To nie był dezodorant

„Na osiedlowych trawnikach znów pojawiły się opryski”. Mieszkańców szczególnie oburzyła odpowiedź wykonawcy, który miał powiedzieć, że „dezodorantem pryska”. Brak jasnych informacji o prowadzonych opryskach wzbudza niepokój, tym bardziej, że do weterynarzy trafiają poszkodowane zwierzęta.

Krosno od kilku lat (od około 2020 roku) odchodzi od używania najbardziej toksycznych herbicydów. Związane jest to z zagrożeniem, jakie środki chemiczne powodują dla ludzi i zwierząt.
Opryski prowadzone wcześniej wzbudzały ogromne kontrowersje, bo nie zachowywano zasad bezpieczeństwa wynikających z instrukcji, a nawet doszło do prowadzenia oprysku w samo południe przez nietrzeźwego pracownika. Był to oprysk zlecony przez miasto w 2018 roku. Pomimo, że oprysk wykonano bez oznaczenia terenu, w gorące południe, w czasie i miejscu gdzie przemieszczali się piesi, nie zakwestionowano sposobu wykonania zlecenia przez wykonawcę. Wystarczyło, że pracownik „posiadał uprawnienia”, by uznać, że wszystko odbyło się prawidłowo. Niemniej to wydarzenie zapoczątkowywało odwrót od toksycznych herbicydów w Krośnie.

To, że Miasto rezygnuje z chemikaliów, nie znaczy, że nie są one używane. Nadal po toksyczne środki chwastobójcze mogą sięgać wspólnoty mieszkaniowe, prywatni właściciele, przedsiębiorcy, czy Spółdzielnie. Informacje ostrzegające o opryskach, jeśli w ogóle się pojawiają, pozostawiają wiele do życzenia, np. umieszczane są tylko na klatce w bloku wiec osoby postronne przechodzące chodnikiem nie mają świadomości co mogą przynieść do domu na butach, albo po czym idzie ich pies.

Oprysk nieoznakowany

W tych okolicznościach nie można się dziwić, ze ludzie obawiają się o zdrowie swoje, swoich dzieci i zwierząt. W mediach społecznościowych zrobiło się głośno po opublikowaniu zdjęć oprysku w okolicach Zespołu Szkół Naftowo-Gazowniczych. Na pytanie o rodzaj użytej substancji mężczyzna wykonujący oprysk miał powiedzieć, że „dezodorantem pryska”. W związku z tym skierowaliśmy do urzędu szereg pytań.

Nie gonimy za sensacją. Sprawdzamy informacje.
Uważasz, że wolne media są potrzebne?
Wesprzyj naszą misję!
Erste Bank Polska: 05 1090 2590 0000 0001 3762 3216 z dopiskiem „KrosnoSfera”
Lub wesprzyj Fundację „Pasjonauci” poprzez serwis
 zrzutka.pl

To nie był dezodorant!

Wczoraj otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania.

„Urząd Miasta Krosna nie zleca żadnych działań, które mogłyby się wiązać ze stosowaniem oprysków chemicznych do zwalczania roślinności” – informuje rzecznik Urzędu, Joanna Sowa.

