Chcę wziąć odpowiedzialność za Polskę!

Bartosz Romowicz pierwszy raz wybory na stanowisko Burmistrza Ustrzyk Dolnych wygrał mając 26 lat. Jak mówi od tamtej pory wiele się w samorządzie zmieniło. – Jeszcze 8 lat temu samorząd zajmował się głównie życiem społecznym i zaspokajaniem potrzeb mieszkańców. Dziś, za sprawą rządzących jest niestety bardziej polityczny niż społeczny – przekonuje.

– Polacy muszą wiedzieć, że na PiS i PO świat nie kończy się. Żyjemy w kraju dobrych i mądrych ludzi i nie dajmy sobie wmówić, że tylko te partie mogą nasz kraj zmieniać. Jest jeszcze Polska 2050, której działania są oparte na współpracy obywatelskiej i społecznej – zapewnia Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych, kandydat do Sejmu z 1 miejsca KKW Trzecia Droga Polska 2050 Szymona Hołowni i Polskiego Stronnictwa Ludowego w okręgu 22 Krosno-Przemyśl. 

Czas na nową politykę!

Mówi, że nie żałuje podjętych wyborów, chociaż jego znajomi ze studiów robią kariery i zarabiają „grube” pieniądze, on podkreśla, że przez te 9 lat, które spędził w samorządzie wiele sie nauczył. 

Nauczyłem się rozmawiać z ludźmi, jak rozwiązywać problemy, a nade wszystko opanowałem trudną sztukę podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności – wylicza. – Teraz chcę wziąć odpowiedzialność za Polskę i Podkarpacie. Musimy skończyć ze starą polityką, odnowić zaufanie do polityków, pokazać jej nową twarz. Nasza polityka to polityka ludzi młodych, wykształconych, ekspertów w swoich dziedzinach, którzy myślą nie o tym jak się „załapać” na kolejną kadencję, ale myślą o innych pokoleniach – akcentuje.

Mówi, że nie akceptuje takiej polityki jaka jest obecnie. – Na mównicy sejmowej mamy do czynienia z epitetami, typu „zdradzieckie mordy” czy „chamska hołota”. Uważam, że debata polityczna zeszła na bardzo niski poziom. Chciałbym abyśmy odnowili zaufanie do polityków, abyśmy pokazali nową politykę i skończyli ze starą – wyjaśnia.

Podkreśla, że chciałby być ambasadorem całego regionu, wszystkich lokalnych samorządów i rozwiązywać realnie ich problemy. – Po to jeździmy w teren by rozmawiać z ludźmi, by nam mówili co trzeba zmienić. Wszystkie uwagi notujemy i sukcesywnie będziemy się starali zmieniać to, na czym im zależy

Sukces to BZK

Za swoje największe osiągnięcie uważa, to że poprzez stworzenie Bieszczadzkiego Związku Komunikacyjnego, zapobiegł wykluczeniu komunikacyjnemu mieszkańców bieszczadzkich powiatów.

BZK obsługuje teraz całe Bieszczady, a powstał tylko dlatego, że się uparłem. Wiedziałem, że tego potrzebują nasi mieszkańcy i tylko w takiej formie komunikacja publiczna będzie u nas funkcjonować – wyjaśnia.

Przypomina, że po odejściu przewoźnika „Arrivy”, mieszkańcy regionu zostali odcięci od świata. – Ale tak na prawdę, od wielu lat obserwowaliśmy tylko zmianę nazwy firmy, bo w rzeczywistości był to jeden i ten sam przewoźnik, który używał tych samych autobusów, aż do ich kompletnego wyeksploatowania. Najmłodszy tabor był niewiele młodszy ode mnie – komentuje.

Obecnie mieszkańcy bieszczadzkich powiatów mogą bez przeszkód – nawet w weekendy, dojechać do Ustrzyk Dolnych, Leska czy Sanoka, a BZK, którym obecnie zarządzają już inni samorządowcy, planuje zakup nowego taboru.

Transport publiczny to jeden z moich ulubionych tematów. Ustrzyki Dolne w ubiegłym roku wystąpiły do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z projektem zakupu nowego taboru. Dostaliśmy prawie 26 mln zł po to, aby uruchomić pierwszą w Polsce bezpłatną komunikację publiczną pojazdami bezemisyjnymi. Mam nadzieje, że znów będziemy pionierem, a za nami pójdą inne gminy i powiaty – mówi. – W naszym kraju w tej kwestii transportu publicznego jest jeszcze sporo do zrobienia i mam wiele pomysłów jak to poprawić – zapewnia.

Żłobki opłacane przez państwo

Bartosz jest ojcem ponad dwuletniej Kalinki. – Dziecko zmienia postrzeganie wielu spraw, uczy cierpliwości, sumienności, systematyczności, zmienia też priorytety – wyjaśnia. – Myślę o tym jak zadbać o jej przyszłość. I to dla niej dołączyłem do Polski 2050. Chcę, żeby żyła w Polsce nowoczesnej, zielonej, demokratycznej i bezpiecznej.

Z myślą o rodzinach i dzieciach, przygotował też projekt opieki żłobkowej, która dziś dla wielu rodzin jest „towarem luksusowym”. – A powinna być standardem i samorządy powinny taką opiekę zapewnić każdej rodzinie, niezależnie od wielkości gminy – podkreśla.

Mówi, że bardzo ważne jest to, by żłobki tworzyć nawet w najmniejszych miejscowościach. Według statystyk, w dwóch bieszczadzkich gminach Czarnej i Lutowiskach, rocznie rodzi się od 25 do 30 dzieci. – To jest jedna grupa żłobkowa, biorąc pod uwagę fakt, że część dzieci może zostawać z babciami. Gdybyśmy stworzyli takie małe żłobki – 50 czy 70 miejscowe, to byłyby one też bardzo dobrym rozwiązaniem – przekonuje.

Jak wyjaśnia, jeśli kobieta po 12 miesiącach, spędzonych na urlopie macierzyńskim, chciałaby wrócić do pracy, to właśnie dzięki opiece żłobkowej będzie mogła to zrobić. – Będzie mogła się też dalej kształcić czy rozwijać, nic jej nie stanie na przeszkodzie – zapewnia.

Według niego opiekę żłobkową powinno opłacać państwo. – 800 + rocznie będzie obciążać budżet w granicach 30 mld złotych. Gdyby państwo chciało opłacić pobyt w żłobku, to kosztowałoby to 8 mld zł. Jaki wydatek bardziej się opłaca? – argumentuje i dodaje, że dzięki takiej polityce, na rynek pracy wróciłoby nawet kilka tysięcy osób w młodym wieku.

Sfinansował Koalicyjny Komitet Wyborczy Trzecia Droga Polska 2050 Szymona Hołowni – Polskie Stronnictwo Ludowe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content