentu reklamowego”, wskazując że dzięki CDS Krosno pojawiało się w mediach itp. Uzasadniano, że „gdybyśmy chcieli wykupić reklamy, to musielibyśmy zapłacić o wiele więcej”. Jest to oczywiście istotny wskaźnik, ale nie powinien być jedynym, ponieważ porównuje jedynie „koszt ekspozycji” i koszt potencjalnej reklamy, a nie wskazuje jaki jest efekt dla lokalnej gospodarki, ani jak wpływa na zachowanie odbiorców.
Uważasz, że wolne media są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis zrzutka.pl
Pomóż nam zwiększyć zasięgi, udostępnij ten wpis znajomym!

