Rada Miasta Krosna przyjęła Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na 2026 rok. Rozwiązania są pozornie podobne do stosowanych w poprzednich latach, są jednak duże różnice.
Uwagi krytyczne do programu złożyła Fundacja “Pasjonauci”.
– Przesłaliśmy uwagi w terminie konsultacji programu, przedstawiliśmy je na obradach komisji oraz niektóre, najbardziej istotne jeszcze powtórzyliśmy podczas sesji. Żadna nie została uwzględniona – relacjonuje Piotr Dymiński, prezes Fundacji.
W tym roku Rada Miasta Krosna poświęciła tematowi bezdomności zwierząt dużo uwagi. Komisja Rady Miasta wizytowała też nowe miejskie schronisko, o czym informowaliśmy w KrosnoSferze.
Dyskusję rozpoczął przewodniczący komisji zajmującej się ochroną środowiska, Sławomir Bęben.
Komisja jednogłośnie i pozytywnie zaopiniowała projekt. Przypomniał, że gościem na komisji była Pani Paulina Słomka, prezes Krośnieńskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt, a komisja brała pod uwagę jej opinię i uwagi. Z tego powodu Sławomir Bęben proponował, by zakupić dodatkowy kontener dla zwierząt, które nie mogą przebywać w kojcach w czasie trudniejszych warunków atmosferycznych (np. chore lub małe w zimie). Konieczny jest też zakup kolejnych kojców. – Kolejna rzecz, to zabezpieczenie źródła wody. – Ujęcie wody w schronisku zamarza w zimie – podkreślił radny.

– Jeżeli nie mielibyśmy schroniska, to koszt oddania jednego zwierzęcia do schroniska w Lesku to 3600 zł. To, że ci ludzie dbają o zwierzęta, to wymierna korzyść – podkreślał Radny przytaczając statystyki liczby interwencji i wyłapanych 142 koty i 58 psów. Gdyby nie pomoc wolontariatu, to koszty dla gminy wyniosłyby ponad 700 tysięcy złotych lub nawet powyżej miliona złotych. Tymczasem budżet Programu na 2026 rok to 303600 zł.
Większość zwierząt wraca do swoich właścicieli lub znajduje nowe domy. Radny zwrócił też uwagę, że schroniska nie są przepełnione tylko dzięki temu, że wolontariusze zabierają zwierzęta do domów tymczasowych.
Radny Bęben zauważył też, że zwierzęta trafiające do Krosna pochodzą też z sąsiednich miejscowości i apelował o wypracowanie współpracy z innymi gminami.
Kolejni radni zadawali pytania dotyczące Programu. W tym dopytywali o przeznaczenie konkretnych kwot wskazanych w Programie. Radny Paweł Krzanowski pytał też o możliwość wykreślenia “usypiania ślepych miotów” z programu. Dopytywał też o rejestracje chipów wszczepianych na koszt Miasta. Ta kwestia była też tematem jednej z uwag “Pasjonautów”, bo Program nie wskazuje, kto, kiedy i gdzie rejestruje czip. Praktyka z poprzednich lat pokazywała, że dochodziło do wielomiesięcznych opóźnień.
Radny Piotr Grudysz apelował by rozwinąć edukację ekologiczną, tak by wpajać od dziecka, że pies czy kot nie jest zabawką. Prosił też o rozważnie zachęt do chipowania poprzez sposób naliczania opłat od zwierząt.

O działaniu schroniska dla psów wypowiadał się też radny Tomasz Soliński zwracając uwagę na możliwości rozbudowy schroniska na terenie zagrożonym zalaniem (według Wód Polskich – pisaliśmy o tym w KrosnoSferze). Czy rozbudowywać zgodnie z prawomocnym pozwoleniem, czy relokować schronisko w inne miejsce? Podkreślił, że szkoda, że nie udało się rozbudować schroniska w ramach funduszy “Szwajcarskich”.
Zastępca Prezydenta, Miranda Trojanowska stwierdziła, że projekt złożony w ramach środków „szwajcarskich” musiał być spójny, a do przygotowanej koncepcji nie pasowało schronisko. Nie każdy się z tym zgadza, ponieważ w projekcie szwajcarskim istotna jest też aktywność obywatelska i współpraca z organizacjami. A w ten aspekt może wpisywać się rozwój wolontariatu wokół pomocy zwierzętom.
Na pytania radnych odpowiadała Małgorzata Bocianowska, Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska. W tym potwierdziła, że przewidziane jest przeniesienie schroniska dla psów w inne miejsce i dopiero tam możliwe byłoby jego rozwinięcie o gabinet weterynaryjny. dodała, że ustawa jest zaostrzana, a to powoduje konieczność ponoszenia dodatkowych kosztów. Wiceprezydent Grzegorz Rachwał poinformował, że trzy gminy zgłosiły już zainteresowanie współpracą a Krosnem w zapobieganiu bezdomności zwierząt. Są to: Jedlicze, Krościenko Wyżne i Besko. Przypominamy, że w ramach rekomendacji dla gmin w wyniku projektu “Monitoring na cztery łapy” Fundacja Pasjonauci apelowałą o podjecie współpracy na podobnych zasadach, jak gminy współpracują w innych kwestiach komunalnych, takich jak transport publiczny czy zaopatrzenie w wodę.

