Po raz kolejny, Rada Miasta Krosna obradowała nad podwyżką za gospodarowanie odpadami. To była już trzecia próba przegłosowania wzrostu opłat przewidzianych na 2026 rok. Rada jest podzielona niemal po równo, przeciwnicy podwyżek mają przewagę 11 do 10. Podczas dyskusji nad przyczynami wysokości opłat Piotr Przytocki zapowiedział „eliminowanie szkodników”.
Po raz pierwszy, propozycje podwyżek za śmieci Prezydent Piotr Przytocki przedstawił w październiku ubiegłego roku. Wtedy radni 11 głosami przeciw odrzucili stawkę 36 zł os osoby. Ponowną próbę prezydent podjął jeszcze tego samego dnia, gdy pod koniec obrad była szansa na chwilową większość. Wtedy łącznie ponad połowa radnych opuściła obrady, uniemożliwiając podejmowanie uchwał.
Sprawę opisywaliśmy w KrosnoSferze. Następnie okazało się, że mikrofony uchwyciły, iż działanie władz było celowe, obliczone na to, że na sali jest chwilowa większość pozwalająca przyjąć uchwałę o podwyżce opłat: tego mieliście nie słyszeć.
Dyskusja i „eliminowanie szkodników”
Dyskusja i głosowanie odbyło się przy 100% obecności radnych. Podnoszono kwestie wzrostu kosztów systemu, ale i fakt, że nie wszyscy płacą za śmieci.
Prezydent Piotr Przytocki podkreślał, że przy stawce 35 zł, wprowadzanej dopiero w lutym, i tak w systemie będzie deficyt, bo opłaty nie pokryją wszystkich kosztów.
Radny Paweł Krzanowski wskazał, że rozpatrywana jest petycja w sprawie zmiany sposobu naliczania opłat. Proponował, żeby zaczekać z decyzją, do czasu rozpatrzenia tej propozycji. O tej petycji informowaliśmy tutaj.
Radny Michał Finfa stwierdził, że to powinna być „ostatnia podwyżka” w tak funkcjonującym systemie, apelował o podjęcie działań w celu opracowania innych rozwiązań.
Głos zabrał radny Adam Przybysz podkreślając, że wysokość tej opłaty jest dotkliwa dla wielu mieszkańców i władze powinny myśleć o najuboższych.
Radna Agnieszka Raś dopytywała, czy będzie taniej, gdy powstanie „spalarnia”. Piotr Przytocki wyraźnie obawiał się odpowiedzieć na to pytanie wprost, zamiast tego podkreślał, że podjęto wiele działań, żeby system odbioru odpadów działał sprawnie i zgodnie z wszystkimi przepisami.
W dyskusji poruszono też fakt, że nie wszyscy płacą za odbiór odpadów. Kierownik Biura Gospodarowania Odpadami w UM Krosna, Arkadiusz Mularczyk, zapewniał, że urząd dokłada starań, aby urealnić ilość zgłoszonych osób.
Radny Paweł Krzanowski kwestionował legalność i skuteczność kontroli prowadzonych przez Urząd i Straż Miejską. Arkadiusz Mularczyk podkreślał, że tzw. „kontrole” miały jedynie charakter rozpytania. Prezydent Piotr Przytocki wyraził się bardziej dosadnie, twierdząc, że nie będzie się zastanawiał „co wolno, a czego nie”, tylko będzie „eliminował szkodników”. Kwestia tej wypowiedzi została poruszona w końcowej części obrad, gdy przypomniano, że organy władzy działają „na podstawie i w granicach prawa” i dlatego szczególnie trzeba się zastanawiać, co wolno, a czego nie, bo to kwestie regulowane przez prawo. Piotr Przytocki odpowiedział, że właśnie to miał na myśli, że chodziło o działania „w granicach prawa”.

Uchwała nie została podjęta, 11 było „przeciw„
Głosowanie odbyło się przy pełnym składzie Rady. Od października ubiegłego roku tylko Anna Dubiel zmieniła zdanie, ale nadal nie zmienia to ostatecznego rezultatu głosowania.

„Za” podwyżką zagłosowali: Anna Dubiel, Anna Galert, Daria Balon, Marcin Niepokój, Michał Baran, Michał Finfa, Piotr Grudysz, Robert Hanusek, Sławomir Bęben, Zbigniew Kubit.
„Przeciw” zagłosowali: Adam Przybysz, Agnieszka Raś, Gabriel Zajdel, Janusz Hejnar, Kazimierz Mazur, Małgorzata Szeliga, Paweł Krzanowski, Tomasz Józefowicz, Tomasz Zajdel, Tomasz Soliński, Wojciech Byczyński.
Wspomniana Anna Dubiel w głosowaniu w październiku „wstrzymała się” od głosu przy propozycji stawki 36 zł. Tym razem była „za” stawką 35 zł od osoby.
Pustka na sali
To już tradycja, że gdy podczas obrad przedstawiana jest propozycja podwyżek opłat za śmieci, to pod koniec sesji brakuje kworum?

Na niedługo przed końcem sesji, przed punktem poświęconym „wolnym wnioskom”, Przewodniczący Kubit ogłosił krótką przerwę. Wywołało to niezadowolenie części radnych, ponieważ przerwy ogłaszane przez przewodniczącego często się przeciągają i zamiast 15 minut trwają np. pół godziny.
„Został ostatni punkt, a ogłaszana jest przerwa, pewnie znowu chcą wnieść projekt o podwyżkach opłat” – komentowali radni, część z nich opuściła salę podczas przerwy. Nawiązywali w ten sposób do sytuacji z października w ub. roku, gdy odrzucony projekt wrócił do porządku obrad pod sam koniec Sesji, właśnie w „wolnych wnioskach”.
Zbigniew Kubit tłumaczył, że ogłosił przerwę, ponieważ on nie może tak jak inni radni wyjść nawet na chwilę podczas obrad. Nie jest to do końca prawda, ponieważ w razie nieobecności Przewodniczącego obowiązki może (a nawet musi) pełnić Zastępca Przewodniczącego.
Ta sytuacja pokazuje kryzys zaufania w Radzie Miasta. Radni nie wierzą w ogłaszany czas przerwy, a zarazem obawiają się wrzucania pod obrady dodatkowych głosowań już po zamknięciu części przewidzianej na przyjmowanie uchwał.

