Wróg zabija, ale to przyjaciel wystawia na cel

W piątek w social mediach pojawiła się informacja o postrzelonym w Iwoniczu kocie. Dzisiaj już wiemy, że Maxiu nie przeżył. Czy sprawca zostanie ukarany? Czas pokaże. Żeby cierpieniu kotka i jego śmierci nadać sens, potraktujmy to zdarzenie jak lekcję, trudną lekcję dla wszystkich opiekunów kotów. A my, po raz kolejny apelujemy: Nie wypuszczajcie swoich kotów bez opieki!

Ten tekst nie powstał po to, żeby piętnować opiekunów Maxia, łączymy się z nimi w bólu po stracie przyjaciela. To mógł być kot każdego z Was, każdego, kto wypuszcza swoje koty samopas. Wypuszcza bo „koty chodzą własnymi drogami”, bo „jak to tak więzić kota w domu”, bo „zawsze tak było”.

Czy dawniej nie było ludzi, którzy strzelali do kotów? Z całą pewnością byli. Postrzelone koty umierały w ciszy, bez fleszy i „lajków” na Facebooku. Maxiu otrzymał pomoc, ale niestety nie udało się go uratować. Leczymy zwierzaki, opatrujemy im rany, wykonujemy drogą diagnostykę i podejmujemy jeszcze droższe leczenie. Idziemy z „duchem czasu”, przecież dawniej nie leczono kotów, nie robiono im RTG.

Skąd więc w społeczeństwie taki opór w zrozumieniu, że kota nie należy wypuszczać z domu bez nadzoru? Nie, nie chcemy usprawiedliwiać bestialstwa, jakim bez wątpienia jest strzelanie do zwierząt. Pamiętajmy jednak, że przygarniając pod swój dach zwierzaka, stajemy się za niego odpowiedzialni, a wypuszczając go samopas, musimy być świadomi zagrożeń, jakie mogą na niego czyhać.

Nie wiemy, czy Maxiu był kotem wychodzącym, możemy jedynie przypuszczać. Z posta na FB wiemy natomiast, że „Maxiu – mówili Szczęściarz miał cudowny dom lepiej nie mógł trafić”. Być może uciekł, przy kocie wystarczy chwila nieuwagi.

Wraz z informacją o postrzelonym kocie, pojawił się emocjonalny apel: „Bardzo prosimy o udostępniane postu i zgłoszenia o podobnych zdarzeniach !!!! Sprawa będzie zgłoszona na policje !!! Nawet wiatrówka w rękach chorych ludzi jest niebezpieczna !!! Stop strzelaniu do zwierząt !!!” Czego zabrakło pośród tych wykrzykników? Zabrakło apelu o pilnowanie swoich zwierząt i nie wypuszczanie ich bez nadzoru!

Z wpisu o Maxiu dowiadujemy się jeszcze jednej ważnej rzeczy: „Mama kocurka została podrzucona w ciąży w strasznym stanie. Urodziła 2 kotki i jednego kocurka, udało się znaleźć im domki mamie Misi też”. I niestety po raz kolejny mamy dowód na to, że za kocimi dramatami kryje się brak kastracji. Dlaczego mama Maxia nie była wykastrowana? Dlaczego, nie została wykonana kastracja aborcyjna, kiedy kotka w ciąży została podrzucona?

Bezpośrednio za śmierć kocurka odpowiedzialny jest zwyrodnialec z bronią, ale pośrednio każdy, kto nie kastruje swoich kotów i kto dokarmia bezdomniaki bez zadbania o ich wykastrowanie.

Jeszcze raz apelujemy! Bądźcie odpowiedzialnymi opiekunami! Nie wypuszczajcie swoich zwierzaków bez opieki. I pamiętajcie: Po pierwsze kastracja!

Pasjonauci

Tekst powstał w oparciu o informacje zamieszczone na profilu FB Zwierzęta z Gminy Iwonicz Zdrój.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content