Głos “Pasjonautów”
Przewodniczący Rady, Zbigniew Kubit wyraził zgodę na zabranie głosu przez prezesa Fundacji Pasjonauci, Piotra Dymińskiego. Na wstępie Piotr Dymiński podkreślił, że działania na rzecz zwierząt w Krośnie są na wysokim poziomie, w szczególności w porównaniu do wielu innych gmin i miast regionu.
– To w ogromnej mierze zasługa wolontariatu i działających organizacji. To zarazem przykład dobrej realizacji zadań, ale i dobrej współpracy z organizacjami pozarządowymi. Jest to warte uznania w tych dwóch aspektach – podkreślał Piotr Dymiński.
Następnie zwrócił uwagę, że pomimo podobieństw do wersji z poprzednich lat, teraz wchodzą ogromne zmiany w Programie.
– Mamy pierwszy raz wskazane schroniska w Krośnie. mamy w nich po kilkanaście miejsc, co jest moim zdaniem za mało – stwierdził prezes Pasjonautów – Wolne miejsca dla psów mamy tylko dlatego, że część pozostaje w domach prywatnych u wolontariuszy. W przypadku kotów już jest “zapełnione pod korek”, a zacznie się sezon na kocięta po marcu – podkreślił przypominając, że zawsze była dodatkowo umowa ze schroniskiem w Lesku i w razie braku miejsc w kociarni lub “przytulisku” można było zwierzę wysłać do Leska. Teraz takiej umowy nie będzie.
– W razie braku miejsca w schronisku Straż Miejska może odmówić wyłapania. Jeśli będzie to dotyczyło kotki, to ona zaraz będzie miała jeden miot, a później drugi. Z jednego bezdomnego zwierzęcia zrobi się 9 w ciągu jednego roku – alarmował Piotr Dymiński.
W kwestii odławiania bezdomnych zwierząt zwrócił uwagę, że są luki w wyłapywaniu, bo Straż Miejska nie pracuje przez cały tydzień. – Ja już miałem z tym do czynienia, ale i widzę komentarze w Internecie na zasadzie “co mam zrobić z pieskiem, bo straż miejska nie pracuje”. W programie wskazano, że można zawiadomić policję, ale to daje tylko złudzenie, że luka jest zapełniona, bo policja nie odławia zwierząt, to jest zadanie gminy. Policja tylko przekaże zgłoszenie, gdy strażnicy miejscy przyjdą do pracy – piotr Dymiński przedstawiał, jak niedoskonałe zapisy Programu (nie)działają w praktyce.

Fundacja podkreślałą też, że Straż Miejska wykorzystuje lukę w programie, żeby nie odławiać bezdomnych kotów. Program przewiduje jedynie wyłapywanie “zwierząt bezdomnych”. Na czym polega sztuczka? Straż Miejska interpretuje kota nie jako “bezdomnego”, a “wolno żyjącego”. – Zamiast interwencji mamy dyskusję o tym, czy zwierzę jest bezdomne i jaka jest definicja – podkreślał Piotr Dymiński.
Apelował też o kastracje dla kotów, które mają swoich właścicieli, bo wiele osób wypuszcza niewykastrowane zwierzaki (albo zwierzę może uciec). – Taka kotka później urodzi, być może nie w tym domu, z którego wyszła, tylko u sąsiada w garażu. I to powoduje nam bezdomność – podkreślał.
Przewodniczący Zbigniew Kubit zaznaczył, że program można aktualizować i modyfikować. – Można i trzeba brać pewne rzeczy pod uwagę, żeby je doskonalić – mówił Zbigniew Kubit.
Zastępca prezydenta, Grzegorz Rachwał kierował słowa podziękowania dla wszystkich wolontariuszy pomagającym zwierzętom. Prosił też wprost Pana Dymińskiego, żeby informować też okoliczne gminy, jakie mają obowiązki.