Ponadto załączyła odpowiedź z Zespołu Szkół Naftowo-Gazowniczych

„W odpowiedzi na pytanie dotyczące oprysków w dniu 30.04.2026 w okolicy szkoły a konkretnie na pasie drogowym przy ulicy Bohaterów Westerplatte przed budynkiem szkoły, informujemy; oprysk został wykonany przez pracownika szkoły na zlecenie kierownika gospodarczego po konsultacji z Panią Dyrektor Joanną Kubit. Oprysk został wykonany octem spożywczym z wodą w proporcji 1 do 1 z niewielkim dodatkiem płynu do mycia naczyń. Jednocześnie informujemy że było to działanie całkowicie bezpieczne i miało na celu ułatwienie usunięcia chwastów z pasa szerokości około 50 cm przy samej jezdni w skład którego wchodzi krawężnik oraz kostka brukowa. Działanie to zostało podjęte tylko i wyłącznie w celach estetycznych. Pas ten znajduje się poza pasem zieleni oddzielającym chodnik. Nie jest to część jezdni w żaden sposób użytkowa ani przez pieszych ani zwierzęta.
Jednocześnie chciałbym zapewnić że zgodnie z przepisami, nie używamy na terenie szkoły żadnych niedozwolonych środków chemicznych. W załączniku przesyłam zdjęcia z dnia 05.05.2026 które pokazują całkowity brak działania w/w oprysku. (proporcje okazały się niewystarczające).
W/w działania podejmujemy po raz kolejny i nie wzbudzało to niepokoju mieszkańców. Szkole zależy na estetyce i wizerunku przed budynkiem”.
Pod odpowiedzią podpisał się Mirosław Prorok, Kierownik gospodarczy Zespółu Szkół Naftowo-Gazowniczych im. Ignacego Łukasiewicza.

Nawet domowy oprysk z octu może być szkodliwy, choć zwykle znacznie mniej niż profesjonalne herbicydy. Ryzyko zależy głównie od stężenia octu, ilości użycia i miejsca oprysku. Taki oprysk może być szkodliwy nie tylko dla chwastów, ale i dla innych roślin. Substancja nie powinna trafiać też do kanalizacji deszczowej, bo ta odprowadza ją prosto do rzeki, tymczasem użyta substancja jest szkodliwa dla organizmów wodnych. Ktoś powie: „oj tam, jeden taki mały oprysk nie zaszkodzi”, jednak co powiemy, gdy przy co drugiej posesji będzie taki „mały oprysk”, który następnie zostanie spłukany do Wisłoka?
Według oświadczenia szkoły zastosowany był ocet spożywczy, ale nawet taka substancja może podrażniać łapy zwierząt. Trzeba tu zaznaczyć, że „octy ogrodnicze” są wyraźnie żrące i mogą powodować oparzenia chemiczne, więc wymagają rękawic i ochrony oczu.

Wiosek odrzucony

W 2024 roku mieszkańcy zwrócili się z wnioskiem o zakaz stosowania „preparatów do zwalczania chwastów szkodliwych dla zdrowia i życia ludzi i zwierząt” przez Spółdzielnie Mieszkaniowe. Chodziło zatem o podmioty zarządzające duża ilością „przestrzeni wspólnych” i terenów ogólnodostępnych. Zarazem to miejsca, gdzie regularnie jest potrzeba by usunąć trawę i chwasty z chodników.
„W ocenie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, ze względu na ogólnodostępność stosowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe preparatów oraz dopuszczenie ich do obrotu przez Komisję Europejską, nie zachodzi konieczność wprowadzenia zakazu ich stosowania.”
W głosowaniu 17 radnych zgodziło się z tym stanowiskiem i odrzuciło wniosek. Tylko Małgorzata Szeliga, Kazimierz Mazur i Adam Przybysz wstrzymali się od głosu. Nikt z radnych nie poparł wniosku mieszkańców.

Samo dopuszczenie substancji do obrotu i użytkowania nie oznacza, że jest ona całkowicie bezpieczna. Przy stosowaniu herbicydów wymagane są środki bezpieczeństwa. W Polsce użycie herbicydów na chodnikach, placach i innych terenach publicznych wymaga miedzy innymi: oznaczenia miejsca wykonywania oprysku, czasowego zabezpieczenia lub ograniczenia dostępu do opryskanego terenu. Kiedy coś takiego widzieliście w Krośnie? Dostępna powinna być informacja o dacie i godzinie oprysku oraz o użytym preparacie.

Dopilnowanie przestrzegania tych zasad jest niemal niemożliwe. Sami pracownicy nie wiedzą (lub udają że nie wiedzą) jaki stosują środek. Popularne odpowiedzi to „nie wiem”, albo „szef dał bańkę i kazał popryskać”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content